Wielkie postaci skoków: Thomas Diethart

fot. Karolina Osmańska
fot. Karolina Osmańska

Thomas Diethart to wszystkim wytrawnym kibicom znany austriacki skoczek narciarski pochodzący z Tulln. Kojarzony przez większość z Turnieju Czterech Skoczni z sezonu 2013/2014. Ale czy wiemy o nim coś więcej niż tylko to, że został nieoczekiwanym triumfatorem tego prestiżowego cyklu?

Diethart na zawodach zadebiutował w czasie letniego PK w 2009 roku, gdzie pomimo debiutu zajął wysokie, bo 5. miejsce. W czasie tego samego cyklu udało mu się stanąć dwukrotnie na drugim stopniu podium. Zimą po raz pierwszy na podium stanął w roku 2010 w Engelbergu, zajmując równie wysokie drugie miejsce. Wynik swój udało mu się poprawić wygrywając w Brotterode (Niemcy). W Pucharze Świata zadebiutował w czasie Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2010/2011 – zajął 28. miejsce (Innsbruck/Austria). W sezonie 2013/2014 został powołany na konkursy w Engelbergu, które były zaliczane do cyklu Pucharu Świata. Zajął tam wysokie 4. i 6. miejsce. Następnie został dołączony przez Alexandra Pointnera do drużyny startującej w Turnieju Czterech Skoczni. W Oberstdorfie znalazł się na trzeciej pozycji ex aequo ze Słoweńcem Peterem Prevcem. Był to jego debiut na „pudle” w PŚ. Mało który wytrawny kibic pomyślał wtedy, że Thomas Diethart pokaże w następnych zawodach ten sam kunszt skakania. Po oddaniu dwóch skoków ponad 140- metrowych (141m i 140,5m) kolejny wstęp w Turnieju  Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen należał do niego. Jakaż była moja wielka radość, widząc nową twarz, tak spektakularnie wchodzącą w świat skoków narciarskich. Uwielbiam wszelkiego rodzaju nowości, a taka jak Didl sprawiła, że kolejne konkursy oglądałam obgryzając przed telewizorem paznokcie. Już po tych zawodach udało mu się przejąć pozycję lidera w całym cyklu, ku zdziwieniu wszystkim kibicom, trenerom i zawodnikom. W trzecim z czterech konkursów, który został rozegrany tylko podczas jednej serii ze względu na złe warunki pogodowe, Thomas Diethart zajął „zaledwie” 5. miejsce. Dla mnie był to konkurs przypominający dobry horror Hitchcock’a. Myślę, że chłopak był zadowolony z wyniku, ja natomiast czułam się jakby świat mi się zawalił. Podziwiam wszystkich zawodników, którzy radzą sobie z takimi „porażkami” i przechodzą do porządku dziennego, bez większych problemów. Ze względu na to, że jego wcześniejsi rywale zajęli jeszcze dalsze pozycje utrzymał pozycję lidera. W ostatnim konkursie 62. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofschofen po raz kolejny zwyciężył.

fot. sport.interia.pl
fot. sport.interia.pl

Cieszyłam się z tej wygranej w TCS, jak rodzina słynnego już wtedy Didla. Podziwiam ich za to jak bardzo wspierali go w tych trudnych, myślę dla niego chwilach i zarazem zazdroszczę, że ma tak ogromne wsparcie wśród swoich najbliższych. Po tak fenomenalnym występie zdołał znaleźć się w kadrze na Igrzyska Olimpijskie w Sochi. Na skoczni normalnej zajął najgorsze dla zawodników 4. miejsce, na dużej zaś nie miał aż tyle szczęścia (jeśli można tak to nazwać), bo zajął jedynie 32. miejsce. W konkursie drużynowym razem z kolegami zdobył srebrny medal. Zadziwia mnie fakt, jak tak na dobrą sprawę niedoświadczony zawodnik poradził sobie psychicznie w tak prestiżowych konkursach? Czy to sprawa zadziwiająco dużej dojrzałości w stosunku do mizernego doświadczenia? Zaznaczyć trzeba również fakt, iż Diethart bardzo dobrze spisywał się również w innych konkursach Pucharu Świata, które dały mu 8. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. Na Mistrzostwach Świata w Lotach w Harrachovie zajął 9 lokatę. Zadziwiające i zarazem zdumiewające, ale jak najbardziej prawdziwe. Czy jest szansa na powtórkę w kolejnych sezonach? Czemu nie? Chociaż po pierwszych występach obecnej zimy nie wygląda to już tak różowo. W konkursie inauguracyjnym zajął zaledwie 40. miejsce. Im dalej tym lepiej chciałoby się powiedzieć, ale niestety jego poziom jest nadal wyrównany, jak to fajnie brzmi. Niestety wyrównanie niski. Czy zjawiskowy Diethart pokaże tak jak rok temu na co go stać? Po pierwszych kwalifikacjach do TCS, widzę poprawę. Tak, nie wygrał kwalifikacji, ale nie wymagajmy od zawodnika ostatnio bardzo przeciętnego zaraz kolosalnie wysokich lokat. Jest dobrze, bez problemu zakwalifikował się do konkursu i przez długi czas plasował się na drugim miejscu zaraz za naszym wspaniałym- Kamilem Stochem.

diethartWiemy już skąd wziął się Thomas Diethart. Zapewnił nam kibicom, ale i zawodnikom wiele nieoczekiwanych przeżyć. W skokach nigdy nie jest nudno, ale z takimi zawodnikami jak legendarna już „świnka” na pewno skoki nam nie zobojętnieją. Liczę na to, że w tym roku również nie pozwoli faworytom 63. TCS wygrywać bez przeszkadzania swoją osobą. Niech namiesza w każdym z konkursów, a nadchodzący rok 2015 będzie dla niego bezwietrzny i owocny w kolejne zwycięstwa.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.