Zagadka Bjoerndalena

fot: zimbio.com
fot: zimbio.com

Ole Einar Bjoerndalen zapowiadał, że zakończy karierę po tym sezonie. Jego ostatnimi mistrzostwami świata w historii miały być właśnie te rozgrywane na własnej ziemi w Oslo Holmenkollen. Wiele wskazuje jednak na to, że legendarny Norweg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Bjoerndalen sezon 2015/2016 rozpoczął najlepiej, jak się tylko dało, czyli od triumfu w pierwszych zawodach Pucharu Świata – biegu indywidualnym w szwedzkim Oestersund. Reprezentantowi Norwegii udało się strzelić bezbłędnie, co przy dobrej postawie na trasie pozwoliło odnieść zwycięstwo. Ogólnie pierwsza część sezonu była dla legendy biathlonu bardzo udana. Do triumf w Szwecji dołożył trzy dni później “brąz w sprincie”, a następnie dwa miejsca na podium w słoweńskiej Pokljuce.

Kolejne pucharowe weekendy nie były jednak zbyt udane dla Norwega. W Ruhpolding i Anterselvie ani razu nie znalazł się w czołowej dziesiątce zawodów, a jedyny dobry wynik mógł świętować razem ze sztafetą, w której biegał na pierwszej zmianie. Za Ocean Bjoerndalen się nie wybrał, bo wolał w spokoju przygotowywać formę na mistrzostwa świata w swojej ojczyźnie.

Norweg przyjechał do Oslo, ale jego forma byłą wielką niewiadomą. Nikt nie wiedział czego spodziewać się po najbardziej utytułowanym biathloniście w historii. Te wątpliwości zostały jednak rozwiane już po pierwszej konkurencji w której pojawił się Bjoerndalen. Norweg zdobył srebrny medal w sprincie, a dzień później obronił swoją pozycję w biegu pościgowym. Z Oslo wyjedzie ze złotym, dwoma srebrnymi i brązowym medalem. Teraz ma ich aż 44 i jest daleko z przodu. Kolejni w tej klasyfikacji Emil Hegle Svendsen i Martin Fourcade mają “zaledwie” dwadzieścia jeden krążków.

Norweg odniósł się do atmosfery panującej na mistrzostwach i do swoich osiągnięć. – Cztery medale to coś niesamowitego. Miałem już wiele przeżyć na kilku mistrzostwach, ale to nie to samo co w ojczyźnie, u siebie w domu. Na wielu imprezach mistrzowskich była w lepszej formie, ale to co zrobiłem tutaj przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie myślę jeszcze o przyszłości. Robię to [uprawiam biathlon] od kiedy mam 12 lat i trudno mi sobie wyobrazić, że będę robił co innegoskomentował Bjoerndalen.

Legendarny biathlonista z Norwegii nie ukrywa, że wiek nie ma dla niego większego znaczenia. – Nie czuję się na 42 lata, czuję się całkiem młodo. Poza tym bardzo się cieszę, kiedy mogę trenować z chłopakami dużo młodszymi ode mnie. Na razie wybieram się do Rosji, a później zobaczymy czy będzie motywacja i zdrowie – stanowczo uciął wszelkie spekulacje dwudziestokrotny mistrz świata.

Źródło: biathlon.pl

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.