Z Dawidem Kubackim o pieluchach, prezentach dla córki i skokach w Zakopanem

fot. M. Król

Chociaż Dawid Kubackim w piątkowych kwalifikacjach w Zakopanem zajął wysokie siódme miejsce, to w jego rozmowie z mediami przejawiał się inny temat. Dziennikarze głównie pytali o córkę, którą świeżo upieczony tato zobaczył dopiero kilkanaście dni po narodzinach. Wcześniej startował w zawodach. – Jak się obudzi w nocy, to zje i idzie spać dalej – przyznaje mistrz świata.

fot. M. Król

Dawid, udało się odpocząć przez te kilka dni? Noce przespane?

Dawid Kubacki: Udało się odpocząć i noce też były przespane. Córka na szczęście, jak się obudzi w nocy, to zje i idzie spać dalej. Nie ma jakiegoś marudzenia, więc można było normalnie się wyspać.

To może dlatego była energia na skoczni? Twoje skoki z naszego punktu widzenia wyglądały dobrze.

Dlatego wy nie jesteście trenerami (śmiech), bo takie dobre to one nie były. Dzisiaj było nieźle, chociaż pojawiły się błędy. Nie mogłem płynnie wystartować na tej skoczni. Właśnie tego brakowało mi od początku. Ze skoku na skok było jednak coraz lepiej. Ta próba w kwalifikacjach była najbliższa temu, co chciałbym tutaj pokazywać. Niestety, był to skok trochę spóźniony. Myślę, że to kwestia wypoczęcia nóg na kolejne dni i one będą już nadążały na progu i będzie wszystko dobrze.

Twoim koledzy narzekali na to, że belka była dość specyficzna i sprawiała problemy. Też tak to czułeś?

Jest trochę inna, ale tak naprawdę od pierwszego skoku jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało. Ruszało mi się z niej dobrze. Jest trochę specyficzna, ale nie raz w Pucharze Świata zdarzają się jeszcze bardziej specyficzne no i trzeba dawać sobie radę z tym co jest.

Co Dawid Kubacki przywiózł swojej córce zza granicy?

Tak naprawdę, jak cała sprawa się rozniosła, to trochę prezentów dla dziecka dostałem. Od siebie to przywiozłem samego siebie, bo mnie długo nie było po jej urodzinach. Myślę, że na takie typowe prezenty dla dziecka, to się jeszcze znajdzie czas. Wtedy, kiedy ona będzie mogła z nich skorzystać. W tej chwili to co, pieluchy jej kupię?

Czasem się przydają…

Bardzo się przydają, ale to jest jak ze skarpetkami na święta. Dopiero z czasem się to docenia.

W takim razie co córka od Twoich kolegów dostała?

Były jakieś misie, przytulanki, a także paczuszka od producenta moich nart – w niej były ubranka z zabawką.

Pierwszych nart zatem jeszcze nie dostała?

Nart jeszcze nie było. Myślę, że jest na to czas.

Talentu narciarskiego jeszcze nie wykazała?

Nie wiem, czy umiem to rozpoznać na tak wczesnym etapie. Zobaczymy później.

Dużo osób mówi o braku kibiców w Zakopanem… Są jednak tacy zawodnicy, którym brak hałasu pomaga w lepszym skupieniu się. Jak ty do tego podchodzisz?

To kwestia bardzo indywidualna. Ta atmosfera, którą kibice tworzyli tutaj w Zakopanem, to było coś fantastycznego. Mam nadzieję, że to wróci w miarę szybko. W tym roku tego elementu niestety nie będzie. Myślę, że to kwestia tego, czy zawodnik umie wykorzystać tę energię, którą kibice przynoszą tutaj na skocznię. Tak, żeby móc z tego czerpać i aby ta energia dawała mu motywację. Jak ktoś się zamyśli nad tym, że jest tylu kibiców i będzie się zastanawiał, jak wypadnie, to wiadomo, że idzie to w negatywną stronę. Wtedy takiemu zawodnikowi może to nie pomagać.

Z Zakopanego dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Mateusz Król
Obserwuj