Wstrząsające sceny w Kitzbühel. Norweg rozbił się tuż przed metą. “Doświadczenie bliskie śmierci” [wideo]

Screen: Eurosport

Streif to bez dwóch zdań najtrudniejsza trasa w alpejskim Pucharze Świata. Wielkim osiągnięciem jest zatem nawet dotarcie do mety zjazdu. Wydawało się, że misja ta powiedzie się w przypadku Henrika Roea. Norwegowi dosłownie centymetry od linii kończącej trasę zakantowała narta i rozbił się. Efekt? Złamana noga.

Screen: Eurosport / twitter.com/joejsvt

Vincent Kriechmayr wygrał zjazd rozgrywany w ramach alpejskiego Pucharu Świata w austriackim Kitzbühel. Tym samym po raz pierwszy w karierze triumfował na tej prestiżowej trasie. Drugie miejsce sensacyjnie wywalczył Włoch Florian Schieder. Trzeci był Szwajcar Niels Hintermann. Olbrzymie problemy mieli faworyci zawodów – Aleksander Aamodt Kilde i Marco Odermatt.

Przerażający upadek i złamana noga

Henrik Roea raczej nie miał szans na zdobycie punktów Pucharu Świata. Teraz nie to jest jednak jego największym zmartwieniem, a niebezpieczna kontuzja. Tej nabawił się tuż przed metą. Zakantowała mu jedna narta, przez co stracił równowagę i przekoziołkował w powietrzu. W efekcie kilka razu uderzył ciałem o twarde podłoże i przez dłuższą chwilę leżał. Nikt nie rozumie, dlaczego nie pojawiła się przy nim od razu pomoc medyczna. Wcześniej podbiegł operator kamery. Norweg się nie ruszał.

Po chwili na wybiegu pojawili się medycy. Od razu wiadomo było, że potrzebny będzie transport specjalny. Kilka minut później przybył helikopter, którym Roea został przetransportowany do szpitala w Innsbrucku. Kilka godzin po zmaganiach okazało się, że norweski alpejczyk nie miał szczęścia i złamał nogę.

– Potwierdzamy złamanie nogi Henrika Roea. Teraz jest w drodze do szpitala, a nasz związek narciarski przekaże więcej informacji po jego badaniach w szpitalu – powiedział agencji NTB dyrektor sportowy Claus Ryste.

“Doświadczenie bliskie śmierci”

Norweskie media piszą też o innym swoim zawodniku, który był bliski katastrofy. To lider klasyfikacji zjazdu Aleksander Kilde. Doświadczony zawodnik na trasie miał niebywałe problemy. Kibice są pod wrażeniem, że udało mu się utrzymać na nogach. W pewnym momencie był bardzo blisko siatki osłaniającej stok.

– To było doświadczenie bliskie śmierci. Widziałem, jak zbliża się do mnie siatka. Był moment, że myślałem, że teraz w nią wpadnę, ale miałem centymetry po swojej stronie. Poszło dobrze – skomentował dla NRK Kilde.

Drugi zjazd na Streifie odbędzie się w sobotę o 11:30. Oby tym razem nikt nie musiał drżeć o swoje zdrowie. Znając jednak stopień trudności tego skoku, może być o to bardzo trudno.

Źródło: Informacja własna / NRK / VG

Mateusz Król
Obserwuj