Trenerzy: Kruczek- marny zawodnik, ale czy kiepski trener?

29a70045fb818e7fc0f4ddde9e4042d6
FOTO: eurosport.onet.pl

Łukasz Kruczek swoją przygodę ze skokami narciarskimi zaczął już w wieku 6 lat. Na początku jednak uprawiał kombinację norweską, gdzie największym osiągnięciem było zdobycie tytułu Mistrza Polski Juniorów. W 1994 roku rzucił kombinacje na rzecz skoków narciarskich, a już dwa lata później mogliśmy go oglądać w Pucharze Świata w Zakopanem. Czterokrotnie zdobywał medale na Uniwersjadzie: Muju (Korea Południowa (1997)), Poprad (1999), Zakopane (2001) i Tarvisio (2003). Największym osiągnięciem Łukasza było przyczynienie się do historycznego sukcesu polskiej drużyny w Pucharze Świata, kiedy to Polska stanęła po raz pierwszy na „pudle” w Villach w konkursie drużynowym w 2001 roku. Po zakończeniu sezonu 2002/2003 postanowił powiesić narty na kołku i został asystentem Heinza Kuttina, obecnego wtedy trenera najpierw w kadrze B, później w kadrze A. Po odejściu Kuttina z funkcji trenera, Kruczek współpracował z jego następcą Hannu Lepistö. Pod koniec marca 2008 roku został wybrany na trenera kadry A polskich skoczków narciarskich. I tutaj zaczęła się wrzawa… Ale czy potrzebna?

W styczniu tego roku został nagrodzony tytułem Trenera Roku 2013 w ramach 79. Plebiscytu Przeglądu Sportowego oraz został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2014). Jednak niewiele brakowało, by po słabym początku sezonu naszych skoczków podał się do dymisji po fali krytyki ze strony mediów. Faktycznie, zawodnicy nie popisali się, ani w konkursie drużynowym, gdzie zajęli tylko 11. miejsce, ani w konkursach indywidualnych, gdzie nasi reprezentanci zajmowali najlepsze lokaty czytając je od końca. Wszędzie czytać można było, że Kruczek doprowadza naszych reprezentantów do ruiny, że uczy ich jak skakać opierając się o swoją przeszłość z dość słabą passą wynikową na konkursach Pucharu Świata. Po takiej nagonce ze strony mediów największy twardziel i pewny siebie człowiek zacząłby wątpić w to co robi i czy robi to faktycznie tak jak należy. Ale czy kilka konkursów ze słabymi wynikami naszych reprezentantów miałoby skreślić trenera z jego funkcji? Czy każdy jest nieomylny? To, że kiedyś jako zawodnik nie potrafił osiągać zbyt wiele nie powinno na wstępie go przekreślać. Może faktycznie nie imponował wynikami, ale może spowodowane to było tym, że nie znalazł odpowiedniego trenera, który pokazałby mu co faktycznie robi źle i jak można wyeliminować błędy. Jednoznacznie można stwierdzić, iż Kruczek jest faktycznie takim szkoleniowcem, który potrafi trafić do swoich podopiecznych. Co się działo potem? No jak to, co się działo potem? Potem była już jazda bez trzymanki. Kamil Stoch wygrał MŚ w Val di Fiemme, nasza drużyna zdobyła historyczny brązowy medal. Na Igrzyskach Olimpijskich wcale nie było gorzej, było wręcz fenomenalnie! Kamil Stoch zdobył dwa złote medale. Czy faktycznie dobrym posunięciem się PZN byłaby zamiana Kruczka na innego trenera?

Miał on dużo szczęścia w przeciwieństwie do innych. Mógł się uczyć od wspaniałych szkoleniowców takich jak Kuttin, czy Lepistö. Jak niejedni określali: miał kontakt z dwiema szkołami potęg narciarskich. Nie uważam go za kiepskiego trenera, bo gdy faktycznie w kadrze nie było różowo umiał postawić siebie na nogi i doprowadzić do tego, że to również z Polską liczą się teraz w świecie skoków narciarskich. Nasuwa mi się jednak jedno pytanie: jak długo Łukasz Kruczek będzie odpowiednio trafiał w trening i przygotowania zawodników, by wyniki nie były gorsze od tych, które osiągnęli już jego podopieczni? Życzę mu, by trwało to jak najdłużej.

Mateusz Król
Obserwuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: