[TYLKO U NAS] Izabela Marcisz powróciła po groźnym wypadku. “Wszystko mi się rozmywa”

fot. M. Król

Izabela Marcisz powraca do pełni zdrowia, a co za tym idzie – przygotowań do sezonu olimpijskiego. 21-letnia biegaczka czuje się coraz lepiej i jest gotowa do dalszej ciężkiej pracy. W rozmowie z nami reprezentantka Polski opowiedziała o jej perspektywie wypadku i skutkach tego zdarzenia. – Dopiero po dotarciu do szpitala i drutowaniu szczęki zmierzyłam się z ogromnym bólem i dyskomfortem – przyznała.

fot. M. Król

Niefortunne zdarzenie

Zgrupowanie w Szczyrbskim Jeziorze, na którym w lipcu przebywały polskie biegaczki, okazało się bardzo pechowe dla Izabeli Marcisz. 21-latka podczas jednego z treningów na Słowacji zaliczyła groźny wypadek, czego skutkiem była konieczna operacja. Na szczęście wszystko zakończyło się pomyślnie, a młodzieżowa mistrzyni świata powróciła do grupy Martina Bajciciaka.

W pierwszej rozmowie po wypadku Marcisz opowiedziała nam, jak to zdarzenie wyglądało z jej perspektywy. – Niestety do upadku doszło poprzez wbicie kija w nartorolkę. Była zbyt duża prędkość, żeby móc jakkolwiek zareagować. Jedna ręka to też za mało, aby uchronić się od upadku – rzekła 60. zawodniczka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2020/2021.

Jaka była pierwsza myśl, która przyszła Izabeli po wypadku? – Ciężko mi powiedzieć, bo z biegiem czasu wszystko mi się rozmywa. Staram się także po prostu o tym nie myśleć. Pamiętam tylko sporą ilość krwi i to, że wiedziałam, iż zęby są ukruszone… Przez myśl mi nie przeszło, że mogło dojść do pęknięcia szczęki – przyznała reprezentantka biało-czerwonych.

Walka z bólem i powrót

Niestety na uszkodzeniu szczęki się nie skończyło. Podczas upadku mocno ucierpiał również bark zawodniczki. To z nim miała na początku największy problem po odzyskaniu pełnej świadomości. –  Odczuwałam ogromny ból barku. Sama szczęka mnie nie bolała. Dopiero po dotarciu do szpitala i drutowaniu szczęki zmierzyłam się z dodatkowym bólem i dyskomfortem. Wtedy tak naprawdę uświadomiłam sobie powagę sytuacji. Przyznam jednak, że byłam spokojna, bo wiedziałam, iż wszystko szybko pójdzie – powiedziała Polka.

Kibice mogli się obawiać, że ta sytuacja zaburzy przygotowania Marcisz do kolejnej zimy. Nie bez powodów można było się niepokoić o zdrowie utalentowanej biegaczki. Na dodatek warto przypomnieć, że w sezonie 2021/2022 odbędzie się najważniejsza impreza dla każdego sportowca – igrzyska olimpijskie.

Cieszy fakt, że Izabela Marcisz trenuje już obecnie w Zakopanem. – Na ten moment wróciłam już do przygotowań. Przebywam na obozie. Ta sytuacja nie zaburzy przygotowań do sezonu – uspokoiła dwudziesta dziewiąta zawodniczka tegorocznego cyklu Tour de Ski. – Na dzień dzisiejszy realizuję plan. Jedyne, co się zmieniło, to to, że muszę dbać i pilnować pewnych czynności, które pomogą mi jeszcze szybciej powrócić do pełni sił – dodała.

Nieocenione wsparcie najbliższych

Zwykle po takich wypadkach potrzeba czasu, żeby zrozumieć nową sytuację. W takich chwilach ważnym jest, aby zresetować umysł. Sportowcy mówią, że po kontuzjach starają odciąć się od tego, co mogłoby wpłynąć na negatywne emocje. Na tym też skupia się trzykrotna medalistka mistrzostw globu juniorów. – Najlepszym sposobem na przełamanie się i przepracowanie pewnych sytuacji jest po prostu pójście na trening. Polecam każdemu – stwierdziła.

Niezwykle istotne jest oczywiście również wsparcie. Taką pomoc z zewnątrz otrzymała biegaczka reprezentująca klub SS Prządki Ski. – Od najbliższych dostałam ogromne wsparcie. Takiego odzewu z ich strony nigdy bym się nie spodziewała. Stanęli na wysokości zadania, miałam wszystko, co było mi potrzebne. Ogromnie jestem im wdzięczna – rzekła Izabela.

O informacji z PZN

Siedmiokrotna zdobywczyni punktów do klasyfikacji Pucharu Świata na koniec rozmowy z nami odniosła się do słów Apoloniusza Tajnera odnośnie domniemanym wybiciu zębów. – Polski Związek Narciarski tę informację dostał niestety nie ode mnie… Pan Prezes musiał jakoś zareagować. Wiadomo, że zawsze można zrobić coś inaczej. Fakt faktem mój wypadek też był niepotrzebny. Nie miejmy do nikogo pretensji – zakończyła.

Źródło: informacja własna

Obserwuj