Wielkie postaci skoków: Noriaki Kasai

101_3156W tej serii felietonów pojawiali się różni skoczkowie, którzy osiągali naprawdę największe laury tej dyscypliny. Byli Mistrzowie Olimpijscy, Mistrzowie Świata i zdobywcy Pucharu Świata. Odznaczali się wyjątkową skalą powtarzalności sukcesów przez lata. Jednak żaden z nich nie uprawiał/nie uprawia tego sportu tak długo jak on! Japończyk, który przez lata jakoś tak z boku przedzierał się z sezonu na sezon nagle obudził się ubiegłej zimy, jako wielka postać!

Noriaki Kasai debiutował w Pucharze Świata, jako 16-latek w 1988 r podczas konkursu w Sapporo. Zajął wówczas 31. miejsce. Pierwsze punkty zdobył niespełna rok później w Lake Placid (9. miejsce). Niech nie zwiedzie Was wstęp do tego artykułu, bo przecież doskonale wiemy, że to nie w minionym sezonie Kasai odnosił swoje największe sukcesy. W lutym 1992 roku zadebiutował na podium w Lahti, a prawie miesiąc później odniósł swój pierwszy znaczący sukces. Miało to miejsce w czeskim Harrachovie. 21. marca odbywały się tam Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich. Japończyk nie dał szans rywalom, pokonując drugiego zawodnika o ponad 15 punktów. Było to zarazem jego pierwsze zwycięstwo w zawodach o Puchar Świata, ponieważ wówczas ten czempionat był zaliczany do klasyfikacji generalnej. Dość powiedzieć, że Noriaki czekał ponad 10 lat na kolejny indywidualny sukces na jakimkolwiek czempionacie! Przez ten okres wywalczył dwukrotnie 3. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ (92/93 oraz 98/99) , srebro z drużyną podczas IO w Lillehammer i  MŚ w Ramsau. Dwa razy gościł na drugim stopniu podium klasyfikacji Turnieju Czterech skoczni (92/93, 98/99). Taką dekadę jego największych sukcesów zakończyły medale podczas Mistrzostw Świata w Predazzo 2003. Kasai wyjechał stamtąd z trzema medalami! Możliwe, że gdyby nie wielka szarża po dwa złota Adama Małysza, to o Japończyku mówiło by się najwięcej. W obu konkursach indywidualnych stał bowiem na najniższym stopniu podium. Przygotował genialną formę, która poprowadziła również jego drużynę do wywalczenia srebra.

fot. interia.pl

Zbliżały się cięższe chwile Noriakiego Kasai. Niektórzy po kilku latach z pewnością stawiali na nim już krzyżyk. Wywalczył jeszcze dwa brązowe medale w drużynie podczas MŚ w Sapporo i Libercu, natomiast sam Kasai zmagał się z różnymi problemami. Zdarzały się i takie konkursy, do których zwyczajnie nie mógł się zakwalifikować. Sezon 2011/2012 był jego najgorszym w historii, ponieważ został sklasyfikowany na 51. miejscu. Mijały lata, a kibice pomału zapominali o jego wielkiej klasie. Znany był bardziej z tego ile ma lat, a nie ile ma sukcesów. Na szczęście obudził się. Mając ponad 40 lat zbudował niemal mistrzowską formę! Cały świat ściskał za niego kciuki, a euforią było jego zwycięstwo w Kulm! Wiedziałem, że jest mocny, ale nie myślałem, że będzie w stanie otrzeć się o tytuł Mistrza Olimpijskiego. Z bólem kręgosłupa wywalczył srebrny medal na dużej skoczni w Sochi! Z Kamilem Stochem przegrał przecież o zaledwie 1,3 pkt! Kiedy jechałem na Mistrzostwa Świata w lotach do Harrachova chciałem spotkać właśnie Noriakiego. Uważam go za postać wielką i wyjątkową. Mam nadzieje, że nigdy nie odejdzie z naszej pamięci. Dzięki takim jak on nie martwię się, że skoki narciarskie odejdą kiedyś w zapomnienie. Mam nadzieję, że jeszcze trochę poskacze i wywalczy wiele sukcesów. Tego mu życzę, bo “jest fighter”.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.