Val di Fiemme znów szczęśliwe dla polskich skoczków? Tu odnosili największe sukcesy

fot. J. Jędrasiak

fot. J. Jędrasiak

Po wielkich emocjach w 68. Turnieju Czterech Skoczni, wracamy do “tego Predazzo, które jest polskie” jak mówił kiedyś Włodzimierz Szaranowicz. To miejsce polskim kibicom kojarzy się niezwykle dobrze, a Val Di Fiemme naprawdę stało się synonimem biało-czerwonych sukcesów.

“Po prostu sam sobie to wyrwał! Przeciwko naturze, przeciwko rywalom…”

Wszystko zaczęło się od Małysza. W grudniu 2001 roku w Predazzo odbyły się zawody Pucharu Świata, w których dwukrotnie najlepszy był Adam Małysz. Orzeł z Wisły odniósł wówczas swoje dziewiętnaste i dwudzieste zwycięstwo w karierze. Nieco ponad rok później w lutym 2003 roku znów to powtórzył, z tym jednak wyjątkiem, że podczas mistrzostw świata. Dla wielu kibiców to właśnie ta impreza pozostanie tą najbardziej symboliczną, która najbardziej zapadła w pamięć, myśląc o sukcesach Małysza. Nie tylko z powodu dominacji, jaką pokazał wówczas Polak, ale także dzięki emocjom, jakie przekazał poprzez swój komentarz Włodzimierz Szaranowicz.

Pierwszy duży sukces Stocha i drużyny

Dokładnie 10 lat później mistrzostwa świata znów zorganizowano w Predazzo. Dla Kamila Stocha, który rok wcześniej wygrał tam zawody Pucharu Świata na dużej skoczni, mistrzostwa zaczęły się od dużego zawodu. W pierwszym konkursie na normalnej skoczni Kamil po pierwszej serii zajmował drugie miejsce, ale w finałowym skoku popełnił spory błąd, który kosztował go medal. Rywalizację ukończył na ósmym miejscu. Wywiady, których udzielał po konkursie do dziś wśród kibiców wzbudzają smutek, gdy widzą ukrywanie pod goglami łzy i bezsilność lidera kadry. Z perspektywy czasu wiemy, że ta impreza była dla Kamila przełomowa, że był to punkt zwrotny w jego karierze. Przez kilka dni Kamil przeszedł taką przemianę, że w konkursie na dużej skoczni pewnie sięgnął po złoty medal. Pierwszy duży sukces Stocha, który miał już na swoim koncie pięć wygranych konkursów Pucharu Świata, dodał mu pewności siebie i wiary w to, że potrafi sięgać po najwyższe cele, bez względu na to jaka presja na nim ciąży.

Podczas tych mistrzostw stała się jeszcze jedna niesamowita rzecz. Polska drużyna po raz pierwszy sięgnęła po medal mistrzostw świata. Chociaż nie od razu było to tak oczywiste. Drużyna w składzie: Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki i Kamil Stoch zawody ukończyła na czwartym miejscu. Dopiero później dzięki protestowi, który złożył Thomas Morgenstern okazało się, że Anders Bardal w pierwszej serii niesłusznie otrzymał punkty za obniżony rozbieg. Po zweryfikowaniu wyników okazało się, że to Norwegowie spadają z podium, a Polska zdobyła brązowy medal.

Wolny śladami Małysza i Stocha

W 2014 roku w Predazzo odbyły się mistrzostwa świata juniorów. W polskiej drużynie były tak znane nazwiska jak Murańka, Zniszczoł, czy Biegun. Ale po złoty medal w konkursie indywidualnym nie sięgnął żaden z nich, a będący lekko w ich cieniu Jakub Wolny. W konkursie drużynowym wspomniana czwórka sięgnęła po złoto. Oba konkursy odbyły się na skoczni normalnej.

Pierwsze zwycięstwo w karierze Kubackiego

W styczniu 2019 po siedmiu latach na skoczni w Predazzo znów odbyły się zawody Pucharu Świata. Tym razem Val di Fiemme okazało się szczęśliwe dla Dawida Kubackiego. Po raz pierwszy w karierze wygrał konkurs Pucharu Świata.

W najbliższy weekend Puchar Świata znów zagości w Dolinie Płomieni. Czy tym razem obiekt normalny w Predazzo okaże się dla naszych skoczków szczęśliwy?

źródło: informacja własna

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: