Trenerzy: Pointner- furiat czy nieprzeciętny szkoleniowiec?

pointner_oslo_13Jak możemy przeczytać na przeróżnych portalach dotyczących skoków narciarskich i nie tylko  Alexander Pointner prowadził drużynę austriackich skoczków podczas trzech Zimowych Igrzysk Olimpijskich (Turyn, Vancouver, Sochi) oraz w czasie pięciu kolejnych Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym w: Oberstdorfie, Sapporo, Libercu, Oslo i Predazzo. Jako zawodnik niestety nie osiągnął on zbyt wiele, a największymi sukcesami było czterokrotne znalezienie się z pierwszej 10- tce konkursów rozgrywanych w ramach Pucharu Świata. Jego podopieczni jednak odnieśli wiele sukcesów na Igrzyskach Olimpijskich, Mistrzostwach Świata oraz w Pucharze Świata zarówno indywidualnie jak i drużynowo. Pod jego wodzą drużyna odbiła się od przysłowiowego dna, gdy reprezentacja zaczynała odnotowywać coraz to gorsze miejsca w cyklu Pucharu Świata.

Przez 10 lat „panowania” Pointnera postanowiono zrezygnować z jego pracy. Często zastanawiałam się dlaczego? Od 2004 roku, gdy to Pointner stał się trenerem austriackich zawodników, po za sezonem 2012/2013, drużyna Austrii stawała na najwyższym stopniu podium w Pucharze Narodów, co wskazywać powinno na to, iż praca z tym właśnie trenerem jest jak najbardziej odpowiednia i korzystna dla nich. Dlaczego wiec postanowiono z niego zrezygnować? Alexander umiał radzić sobie z kolejnymi talentami wyłapanymi w czasie następnych sezonów. Odznaczał się on systematycznością, kreatywnością, dużą wiedzą fachową i przede wszystkim nie bał się ryzykować. Zawsze liczono się również z jego zdaniem, a trenerzy i zawodnicy  darzyli go wielkim szacunkiem. Tylko czy przypadkiem Pointner nie poczuł się zbyt dobrze i pewnie w kręgach trenerskich? Kilkakrotnie mogliśmy zobaczyć jak daje upust swoim nerwom czując się w gnieździe trenerskim jak król. Nigdy nie krył się ze swoimi emocjami, dlatego zawsze po skokach swojego podopiecznego w relacjach telewizyjnych pokazywano jego reakcję. Często nie rozumiany był ze strony kibiców, gdy na jego twarzy widniał grymas po oddaniu naprawdę dobrego skoku swojego podopiecznego. Przykładów jest wiele. Przypomnieć można jak w zeszłym sezonie podczas inauguracyjnego konkursu wygranego przez Krzysztofa Bieguna po rozegranej pierwszej i jedynej serii Pointner postanowił się wyłamać i nie dopuścił do skoku Gregora Schlierenzauera. Podobnie postąpił Alexander Stoeckl, który powstrzymał Andersa Bardala od skoku. Po dużym oburzeniu kibiców zawodnicy poinformowali, iż sami podjęli taką, a nie inną decyzję. Jednak jak można domniemywać zawodnicy bez większej aprobaty swoich trenerów nie odważyliby się na taki krok. Kolejną sprawą może być ogromne oburzenie austriackiego szkoleniowca w czasie konkursu indywidualnego w Zakopanem. Przypomnę, iż postanowiono pozwolić po raz kolejny na oddanie skoku Thomasowi Diethartowi. Fakt, że warunki były wtedy ciężkie, ale skoro organizatorzy nie stwierdzili, iż najlepszym wyjściem byłoby odwołać konkurs to Pointner powinien się do tego dostosować. Pomimo tego że inni zawodnicy skakali w podobnych warunkach inni trenerzy nie zgłaszali większych sprzeciwów chociaż na pewno nie byli zadowoleni z przebiegu konkursu w tak nierównych i ekstremalnych dla zawodników warunkach.

Czy faktycznie dobrym rozwiązaniem jest zmiana Pointnera na Kuttina?  Moim zdaniem posunięcie się do takiego kroku Austriackiego Związku Narciarskiego było lekką przesadą. Od dawna chodziły słuchy, że niedobrze dzieje się w drużynie Austrii. Jednak skoro długoletni szkoleniowiec miał tak świetne wyniki na przełomie lat czy warto było go zmieniać? Przekonamy się o tym w nadchodzącym sezonie.

FOTO: berkutschi.com

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.