To był rok. Największe sukcesy polskich skoczków w 2022 roku

fot. M. Rudzińska

Wczoraj odbył się ostatni konkurs PŚ mężczyzn w 2022 roku, a zatem czas podsumować, jaki był to rok dla polskich skoków narciarskich. Za nami 12 miesięcy, w których działo się bardzo dużo, a nasi skoczkowie zaliczyli wiele wzlotów i upadków. Zapraszamy na podsumowanie tego, co w ostatnich 365 dniach najbardziej utkwiło nam w pamięci.

fot. M. Rudzińska

Beznadziejny styczeń

W 2022 rok weszliśmy w ponurych nastrojach. Nasza kadra miała za sobą nieudany początek sezonu, a pierwszy konkurs 70 TCS w Oberstdorfie był dla Polaków kompletną katastrofą. Wystarczy wspomnieć, że w zawodach tych zdobyliśmy zaledwie 3 punkty za sprawą 28 miejsca Dawida Kubackiego. Wszyscy nasi pozostali skoczkowie, w tym Kamil Stoch i Piotr Żyła, nie awansowali do drugiej serii. Niewiele lepiej było 1 stycznia w Garmisch-Partenkirchen. Po tych zawodach z udziału w kolejnych konkursach zrezygnował podłamany Stoch. W takiej atmosferze spędziliśmy w zasadzie cały styczeń. Wydawało się, że przebudzenie nadejdzie na sam koniec miesiąca, kiedy to Polacy zaliczyli fantastyczny prolog przed konkursami w Willingen. Wygrał Kamil Stoch, a w czołowej dziesiątce mieliśmy jeszcze trzech naszych skoczków. Niestety, oba konkursy w tym niemieckim mieście skończyły się dużym rozczarowaniem.

Niespodziewany sukces Kubackiego

W takiej sytuacji nasza kadra wyruszyła do Chin na Igrzyska Olimpijskie. Nie ma co się zatem dziwić, że nie mieliśmy wielkich oczekiwań. Wszystkich zaskoczył jednak Dawid Kubacki. Zawodnik, który od początku sezonu zmagał się z ogromnymi problemami technicznymi, nagle odnalazł swą formę w idealnym momencie. W olimpijskim konkursie na skoczni normalnej Dawid poleciał po brązowy medal, ulegając jedynie Ryoyu Kobayashiemu i Manuelowi Fettnerowi. Dobrze spisał się także Kamil Stoch, który był szósty. Trzykrotny mistrz olimpijski miał szansę zdobyć kolejny medal w konkursie na skoczni dużej, ale ostatecznie uplasował się na 4 pozycji. Ogólnie jednak Zimowe Igrzyska w Pekinie były dla polskich skoczków zdecydowanie najlepszym momentem całego sezonu.

Doleżal zwolniony wbrew skoczkom

Po powrocie z Chin forma Polaków była trochę wyższa niż wcześniej, ale nadal nie pozwalała na walkę o najwyższe cele. Wyjątkiem były dwa konkursy, w których na podium stanął Piotr Żyła. Wiślanin najpierw zajął 3 miejsce w Lahti, a później był drugi w zawodach na mamuciej skoczni w Oberstdorfie. Wyniki te nie zmieniły jednak oceny całego sezonu, która była jednoznacznie negatywna. Za taki stan rzeczy stanowiskiem zapłacił trener Michał Doleżal, któremu nie pomogło nawet głośne poparcie skoczków, na czele z Kamilem Stochem. Na jego miejsce PZN zatrudnił Thomasa Thurnbichlera, który przybył do Polski wraz ze swoim austriackim sztabem.

Wróciliśmy do gry

Jak się okazało, decyzja o zmianie trenera była strzałem w dziesiątkę. Zawodnicy szybko znaleźli dobry kontakt z młodym Austriakiem, co przełożyło się na same skoki. Najpierw przyszły dobre wyniki w Letniej Grand Prix, która zakończyła się kolejnym triumfem Dawida Kubackiego. Przyzwyczajeni do letnich szaleństw, z niepokojem czekaliśmy jednak na początek sezonu 2022/2023. Listopad i grudzień 2022 okazały się być jednak bardzo udane i przyniosły nam wiele radości. Stało się tak przede wszystkim za sprawą genialnej formy Kubackiego, który zdominował początek sezonu. Brązowy medalista z Pekinu wygrał 4 konkursy PŚ  i zakończył rok z przewagą ponad 100 punktów w klasyfikacji generalnej cyklu. Świetnie spisuje się także Piotr Żyła, który w pierwszych 9 konkursach sezonu ani razu nie wypadł z czołowej ósemki, a 3 razy stanął na podium. W klasyfikacji Pucharu Narodów zajmujemy 2 pozycję.

Nowa nadzieja

Ostatni konkurs 2022 roku, a zarazem pierwszy zaliczany do 71 TCS, potwierdził, że Polacy znów są jedną z najlepszych ekip na świecie. Żyła i Kubacki stanęli na podium, a z dobrej strony pokazali się także Kamil Stoch i Paweł Wąsek. Rok kończymy zatem w całkowicie odmiennych nastrojach niż go zaczynaliśmy. Miejmy nadzieję, że nie jest to jedynie efekt nowej miotły, ale zasługa wielkich umiejętności nowego sztabu trenerskiego Polaków. Możemy pełni nadziei wypatrywać kolejnych konkursów, które czekają na nas w nowym roku.

Źródło: informacja własna