Wprowadzili zakaz fluoru na nartach, ale nie mają czym tego sprawdzać

W przyszłym tygodniu miała nastąpić uroczysta prezentacja urządzenia, które ma wykrywać fluor na nartach. Substancja ta znalazła się na liście zabronionych przed nadchodzącym sezonem. FIS jednak przełożył spotkanie na nieznany nikomu termin. Czy producenci zdążą zatem przed zimą?

fot. M. Rudzińska

Wielkimi krokami zbliża się nowy sezon zimowy, e wraz z nim nowe przepisy związane z zakazem stosowania wosków fluorowanych. Ten Międzynarodowa Federacja Narciarska przyjęła w listopadzie 2019 roku. Zakaz będzie dotyczył wszystkich od sezonu 2020/2021. Trzeba będzie jednak przeprowadzać kontrole, aby wykluczyć łamanie tego przepisu. To spowodowałoby nierówną rywalizację. Problem w tym, że urządzenie do wykrywania fluoru, nie jest jeszcze gotowe.

niemiecka firma Kompass we współpracy z Instytutem Fraunhofera w Monachium opracowała maszynę, która, jak twierdzĄ, może wykryć ewentualną obecność fluoru pod nartami. Na 23 i 24 września zaplanowano prezentację w Niemczech. Do przetestowania maszyny zostali zaproszeni przedstawiciele każdej drużyny narodowej. Tyle, że w piątek otrzymali e-mail z FIS, w którym dowiedzieli się o odwołaniu zaplanowanej sesji w mieście niedaleko Oberhofu.

Urządzenie najprawdopodobniej nie spełniło oczekiwań działaczy z FIS. Wiadomo, że  nie dojdzie już do spotkania we wrześniu. Kolejne zaproszenia mogą pojawić się najwcześniej w październiku. Erik Roeste (członek zarządu FIS, prezes Norweskiego Związku Narciarskie) uważa, że ​​maszyna będzie gotowa na czas i uda się ją przetestować jeszcze przed zimą. – Jesteśmy w intensywnej fazie rozwoju aparatury testowej i metody badawczej. Nadal istnieje potrzeba dalszych testów i kalibracji – zaznaczył.

Źródło: NRK

%d bloggers like this: