Zbigniew Bródka dla Sportsinwinter.pl: “Moje życie zmieniło się o 180 stopni”

1016892_353318721508043_1279297938067332644_n
fot. Agnieszka Białek

Z okazji Światowego Dnia Udaru Mózgu w czwartek, 30 października br. Pasaż Wiecha w Warszawie zmienił się w “ul. Udarową”, a ustawiony pod tym wyjątkowym adresem tor wrotkarski w rekordowym tempie pokonał Zbigniew Bródka – Mistrz Olimpijski i zdobywca Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 m.. Celem akcji zrealizowanej z inicjatywy Stowarzyszenia “Udarowcy – liczy się wsparcie” było zwrócenie uwagi na znaczenie szybkiej pomocy i hospitalizacji w przypadku wystąpienia objawów udaru mózgu. Tuż po wydarzeniu ze Zbigniewem Bródką rozmawiała nasza reporterka Agnieszka Białek (Sportsinwinter.pl).

Agnieszka Białek (AB): Pierwsze pytanie jakie chciałabym zadać Panu dotyczy akcji “UDAR! Czas jest śmiertelnie ważny!”. Co skłoniło Pana do wzięcia udziału w tej akcji?

Zbigniew Bródka (ZB): Do wzięcia udziału w tej akcji nikt mnie nie przekonywał zbyt długo. Tak naprawdę może przez to, że miałem taki przypadek w swojej rodzinie. Dwukrotnie osoby chorowały na tą chorobę. W jakiś sposób bardziej byłem zainteresowany akcją i chęcią uświadomienia ludzi jak ważna jest ta choroba, która dotyczy coraz większej ilości osób wśród naszego społeczeństwa. Ważny jest ten czas: 4,5 godziny, które tak naprawdę mamy po wystąpieniu pierwszych objawów . Jest to czas na udzielenie fachowej pomocy z przetransportowaniem tej osoby do szpitala czy do miejsca, w którym ta pomoc zostanie udzielona.

AB: Jak Pan potraktował pokazowy przejazd na specjalnie wybudowanym torze? Jako zabawę czy jako jedną z form treningu? 

ZB: Był to przejazd symboliczny. Na tą chwilę Pasaż Wiecha w Warszawie zmienił się w ulicę “Udarową” i tak naprawdę chcieliśmy zwrócić uwagę na czas. Ten czas, jak dobrze pamiętamy w Sochi był też bardzo istotny w moim przypadku: trzy tysięczne sekundy pokazują, że to jest dużo i mało. W tym wypadku jeżeli chodzi o udar to mamy 4,5 godziny. Wydaje się to duża ilość czasu ale tak naprawdę jak nie znamy objawów udaru, czasami po prostu nie zdajemy sobie sprawy, że może to być udar i nie zareagujemy odpowiednio szybko. Nie potrafimy sobie uświadomić jak ten czas jest istotny i to, że to od nas wiele zależy.

10696359_353318791508036_2131086898919288342_n
fot. Agnieszka Białek

AB: Chciałabym wrócić do sukcesu w Sochi. Czy było Panu ciężko po powrocie do kraju? Czy duża popularność Panu przeszkadza?

ZB: Powrót do kraju uświadomił mi jak wielki to był sukces. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Na niektóre rzeczy nie byłem przygotowany. Pewne rzeczy układam do dnia dzisiejszego, pewne rzeczy zaskakują mnie nadal. Tego czasu jest coraz mniej. Chciałbym go wykorzystać jak najlepiej, nie tylko poświęcać go na sport ale właśnie biorąc udział np. w takich akcjach, mających uświadomić społeczeństwu, że to są ważne rzeczy. Szczególnie kiedy czas ma wpływ tylko na moją karierę, tak naprawdę na sukces sportowy to jest zupełnie co innego. Jeżeli ma to wpływ na nasze życie to myślę, że jest to najważniejsze.

AB: Czy motywacja jest jeszcze większa przed nowym sezonem po zdobyciu złotego medalu?

ZB: Powiem szczerze, że z tą motywacją bywa różnie. Czasami jestem zmotywowany na 100%, a czasami tej motywacji brakuje. Przede wszystkim trzeba znaleźć tą granicę między odpoczynkiem, pracą i rodziną. Wiadomo, że tych wszystkich obowiązków jest coraz więcej. Po prostu należy z pełnym zaangażowaniem robić to co się lubi, realizować swoje pasje.

AB: Czy po sukcesie w Sochi polskich panczenistów i panczenistek, czujecie Państwo większe wsparcie od sponsorów i związku? 

ZB: Ogólne zainteresowanie moją osobą jest bardzo duże. Jeżeli chodzi o sponsorów to dalej jest bardzo ciężko. Ja szczęśliwie podpisałem umowę z firmą z mojej okolicy gdzie mieszkam (Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska), która mnie jeszcze wspierała przed medalem olimpijskim. Dla mnie było to bardzo ważne, ponieważ dało mi to możliwość spokojnego treningu i miałem spokojną głowę w trakcie przygotowań do Igrzysk. Bezpośrednio po Igrzyskach wydawałoby się, że sukcesy dadzą nam taki napęd, że będziemy mogli przebierać w propozycjach, a tak wcale nie jest. O każdego sponsora trzeba walczyć. Nie jest tak kolorowo jakby się mogło wydawać.

AB: Czy zauważył Pan jakieś owoce tego sukcesu? Budowa nowych torów na przykład. Podobno w Warszawie ma powstać kryty tor…

ZB: Czekam na spełnienie obietnic, które składali Ministrowie oraz panowie, którzy są decyzyjni w tym temacie. Chciałbym żeby ten tor zaczął stawać fizycznie, żeby powstały mury, żeby coś się działo, bo to byłaby właśnie ta motywacja dla mnie przed kolejnymi Igrzyskami. Chciałbym tam trenować i realizować większość przygotowań w kraju, wtedy nie będę musiał wyjeżdżać i przede wszystkim młodsze pokolenia będą miały lepsze warunki niż ja.

10730778_353318538174728_1826458903957698547_n
fot. Agnieszka Białek

AB: No właśnie. A młodzież chcę trenować?

ZB: Myślę, że chce. Tylko musi mieć warunki, bo jeżeli polskie tory są mrożone końcem listopada – początkiem grudnia, to jest to zdecydowanie za późno. Zdaje sobie sprawę, że nie ma żadnej przyjemności z trenowanie przy minus 15 stopniach Celsjusza czy minus 20 stopniach Celsjusza. Kiedy w hali lodowej może być plus 10 lub 15 stopni  Celsjusza. To jest taka temperatura przyjemna do trenowania.

AB: Jak przebiegają treningi do nowego sezonu? 

ZB: Z treningów jestem zadowolony, mimo tego, że była duża dezorganizacja. Te treningi są na dobrym poziomie. Starty kontrolne, które przejechaliśmy do tej pory wskazują na to, że jest nieźle. Będę się starał kierować swoją dyspozycją tak aby była najlepsza w odpowiednim momencie. Tak jak to miało miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Sochi.

AB: Jakie są Pana cele na nowy sezon? 

ZB: Moim celem na nadchodzący sezon jest zdobycie medalu na Mistrzostwach Świata w konkurencjach indywidualnych. Mam nadzieję, że  mi się to uda.

Pełny wywiad audio ze Zbigniewem Bródką 

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.