Trener czeskich skoczków niezadowolony. “Dużo pracy przed nami”

fot. Czech-ski.com

Za nami inauguracyjny weekend tegorocznej edycji Letniego Grand Prix. Na starcie wiślańskich konkursów nie zabrakło reprezentantów Czech, którzy od wiosny trenują pod okiem nowego trenera, Vasji Bajca. Współtwórca sukcesów Jakuba Jandy, póki co nie uzdrowił jednak czeskich skoków i żadnemu spośród trójki jego podopiecznych nie udało się zdobyć choćby punktu podczas rywalizacji w Beskidach. Słoweński szkoleniowiec zaznacza jednak, że lepsze wyniki przyjdą z czasem, a priorytetem są zmiany w technice skakania oraz lotu.

fot. Czech-ski.com

Trudny sezon

Ostatnie miesiące były dla reprezentacji naszych południowych sąsiadów wyjątkowo trudne. Miniony sezon zimowy był dla nich najsłabszy od lat. Jedynymi punktującymi zawodnikami byli Čestmír Kožíšek oraz Viktor Polášek, którzy zajęli odpowiednio 29. oraz 27. miejsce podczas rywalizacji w Engelbergu. Czeskimi skokami w ostatnim czasie wstrząsnęło również zakończenie kariery przez Vojtecha Štursę. Ponadto, z kontuzją kolana od dłuższego czasu zmaga się również lider czeskiej ekipy, Roman Koudelka.

Widząc tragiczną sytuację męskich skoków narciarskich za naszą południową granicą, zdecydowano się wyciągnąć swoistego asa z rękawa. Miał nim być słynny Vasja Bajc, który pracował już z reprezentacją Czech w latach 2004-06. To pod jego wodzą największe sukcesy w karierze odniósł m.in. Jakub Janda triumfując w 54. Turnieju Czterech Skoczni, a także zdobywając Kryształową Kulę w sezonie 2005/06.

Efektów jeszcze nie ma

Póki co przyjście legendarnego słoweńskiego szkoleniowca nie przyniosło jednak radykalnej poprawy. W rozegranych w miniony weekend konkursach w Wiśle, które zainaugurowały tegoroczną edycję Letniego Grand Prix żadnemu z trójki jego podopiecznych nie udało się zdobyć choćby punktu. Najbliżej celu był wspomniany już Kožíšek, który ukończył sobotnią rywalizację na 35. pozycji. Z występu swoich podopiecznych nie był zadowolony również Vasja Bajc, zaznaczając, że na lepsze wyniki potrzeba czasu.

– Mogę powiedzieć, że moi podopieczni dali z siebie wszystko, co mogli. Wyniki mogły być lepsze, ale kiedy zaczynaliśmy dwa miesiące temu byliśmy w zupełnie innej sytuacji. Zawodnicy mieli mocno rozchwianą technikę i problemy z jakością kombinezonów. Musieliśmy więc zacząć od zera, wiele rzeczy zmienić, co oczywiście jest trudne do zrobienia w dwa miesiące. Myślę, że chłopcy potrzebują trochę więcej pewności siebie. Obecnie ich skoki są mocno niestabilne. Musimy jednak dalej podążać obraną wcześniej drogą, kontynuować dotychczasową pracę, a na pewno nadejdą lepsze czasy dla czeskich skoków – zaznaczył szkoleniowiec.

Za dużo zmian

Dużym problemem w czeskiej kadrze były częste rotacje na stanowisku trenera kadry, co z pewnością miało wpływ na prezentowany poziom. – Nie wiem dokładnie, jak to wyglądało w przeszłości, ale myślę, że nie była to właściwa droga. Uważam też, że sposób treningu nie był odpowiedni, stabilizacja była zbyt krótka. Jeśli chcesz osiągnąć rzeczywistą poprawę, musisz wykonywać pewne elementy przez dłuższy czas. Nalegam na to. W ciągu kilku dni możemy kolejny krok po kroku ulepszać i wszystko zautomatyzować – uważa Bajc.

Był indywidualny trener Kazuyoshiego Funakiego zapowiada szereg zmian przede wszystkim w technice skakania, a także treningi w tunelu aerodynamicznym, które mają usprawnić technikę lotu jego podopiecznych. – Chciałbym, żeby chłopcy skakali bardziej płasko i agresywnie, pracujemy też nad prawidłowym ustawieniem kolan w locie. Zawodnicy mają również problem z techniką odbicia i z popularnym “pchaniem”. Cały czas jednak ostro trenujemy i pracujemy nad poprawą poszczególnych elementów, jednak tak jak już wspomniałem, jest to proces długofalowy – zaznacza.

Pozostałe problemy

– Dodatkowym problemem jest również przygotowanie fizyczne. W porównaniu ze słoweńską drużyną czescy skoczkowie, wypadli gorzej o około 30%, więc od razu zaczęliśmy od ciężkiego treningu siłowego. To oczywiście musiało się odbić negatywnie na technice skakania i dyspozycji moich podopiecznych. Na razie zatem skupiamy się wyłącznie na treningu siłowym, a gdy pojawi się progres, wtedy skupimy się na aspektach technicznych. Ostatnio pokazałem chłopakom kilka skoków Ryoyu Kobayashiego, którego skoki wyglądają niezwykle płynnie i powiedziałem im, że to jest właściwa ścieżka, jaką powinniśmy obrać – przyznaje.

– Trening w tunelu aerodynamicznym pozwolił na wypracowanie lepszych nawyków, jeśli chodzi o technikę lotu. Chodzi o odpowiednie ułożenie rąk, a także stabilizację lotu, czyli to, z czym moi podopieczni mieli największe problemy. Wprowadziliśmy również zmiany w ustawieniach nart i kombinezonów. Teraz mamy Jana Maturę [w minionym sezonie związany z kanadyjską kadrą skoczkiń] , który sam uszyje kombinezon i uszyje dla nas szyte na miarę, więc to może nam tylko pomóc- kończy.

Warto dodać, że z problemami z wagą zmaga się również Filip Sakala, jednak jak zapewnia słoweński szkoleniowiec jest on w stałym kontakcie z dietetykami i sytuacja zaczyna się normować.

Kolejnym sprawdzianem formy podopiecznych Vasji Bajca będzie drugi konkurs tegorocznej edycji Letniego Grand Prix we francuskim Courchevel, który zaplanowano na 7. sierpnia.

źródło: skoky.net