Wojciech Fortuna zarażony koronawirusem

fot. dzieje.pl

Wojciech Fortuna, pierwszy Polak, który zdobył złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich, walczy z koronawirusem. Do informacji dotarło Polskie Radio. Były skoczek przyznał, że urzędnicy sprawdzają, czy nie poszedł na piwo. 

fot. dzieje.pl

Były skoczek narciarski zachorował koronawirusa. Jak sam mówi, najprawdopodobniej zaraził się w Warszawie. Sam jednak czuje się dobrze. Zdecydowanie gorzej chorobę znosi jego żona, która znajduje się w szpitalu. Wojciech Fortuna przyznał,  że znosi przypadłość dobrze, choć nie doszedł jeszcze do siebie.

–  Nie tylko pracuję, ale też jeżdżę, gdzie mnie zawołają. Chorobę przywiozłem z Warszawy, gdzie byłem na “sejmiku olimpijskim” – przyznał Wojciech Fortuna. Jak 68-latek sam stwierdził, jest aktywny. – Jak trzeba jechać do Szklarskiej, to jadę do Szklarskiej. Jak to Warszawy, to jedziemy do Warszawy. Tam był taki sejmik. Przyjechałem i przywiozłem chorobę – wspomniał olimpijczyk w rozmowie z Andrzejem Grabowskim z Polskiego Radia.

Niedawno zmarł inny skoczek narciarski, Ryszard Witke. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w piątek. – Jestem na kwarantannie, więc nie mogłem być na pogrzebie Ryśka Witke. Nie mogłem go pożegnać. Żona leży w szpitalu na COVID-19, jest ciężko chora – przyznał. – Muszę to przetrwać… jakoś. Radzę sobie jak mogę – podkreślił. Zwrócił również uwagę, że codziennie jest sprawdzany przez urzędników. – Wiadomo, sprawdzają, czy na piwo sobie nie poszedłem. Są u mnie codziennie. Teraz muszę się wyleczyć – powiedział.

Źródło: polskieradio24.pl