Trener Wierietielny wróci do biathlonu? Wyraził takie chęci

fot. PZN

Pod koniec marca świat sportów zimowych obiegła sensacyjna informacja o zmianie stanowiska przez Justynę Kowalczyk-Tekieli. Z asystenta polskiej kadry kobiet w biegach narciarskich stała się dyrektorem sportowym Polskiego Związku Biathlonu. Wiemy, co będzie należało do obowiązków naszej najlepszej narciarki. Pomocną dłonią ma służyć jej niesamowicie doświadczony trener – Aleksander Wieretielny.

fot. PZN

Justyna Kowalczyk od zakończenia kariery ciągle jest aktywna w świecie sportów zimowych. Najpierw spełniała się w biegach narciarskich jako asystentka głównego trenera – jeździła z zawodniczkami na zgrupowania, rozpisywała plany treningowe i bacznie obserwowała kadrowiczki. Później – po zatrudnieniu przez Polski Związek Narciarski Martina Bajciciaka – została konsultantką kadry kobiet. Proponowała plany przygotowawcze, jeździła na obozy i doradzała głównemu trenerowi. Obecna rola będzie dla niej w pewnym sensie czymś zupełnie nowym.

– Przeraża mnie trochę ogrom pracy biurowej, będzie to dla mnie absolutna nowość. Wierzę jednak, że jestem w stanie pomóc biathlonistom w części biegowej. Obserwowałam ich wielokrotnie, gdy przez wiele lat trenowaliśmy w tych samych miejscach i myślę, że niektóre sugestie mogą przynieść pozytywny skutek. Mam nadzieję, że wspólnie zbudujemy takie zaufanie, które pozwoli na bliską współpracę. Bardzo się cieszę, że trener Aleksander Wierietielny zadeklarował mi pełną pomoc w pracy. To doświadczenie, z którego młodzi trenerzy, jeśli tylko zechcą, będą mogli czerpać garściami – mówiła zaraz po objęciu nowego stanowiska.

Wcześniej z pracą w polskiej reprezentacji pożegnali się trenerzy obu naszych kadr biathlonowych – Michael Greis i Anders Bratli. Ich miejsce zajął Adam Kołodziejczyk. Wprowadzając radykalne zmiany PZBiath podejmuje pewne ryzyko. Według prezesa Polskiego Związku Biathlonu –  prof. Zbigniewa Waśkiewicza – taki ruch jest niezbędny. Kadra kobiet przez cały sezon nie była w stanie pokazać swojego potencjału. Mężczyźni okupowali ostatnie miejsca. Siła doświadczenia Kołodziejczyka i Kowalczyk-Tekieli ma stanowić sposób na udane Igrzyska w Pekinie.

– Wszyscy jednak ucieszyli się z tego kroku i że mamy osobę o takim autorytecie, doświadczeniu, która może nam pomóc. Jednym z powodów takiej decyzji było to, że od lat obracamy się w tym samym środowisku, dosyć wąskim i znamy się na wylot. Mam nadzieję, że Justyna dołączając do nas, zmieni spojrzenie na wiele rzeczy – mówił Waśkiewicz w wywiadzie z Interią.

Czym dokładnie będzie zajmować się Justyna Kowalczyk-Tekieli?

Do jej zadań mają należeć sprawy typowe dla dyrektora sportowego. Ma odpowiadać za plany treningowe, plany zgrupowań, finansowanie oraz składanie wniosków do ministerstwa, czyli jednym słowem – zadania administracyjne.
– Oczywiście będzie korzystała z pomocy pracowników biurowych. To jedna kwestia, a druga, to w pewnym sensie nadzorowanie całego procesu, merytoryczne konsultacje z trenerami wszystkich kadr z selekcjonerem Adamem Kołodziejczykiem włącznie, co już się odbywa. Dla mnie ważne jest też to, żeby bezkompromisowość Justyny była także wobec trenerów i zawodników, na przykład w trakcie sporów i żeby jej głos pomagał podjąć decyzje, rozwiązać konflikty, bo wiemy, że takie się pojawiają – dodał prezes PZbiath.
Justyna bardzo chciałaby także aktywnie uczestniczyć w zgrupowaniach, podpowiadać, udzielać rad trenerom i zawodnikom. Pomocą służyć ma także Aleksander Wieretelny. To pod jego wodzą Tomaszowi Sikorze udało się zdobyć tytuł mistrzowski w 1995 roku.

– W zanadrzu jest też trener Aleksander Wierietielny, który zadeklarował, że jeśli będziemy chcieli się skonsultować, to on pozostaje do dyspozycji i chętnie pomoże. (..) Jeśli tylko trenerzy będą chcieli z nim omówić jakieś kwestie, to zadeklarował, że jest do dyspozycji. Mam nadzieję, że trenerzy z jego bogatego doświadczenia skorzystają. Takie spojrzenie z boku jest bardzo cenne, osoba z zewnątrz może bowiem zauważyć rzeczy, które nam się wydają oczywiste, a niekoniecznie prawidłowe – podsumował Waśkiewicz.

Źródło: PAP / sport.interia.pl