Z piekła do nieba. Prawdziwy rollercoaster Pawła Wąska w Zakopanem

fot. M. Król

Za nami konkurs drużynowy w ramach Pucharu Świata w Zakopanem. Najjaśniejszym punktem polskiej ekipy był 22-letni Paweł Wąsek, który po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa mógł na Wielkiej Krokwi w ogóle nie wystartować. Stało się jednak inaczej. Czy dzisiejszym występem zawodnik z Ustronia zabukował sobie bilet do Pekinu?

fot. M. Król

Wytrzymał presję

W dzisiejszej drużynówce osłabiony polski zespół w składzie: Piotr Żyła, Stefan Hula, Jakub Wolny oraz Paweł Wąsek zajął szóste miejsce. Do zwycięskich Słoweńców podopieczni Michala Doleżala stracili blisko 140 pkt.

Najlepiej w szeregach Biało-Czerwonych spisał się jednak Paweł Wąsek. Brązowy medalista mistrzostw Polski oddał skoki na odległości 123,5 oraz 130,5 m, co indywidualnie dało mu 14. notę. 22- latek prawdziwą furorę zrobił jednak podczas pierwszego skoku treningowego, w którym uzyskując 133 m okazał się gorszy jedynie od Ryoyu Kobayashiego. Dobra dyspozycja zawodnika z Ustronia sprawiła, że pełnił on funkcję lidera polskiej ekipy podczas dzisiejszej drużynówki. Sam zainteresowany miał jednak nieco inne stanie w tej kwestii.

– Myślę, że liderem naszej kadry był w tym konkursie Piotrek Żyła. On jednak zawsze jeździ w pierwszej grupie. Ktoś musiał startować w czwartej grupie pod nieobecność Kamila Stocha oraz Dawida Kubackiego — to ja przejąłem pałeczkę – stwierdził Wąsek.

Życiowa forma skoczka z Ustronia

Dobra dyspozycja Pawła Wąska podczas weekendu na Wielkiej Krokwi nie jest jednak niczym nadzwyczajnym. Reprezentant klubu WSS Wisła w Wiśle od początku sezonu jest pewnym filarem polskiej ekipy. Pewności siebie dodały mu również udane treningi. Jak ocenia dzisiejsze zawody?

– Skakaliśmy na Wielkiej Krokwi w środę na treningu i to był dla mnie udany dzień. Bardzo fajny skok wyszedł mi w serii treningowej przed konkursem drużynowym. W pierwszym konkursowym skoku było trochę stresu i nerwówki, a do tego popełniłem błąd przy ruszaniu z belki i nie był on już tak dobry. Zawody jednak dla mnie na plus – ocenił 22-latek.

Z piekła do nieba

Warto dodać, że niewiele brakowało, a Pawła Wąska zabrakłoby podczas konkursów w Zakopanem, gdyż w czwartek otrzymał pozytywny wynik testu. Powtórne dwa badania dały jednak wynik negatywny, dzięki czemu mógł przystąpić do zawodów.

– Byłem bardzo załamany. Długo czekałem na te zakopiańskie konkursy. Wiedziałem, że będą kibice, którzy zapewnią świetną atmosferę. Trochę brakowało nam ich obecności, bo ostatnie tygodnie to było skakanie przy pustych trybunach – przyznał skoczek.

Nieodzowna okazała się pomoc sztabu trenerskiego. – Trenerzy stanęli na głowie, żeby wszystko się udało i żebym mógł wystartować. Jeszcze w piątek rano, kiedy wsiadałem do samochodu, to nie było nic wiadomo. Dopiero za Żywcem dowiedziałem się, że mogę wystąpić, bo wyniki moich testów są negatywne. Cieszę się, że się udało – zakończył.

Wyjazd do Pekinu formalnością?

Już jutro odbędzie się konkurs indywidualny, po którym trener Michal Doleżal ogłosi listę zawodników, którzy wystartują na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Wszystko wskazuje na to, że pojawi się na niej również nazwisko Pawła Wąska.

Z Zakopanego dla sportsinwinter.pl, Anna Felska