Zapowiedź alpejskiego Pucharu Świata kobiet 2017/2018

fot. Andrea Miola

fot. Andrea Miola

Pierwsze zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim – mającego największą tradycję (obiektywnie) i najbardziej emocjonującego (subiektywnie) cyklu w sportach zimowych – odbędą się w Sölden już w najbliższy weekend. To dobry moment, by zastanowić się nad faworytami zarówno poszczególnych dyscyplin, jak i całego cyklu.

W poprzednim sezonie walka w alpejskim PŚ kobiet o kryształową kulę kobiet do pewnego momentu była dość zacięta, niemniej Mikaela Shiffrin zapewniła sobie dość szybko triumf w końcowej klasyfikacji. A jak przedstawiają się szanse w tym sezonie?

Klasyfikacja generalna

Główną faworytką do zwycięstwa w całym cyklu pozostaje wspomniana wyżej znakomita Amerykanka. Ale nie będzie jej łatwo. Do rywalizacji wracają bowiem wspaniałe zawodniczki – Austriaczka Anna Veith (wcześniej Fenninger), Szwajcarka Lara Gut i jedna z największych alpejek w historii – doświadczona Amerykanka Lindsey Vonn. Zagrozić Shiffrin może też coraz lepsza Włoszka Sofia Goggia (gdyby tylko nauczyła jeździć nieco „konserwatywniej”). Do wczoraj upatrywałbym faworytkę w niespodziewanej królowej zjazdu z zeszłego sezonu Słowenka Ilka Štuhec, niemniej właśnie odniosła kontuzję, która może wykluczyć ją ze startu w następującym sezonie. Poza tą grupą nie upatrywałbym jednak zwyciężczyni „generalki”. Larę Gut umieściłem też nieco na zasadzie „myślenia życzeniowego”, bo jeśli włączy się w rywalizację to raczej nie na etapie, który pozwoli jej powalczyć o zwycięstwo.

Zjazd

W zeszłym sezonie sensacyjną formą błysnęła wspomniana wcześniej Štuhec, która z bycia zawodniczką drugiej, albo i trzeciej linii nagle okazała się dominatorką w zjeździe. Niemniej wspomniana kontuzja sprawiła, że nie obroni pozycji liderki. Włoszka Goggia jednak deptała Słowence po piętach, więc na pewno będzie jedną z faworytek. Na główną jednak wyrastają Vonn (prawdopodobne) i Gut (mniej prawdopodobne). Pytanie, czy wrócą wystarczająco szybko? Amerykanka pod nieobecność Štuhec nawet w średniej formie nie powinna mieć problemu z dominacją na stokach.

Supergigant

Reprezentantka Liechtensteinu Tina Weirather (której celowo nie umieściłem wśród faworytek zjazdu i klasyfikacji generalnej, niemniej spokojnie powinna odpowiednio zmieścić się w pierwszej piątce i pierwszej dziesiątce tych klasyfikacji) wygrała rywalizację w zeszłym roku i na pewno liczyć będzie się i w sezonie bieżącym. Wszystkie wymienione wyżej królowe zjazdu oraz rekonwalescentka Veith będą jej głównymi rywalkami. Do listy dopisać należy też nierówną, acz mającą przebłyski mistrzynię świata – Austriaczkę Nicole Schmidhofer. Nie wymieniam tu Eleny Curtoni z Włoch, która niedawno leczyła kontuzję.

Slalom

Główną faworytką jest Mikaela Shiffrin. Ma tylko jedną liczącą się rywalkę, a jest nią… kontuzja. Bowiem Shiffrin gdy nie jest kontuzjowana jest właściwie niepokonana. W zeszłym sezonie dwa razy dała się pokonać rywalkom na trasie i raz nie ukończyła zawodów, co już samo w sobie było sensacją. Rywalki raczej mogą powalczyć o zwycięstwo w pojedynczych zawodach PŚ. Na wielkiej imprezie Shiffrin wygrała wszystkie swoje starty, tak więc (o ile nic się nie przydarzy) jeśli mistrzynią olimpijską w tej dyscyplinie zostanie inna zawodniczka to nie będę mówił o niespodziance. Będę mówił o absolutnej i niebywałej sensacji.

No, ale nie mogę nie napisać o innych zawodniczkach. Najważniejszą rywalką Amerykanki w ostatnich sezonach była Słowaczka Veronika Velez-Zuzulova, ale doświadczona zawodniczka leczy kontuzje. Na pewno będzie celowała w powrót na koreańskie igrzyska, bowiem do wielkich imprez nie ma ona szczęścia. W sezonie szanse na drugie miejsce w klasyfikacji slalomu upatrywałbym w trójce: Frida Hansdotter (Szwecja), Wendy Holdener (Szwajcaria) i Petra Vlhova (Słowacja). W dalszej kolejności wymieniłbym Norweżkę Ninę Løseth. A Austriaczki? Najlepsza wydaje się być Bernadette Schild (cierpiąca na tak znany syndrom „młodszego rodzeństwa”), ale chyba nie dojrzała do zwycięstw jeszcze (czy kiedykolwiek dojrzeje?).

Slalom Gigant

Dwie panie nasuwają się od razu – Shiffrin i jeszcze lepsza w gigantach doświadczona i utytułowana w tej dyscyplinie Francuzka Tessa Worley. W dalszej kolejności Włoszki – nie raz już wspominana Goggia i Federica Brignone (może dodałbym ich rodaczkę jeszcze młodą Martę Bassino). Będące niewiadomą Lara Gut i Anna Veith kiedy są w formie w tej konkurencji są bardzo groźne. Raczej nie wróci do rywalizacji wystarczająco szybko (jeśli w ogóle) druga z wielkich Austriaczek – Eva-Maria Brem. Nie skreślałbym Niemki Viktorii Rebensburg (która notuje też dobre rezultaty w konkurencjach szybkościowych). Jeśli nie wrócą Veith i Brem, to taka potęga jak Austria będzie miała w gigancie chyba zupełną porutę. Najlepsza w zeszłym sezonie Stephanie Brunner to zawodniczka na pewno dobra i… i właściwie tyle.

Kombinacja

Dyscyplina, którą kibice bardzo lubią, działacze i zawodnicy nienawidzą. W przypadku pań królowe szybkości radzą sobie bardzo dobrze, stąd jedną z faworytek byłaby Štuhec, gdyby nie kontuzja. Dobrze radzi sobie też Brignone, która nie jest ani wybitną zjazdowczynią, ani slalomistką. Mistrzynią świata jest Wendy Holdener i na pewno będzie się w tej dyscyplinie liczyć. Na podium w Sankt Moritz za nią stały obecnie kontuzjowana Michelle Gisin (Szwacaria) i wracająca po kontuzji Michaela Kirchgasser (Austria) – ta ostatnia jeśli wróci na IO będzie się liczyć w walce o medale (srebrny i brązowe – te krążki zdobywa ona całkiem często). Veith, Gut i Vonn zawsze się w tej konkurencji liczyły, więc jeśli się przygotują to… kto wie.

Przed rozpoczęciem sezonu zachęcamy też do zapoznania się z kalendarzem Pucharu Świata:

Kalendarz PŚ w narciarstwie alpejskim 2017/2018

Program alpejskiego PŚ w Sölden

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.