W biathlonowym świecie juniorów. Marcin Zawół: Nie pokazałem swojego prawdziwego biegu

fot. Reuters

Marcin Zawół to złoty medalista młodzieżowych igrzysk olimpijskich. Siedemnastoletni zawodnik w rozmowie z nami powiedział jednak, że forma ani podczas imprezy w Lozannie, ani na mistrzostwach świata juniorów młodszych nie była najwyższa. Reprezentant Polski wie też, że przed nim jeszcze dużo pracy, aby zacząć rywalizować z zawodnikami z seniorską czołówką. 

Mateusz Wasiewski: Zacznijmy może od MŚJ. Jakie to były zawody według Ciebie? Spełniłeś założone cele?
Marcin Zawół: Były to na pewno zawody na wysokim poziomie. Startowaliśmy tam z zawodnikami z rocznika 2001, czyli o rok starszymi ode mnie. Niektórzy z nich rywalizują z seniorami. Przed zawodami starałem nie wyznaczać sobie celów w postaci wyników, żeby się zbytnio na nich nie koncentrować. Bardziej skupiałem się na mniejszych rzeczach, które trenowaliśmy przez cały sezon przygotowawczy.
W którym starcie najlepiej się czułeś? Podczas rywalizacji w biegu pościgowym? Tam naprawdę zaprezentowałeś bardzo dobrze – czyste konto i dobry bieg robi wrażenie.
Zdecydowanie najbardziej zadowolony jestem z pościgu, pobiegłem nieźle i strzelałem bezbłędnie, co złożyło się na dobry wynik. Niestety w żadnym ze startów nie pokazałem swojego prawdziwego biegu. Od przyjazdu do Lenzerheide nie czułem się dobrze biegowo, ale cieszy mnie, że ze startu na start czułem się lepiej i, pomimo braku szczytowej formy, udało się osiągnąć przyzwoity wynik.
Co czułeś po zdobyciu tytułu mistrza – zadowolenie, satysfakcję czy może bardziej ulgę, że zdołałeś pokazać światu swój talent?
Byłem zadowolony z tego, że ciężka i systematyczna praca przyniosła efekty. Jeszcze bardziej jednak uszczęśliwiłoby mnie, gdyby na podium stanął także któryś kolega z reprezentacji. Każdy z nas, przy dobrym strzelaniu, miał szanse na medal.
Jak mógłbyś porównać te dwie imprezy – gdzie czułeś lepszą atmosferę? Jeśli chodzi o formę – szczyt przyszedł jednak na młodzieżowe igrzyska olimpijskie?
Zdecydowanie lepsza atmosfera panowała na igrzyskach. Razem ze wszystkimi reprezentacjami mieszkaliśmy w wiosce olimpijskiej, widywaliśmy się codziennie na korytarzach, stołówce czy kawiarni. Łatwo można było nawiązać znajomości z zawodnikami z innych krajów. Przez cały czas trwania igrzysk panowała zdrowa i sportowa atmosfera. Z formą nie trafiłem niestety na żadną z tych imprez, ale lepiej czułem się w Lozannie.
Po takich wynikach na pewno zdobyłeś dodatkową motywację. Na czym chciałbyś się skupić podczas przygotowań do kolejnych startów?
Takie wyniki na pewno pokazują, że stać mnie na ściganie się ze światową czołówką. Do następnego sezonu będę musiał na pewno popracować nad szybkością strzelania, bo w tym zdecydowanie odstaje od najlepszych. Tutaj razem z trenerem widzimy duże rezerwy.
Ty czy Janek Guńka pokazaliście, że męski biathlon może być w przyszłości w czołówce zawodów nawet najwyższej rangi. Puchar Świata to Twój cel na kolejne lata czy może coś innego stanowi to, do czego dążysz?
Myślę że przede mną, jak i Jaśkiem, jeszcze dużo czasu i ciężkiej pracy, aby startować z najlepszymi seniorami na świecie. Oczywiście będę się bardzo starał, aby tak to w przyszłości wyglądało, ale jednak jesteśmy jeszcze na to za młodzi.
Dziękuję za rozmowę.

Mateusz Wasiewski

Szef działu skoków, aktywnie także w biegach i biathlonie

%d bloggers like this: