Węgierskie skoki narciarskie z trudnościami – nie mają dostępu do ośrodków treningowych

fotó: MOB/Szalmás Péter

Sytuacja węgierskich skoków narciarskich jest ciągle niepewna, a pandemia koronawirusa wcale nie pomogła w ich rozwoju. Mimo to Węgrzy się nie poddają. 

fotó: MOB/Szalmás Péter

Z powodu pandemii sytuacja węgierskich skoczków narciarskich jeszcze się pogorszyła. Związek jednak twierdzi, że przygotowywali się do sezonu przy każdej możliwej okazji. Janos Szilagyi, szef działu skoków narciarskich w Węgierskim Związku Narciarskim przedstawił swoje stanowisko. – Ze względu na sytuację związaną z wirusem trenowaliśmy głównie na własnych obiektach, ale to też nie do końca poszło zgodnie z planem. Musieliśmy przeprowadzić remont na 30-metrowym obiekcie. Bez przeszkód mogliśmy trenować na 10- oraz 20-metrowej skoczni. Co tydzień planowaliśmy 1-2-dniowe obozy treningowe w Villach, Kranj, Muerzzuschlag czy Eisenerz – powiedział.

Podkreślił również, że plany wyjazdowe nie wyszły. – Na obóz treningowy mieliśmy pojechać początkiem września, ale niestety musieliśmy z tego zrezygnować z powodu Covid-19. Nie chcieliśmy się poddawać kwarantannie, a test dla sześciu osób kosztowałby prawie 400 000 HUF (to równowartość około 5 tysięcy złotych, przyp. red.). Nasza kolejna podróż odbędzie się do Muerzzuschlag, gdzie często trenujemy, ale ten plan też jest niepewny. Podobnie jak zgrupowanie zaplanowane na jesienną przerwę. Nie wiemy jak się to wszystko rozwinie. Tak naprawdę dopóki nie będziemy mieć możliwości odbycia treningów za granicą, będziemy ćwiczyć w kraju. Po Bułgarach jesteśmy w najgorszej sytuacji pod względem dostępu do skoczni – zaznaczył.

Nie da się ukryć, że pandemia pokrzyżowała plany wielu ekipom. Węgrzy nie są więc wyjątkiem. – Niedawno odbyły się mistrzostwa Austrii. Niestety zgodnie z decyzją Federacji Austriackiej udział w nich mogli wziąć tylko Austriacy, nie możemy więc w nich wystartować. Możemy tylko odbyć trening, ale ze względu na zamknięcie granic, jest to niemożliwe – ubolewał szef działu. – David Clement był wstępnie zapisany do udziału w EYOF, ale pytanie brzmi czy to się w ogóle odbędzie. Teraz nie jesteśmy w stanie odpowiednio się przygotować – powiedział.

Jak donosi portal skihungary.hu, kontuzjowana niedawno Virag Voros stopniowo zbliża się do powrotu do skakania. – Jej przygotowania nie są niczym zakłócone, gdyż przebywa ona w Słowenii. Jej rehabilitacja przebiega zgodnie z planem – podkreślił działacz. – Mamy jeszcze jednego zawodnika trenującego poza Węgrami. To Hugo Weigl, który jest podopiecznym klubu SSK Mengeš – powiedział. Młodociany skoczek również przebywa na terenie Słowenii. Generalna liczba członków drużyny nie zmienia się znacznie. – Eduard Torok opuścił nas w zeszłym sezonie, a Florian Molnar zrezygnował z udziału w reprezentowaniu kraju. Mamy jednak nadzieję, że do nas wróci. Oprócz niego i Virag Voros mamy obecnie 10 zawodników; najmłodszy z naszych skoczków to 5-letnia dziewczynka, a najstarszy to 16-letni David Kelemen – podsumował.

Źródło: skihungary.hu/informacja własna.

%d bloggers like this: