Trener Polaków wyjawił klucz do sukcesu. “Dla mnie to podstawa”

Tadeáš Bednarz, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Kadra polskich biegaczy ma za sobą kolejny udany weekend pucharowych zmagań. W Lillehammer życiowy wynik uzyskał Dominik Bury, blisko wyrównania najlepszego rezultatu w karierze była także Monika Skinder. O obiecującym początku pucharowych zmagań opowiedział w rozmowie z nami trener kadry, Lukas Bauer. Czeski szkoleniowiec poinformował także o planach na najbliższe tygodnie.

Tadeáš Bednarz, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Obiecujący początek

Trzydniowe zmagania w Lillehammer były dla biegaczy i biegaczek rywalizujących w Pucharze Świata kolejną szansą na sprawdzenie formy w starciu z najlepszymi. Nasi reprezentanci ponownie osiągali dobre wyniki i dopisali punkty do klasyfikacji generalnej. Najlepiej spisała się Monika Skinder, która zajęła szesnaste miejsce w sobotnim sprincie stylem dowolnym, a niewiele niżej – tylko że w biegu na 10 kilometrów łyżwą – finiszował Dominik Bury. Kolejny awans do ćwierćfinałów sprintu zanotował również Maciej Staręga. Te rezultaty wskazują na to, że początek biegowej zimy jest dla podopiecznych Lukasa Bauera naprawdę udany. Jak na wszystko zapatruje się jednak sam szkoleniowiec?

Mateusz Król, Sportsinwinter.pl: Trochę polski jest ten początek sezonu. Może nie ma miejsc na podium, ale wyniki są bardzo dobre. Jak Wy do tego podchodzicie? Spodziewaliście się takich rezultatów?

Lukas Bauer: Mam nadzieję, że Pan nie jest smutny z tego powodu (śmiech). Oczywiście, początek sezonu jest dla nas bardzo dobry i jestem z niego zadowolony. Oczywiście były momenty, że niektórzy zawodnicy nie do końca mi ufali, ale najważniejsze, że potem pojawiła się w nich wiara w to, że ta super praca, którą wykonali latem zaprocentuje. Atmosfera w kadrze jest świetna, a to dla mnie jest podstawa do osiągania wyników. Muszę też pochwalić serwis, który bardzo dobrze pracuje i potem zawodnicy muszą tylko to wykorzystać.

MK: Kamień z serca?

LB: Oczywiście. Na początku sezonu każdy jest zdenerwowany i ma w głowie dużo znaków zapytania. Marzeniem jest żeby piąć się do góry, ale nie zawsze wychodzi. W Kuusamo świetny start zanotowali Maciek i Kamil, do tego dobrze w łyżwie pobiegli Iza i Dominik, ale były też słabsze rezultaty. Myślę, że w biegu klasykiem dużo zawiniły narty, które były średnie i one mocno przeszkodziły Dominikowi i Izabeli. Było też dla mnie ważne, żeby Monika mi zaufała i zauważyła, że mimo zmiany trenera i grupy treningowej może robić bardzo dobre wyniki. Kamil wczoraj zanotował jeden z najlepszych startów w karierze w łyżwie, a Dominik w chaotycznym rywalizował w chaotycznym biegu gdzie na trasę wdarli się ludzie, którzy protestowali przeciwko używaniu fluoru, co spowodowało sporo niebezpiecznych sytuacji. Nie zmienia to faktu, że jak na jego klasyk był to bardzo dobry bieg. Szkoda, że nie wytrzymał tempa grupy bo w mass startach utrata kontaktu z czołówką jest niezwykle kosztowna. Izabelę też było stać na lepszy wynik, ale na trzecim okrążeniu wypadła z grupy. Gdyby nie to mogłaby ukończyć zawody w okolicach 25. miejsca.

MK: To nie jest jeszcze czas na świętowanie?

LB: Nie jest to czas na świętowanie, ale nie jest to też czas na płacz. Myślę, że Iza poczuła, że może być lepiej. Zobaczymy jak pójdzie nam w Beitostoelen. Oczywiście będziemy w kontakcie z Justyną (Kowalczyk-Tekieli – przyp. red.), czyli jej trenerką, bo ostatnio trochę mieliśmy z tym problemy i dla Justyny niespodzianką było to, że Iza nie została zgłoszona do sprintu, ale ja jestem trenerem kadry i mam decydujący głos. Mam tylko nadzieję, że to nie wpłynęło negatywnie na Izabelę.

MK: Jakie są plany na kolejne tygodnie? Iza wspominała, że po następnych zawodach Pucharu Świata jedzie na obóz przygotowawczy. Wy również?

LB: Tak. Plan jest taki, że po zawodach w Beitostoelen cała grupa, za wyjątkiem Maćka Staręgi, kończy starty w Pucharze Świata i nasz następny start będzie dopiero na Tour de Ski. Oczywiście dla Izy i Moniki najważniejszą imprezą w tym sezonie będą mistrzostwa świata U-23 w Whistler (27 stycznia – 5 lutego – przyp. red.) dlatego najpóźniej 6 stycznia po etapie w Val di Fiemme zakończą Tour. Myślimy, że nie dobiegną do końca żeby przygotowywać się do wylotu do Kanady. Tylko Maciek Staręga będzie startował będzie startował w Davos i jedynie w sprincie. Jeśli pojedzie na Tour de Ski to pobiegnie tylko na pierwszym etapie.

Z Lillehammer dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król