Współtwórca sukcesów legendy trenuje Kanadyjki. Nie bez problemów

Za kobiecą reprezentacją Kanady, podobnie jak dla reszty zawodników i zawodniczek inauguracja tegorocznej edycji Letniego Grand Prix w Wiśle. Dla skoczkiń z kraju spod znaku Klonowego Liścia, które od tego sezonu rozpoczęły współpracę z nowym trenerem, konkursy w Beskidach nie były udane. Zapunktowała jedynie 20-letnia Abigail Strate, zajmując 24. miejsce w sobotniej rywalizacji. Cała nadzieja w nowym trenerze, który stoi za sukcesami Sary Takanshi.

Reprezentantki Kanady zaprezentowały się w Wiśle w czteroosobowym składzie- Abigail Strate, Natalie Eilers, Nicole Maurer oraz Alexandria Loutitt. Najlepiej spisała się ta pierwsza, która w pierwszym konkursie zajęła 24. miejsce.

Szybkie wejście na skocznię i treningi w Europie

Skoczkini z Calgary, która podobnie jak reszta kobiecej kanadyjskiej ekipy rozpoczęła zajęcia z nowymi szkoleniowcem. Jak 47. zawodniczka klasyfikacji generalnej minionego sezonu ocenia współpracę z Janko Zwitterem? – Rozpoczynając zajęcia z Janko Zwitterem musieliśmy udać się do Europy. Na co dzień trenujemy w Słowenii. Musiało minąć troszkę czasu, żeby przyzwyczaić się do nowych warunków. Trenujemy bardzo ciężko, dużo skaczemy. Nigdy nie rozpoczęłyśmy zajęć na skoczni tak wcześnie, myślę, że to dla nas pozytywna odmiana.

Przypominamy, że Zwitter to były trener m.in. kobiecej reprezentacji Austrii oraz Włoch. Ponadto, przez długie lata pracował w Japonii. To właśnie on jest uważany za współtwórcę sukcesów wielkiej Sary Takanashi.

Zaniedbana infrastruktura w Kanadzie

Poruszając wątek treningów w Europie młoda Kanadyjka odniosła się również do sytuacji skoków narciarskich w swojej ojczyźnie, która również posiada bogate tradycje w tej dyscyplinie. – Niestety, w tej chwili niewiele w Kanadzie niewiele się dzieje. Nie ma znaczenia, czy kto skacze, po prostu jest ogromna przepaść. Na skoczni w Calgary, która zbudowaliśmy własnoręcznie trenuje jakieś 10-12 dzieciaków. Na więcej nie ma co liczyć. Mam nadzieję, że nasze dobre wyniki popchną do przodu rozwój skoków w naszym kraju. Motywacja jest spora -przyznała.

– Infrastruktura skokowa wygląda bardzo źle. Obiekty w Calgary są zamknięte, a te w Whistler nadal działają, ale tylko zimą przez 3 tygodnie. Za dwa lata mają tam się odbyć Mistrzostwa Świata Juniorów. Fajnie, żeby do tego czasu coś się ruszyło, bo co z tego, że skocznie są czynne, skoro nie możemy na nich trenować. Dlatego przyjeżdżamy do Europy – dodała.

Dla kanadyjskich skoczkiń narciarskich kolejnym sprawdzianem formy będzie rywalizacja w Chourchevel, zaplanowana na 6 sierpnia.

Źródło: skoky.net