W jakiej formie są polscy skoczkowie?

fot. M. Król

Polscy skoczkowie są już w połowie przygotowań do sezonu zimowego. Niezwykle ważnego, bo to przecież najważniejszy w ciągu czterech lat. W jego trakcie docelową imprezą będą Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Od 2010 roku nasze Orły zawsze wracają z dwoma medalami. Jak będzie tym razem?

fot. M. Król

Na powyższe pytanie odpowiedzi nie poznamy do ostatniego konkursu podczas wspomnianych igrzysk. Postarajmy się jednak odpowiedzieć na inne. W jakie formie w trakcie przygotowań do zimy są nasi skoczkowie? I tu z odpowiedzią będzie łatwiej. Bo nieco rąbka tajemnicy odsłoniły nam zawody Letniego Grand Prix w Wiśle. Egzamin bowiem zdany perfekcyjnie. Chociaż nie bez problemów.

Juniorski mistrz dorósł do wygrywania

fot. M. Król

Letnie Grand Prix to co prawda nie jest żaden wykładnik, ani też zawody z bardzo wysokim prestiżem, ale fakty mówią same za siebie. Kolejny raz oglądaliśmy podopiecznych Michała Doleżala na najwyższym stopniu podium. Tym razem jednak stało się coś bardzo ważnego. Chodzi o Jakuba Wolnego, który jak “stary wyjadacz” wygrał swoje pierwsze zawody najwyższej rangi w karierze. W jego triumfie było bowiem niezwykle dużo dorosłości. Dojrzał do wygrywania, chociaż przez kilkanaście miesięcy zmagał się z dołkiem formy.

– Starałem się bawić skokami. Wiedziałem, że jestem w dobrej dyspozycji i stać mnie na dużo. Myślę, że to pokazałem i bardzo się cieszę – nie ukrywał 26-latek. Dumy nie krył też trener reprezentacji Michał Doleżal. Przyznał bowiem, że potencjał Kuby znany jest od lat, ale wciąż nie widać było tego w stu procentach w zawodach.

– Od wielu lat mówiło się, że Kubę stać na wygrywanie konkursów. Droga na szczyt jest jednak długa. Cierpliwość popłaca. Miejmy nadzieję, że podążymy w tym kierunku. To nie dotyczy jedynie Kuby, a całego zespołu. Czeka nas sporo pracy przed sezonem olimpijskim – skomentował Doleżal.

“Król lata” nie do zdarcia

– Nie zmierzam oddawać koszulki lidera – mówił po sobotnich zawodach LGP Jakub Wolny. Starał się, ale zajmując szóste miejsce musiał uznać wyższość swojego kadrowego kolegi. Bardziej doświadczonego, bo triumfy w Letnim Grand Prix od wielu lat Dawidowi Kubackiemu przychodzą z łatwością. W Wiśle wygrał już piąty raz. I nie przeszkadza mu w tym fakt, że obiektu im. Adama

fot. M. Król

Małysza nie lubi. – To prawda, ale potrafię na niej skakać – przyznaje Kubacki.

I forma Dawida Kubackiego może cieszyć, bo od kilku lat potrafi on przełożyć dobre występy latem, na świetne zimą. To co w weekend można było zauważyć, to jego postęp z dnia na dzień. – Treningi były w porządku, natomiast w niedzielę odpalił – komentował Michał Doleżal. – Potrafił zrealizować nasze założenia. To jest bardzo ważne – dodawał.

Problemy narodowego stawu skokowego

To co w kontekście przygotowań do sezonu zimowego może martwić, to problemy zdrowotne Kamila Stocha. Trzykrotny mistrz olimpijski w maju przeszedł zabieg stawu skokowego. Przez to później rozpoczął właściwe przygotowania do sezonu. Po kilku tygodniach rehabilitacji wrócił na skocznię i wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Podczas piątkowych kwalifikacji triumfował i wyglądało na to, że Kamil jest mocny. Uśmiech jednak zniknął kolejnego dnia, kiedy na jego kostce pojawiła się opuchlizna.

– Myślę, że to było spowodowane treningiem. Jeszcze wczoraj przed skokami wydawało się, że jest w porządku, wieczorem również. Trzeba odpuścić, poczekać – tłumaczył mediom w sobotę trener polskich skoczków. Kolejnego dnia dodał, że w poniedziałek trzykrotny mistrz olimpijski uda się na konsultację z lekarzem. – Możemy się spodziewać kolejnych badań, w tym rezonansem magnetycznym – przyznał Doleżal. Miejmy nadzieję, że wszystko zakończy się pozytywnie.

Idą dobrą drogą

fot. M. Król

Trener reprezentacji Polski zdaje sobie sprawę, że jego ekipa jest mocna i każdy będzie walczył o miejsce w ekipie na igrzyska. Mimo wszystko w drużynie jest dobra atmosfera. – Ci młodsi mają okazję, by trenować z najlepszymi. Mogą ich obserwować i starać się robić to, co wszyscy. Sztab wykonuje bardzo dobrą robotę. Idziemy w dobrym kierunku, a takie wyniki jak dziś potwierdzają to – mówił Michał Doleżal.

Co szczególnie ważne, z całkiem dobrej strony pokazywali się ci zawodnicy, którzy w ostatnich latach mieli problemy, a niegdyś stanowili trzon polskiej reprezentacji. To m.in. Maciej Kot i Stefan Hula. Ten pierwszy szczególnie zadowolony był z zakończeniu weekendu. Nareszcie bowiem oddał próbę “na luzie”. – Mam nadzieję, że w kolejnych zawodach zacznę od tego poziomu, żeby wchodzić na kolejny – przyznał Kot.

Coraz lepsza postawa Stefana Huli uprawnia do pytania o to, czy chodzą mu po głowie myśli o kolejnych igrzyskach olimpijskich. – Pewnie, że chodzą. Niech sobie chodzą takie myśli, to może dojdą – odpowiadał lakonicznie skoczek. Dodał jednak, że ma motywację i chęci do walki o miejsce w drużynie z młodszymi zawodnikami. – Gdybym nie miał motywacji, to już by mnie tutaj nie było – skwitował.

Urlop i kolejne zawody

W trakcie weekendu na skoczni im. Adama Małysz punktowało łącznie ośmiu reprezentantów Polski. Wśród nich Piotr Żyła. Mistrz świata zamierza jednak powoli budować formę, aby zimą znów prezentować wysoki poziom. Teraz nasi skoczkowie nieco odpoczną, bo każdy z nich otrzymał urlop. W kolejnych zawodach – 7 sierpnia w Courchevel – wystąpią: Jakub Wolny, Stefan Hula, Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Klemens Murańka, Maciej Kot i Andrzej Stękała.

 

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj