Te postaci sportów zimowych odeszły w ciągu ostatniego roku. Wspominamy

fot. materiały prasowe

Wieloletnią tradycją w naszym kraju jest wspominanie 1. listopada sławnych ludzi, którzy odeszli na przestrzeni ostatnich 12-miesięcy. My również chcemy pamiętać o nieobecnych, którzy tworzyli świat sportów zimowych. A miniony rok był trudny dla fanów białego szaleństwa. Pożegnaliśmy bowiem wielkie legendy. Nie uda nam się napisać o wszystkich, ale pamięcią obejmujemy każdego.

fot. materiały prasowe

W minionym roku odeszli:

Erwina Ryś-Ferens

W styczniu 2022 roku Erwina Ryś-Ferens skończyła 67 lat. W czasie kariery sportowej reprezentowała barwy Olimpii Elbląg i Marymontu Warszawa. W swoim dorobku miała aż osiemdziesiąt trzy tytuły mistrzyni Polski, a także ustanowiła pięćdziesiąt rekordów kraju. Czterokrotnie reprezentowała Polskę w igrzyskach olimpijskich, startując na olimpijskich arenach w 1976 roku w Innsbrucku, w 1980 w Lake Placid, w 1984 w Sarajewie i w 1988 w Calgary.

W swoim dorobku miała również trzy brązowe medale mistrzostw świata – w 1978 roku w Lake Placid i w 1985 roku w Heerenveen w wieloboju sprinterskim oraz w 1988 roku w Skien w wieloboju. Zmarła 20 kwietnia 2022 roku.

Adrianna Piller

Zmarła w wieku 42 lat. Swoją przygodę z biathlonem rozpoczęła na początku lat dziewięćdziesiątych pod okiem trenera Józefa Pawlika, a następnie braci Szyda. Reprezentowała klub KS Biathlon Wałbrzych, w barwach którego w 1998 roku sięgnęła po tytuł mistrzyni Polski juniorek w sprincie. Babik była już wówczas medalistką seniorskich Mistrzostw Świata w biathlonie letnim, które w 1997 roku odbywały się w Krakowie. Wraz z Magdaleną Grzywą, Iwoną Grzywą i Dorotą Grucą sięgnęła po brąz w sztafecie. Podczas kolejnej edycji tej imprezy rozgrywanej w Osrblie również stanęła na najniższym stopniu podium – tym razem indywidualnie w sprincie.

Po medale na arenie międzynarodowej sięgała również zimą. Udany był dla niej zwłaszcza sezon 1998/99. Podczas Zimowej Uniwersjady w Popradzie wywalczyła srebro w biegu na 15km oraz brąz w sztafecie, w której partnerowały jej Agata Suszka i Iwona Daniluk. Kilka tygodni później powtórzyła ten rezultat podczas Mistrzostw Świata Juniorów w Pokljuce. Wraz z nią na podium biegu sztafetowego stały także Magdalena Grzywa i Magdalena Gwizdoń.

Marko Grilc

Jeden z najwybitniejszych słoweńskich snowboardzistów, zginął w wypadku w austriackim ośrodku narciarskim Sölden. Miał 38 lat. Do tragicznego zdarzenia doszło podczas jazdy na nartach. Austriacki Kronen Zeitung donosi, że surfer był częścią ekipy filmowej. Wypadek zdarzył się, gdy wybrał się z drużyną na wycieczkę narciarską, aby sprawdzić teren pod zdjęcia. Grilc prawdopodobnie nie miał kasku. Przewrócił się i uderzył głową w skałę delikatnie okrytą śniegiem. Towarzysząca mu ekipa próbowała go reanimować, ale nie udało się to. Zespół ratownictwa medycznego stwierdził zgon 38-latka.

Austriacka policja potwierdziła, że ​​słoweński snowboardzista został śmiertelnie ranny na stoku narciarskim w pobliżu Sölden. Według serwisu 24ur.com jest to były zawodnik Marko Grilc , który podczas przygotowań do zdjęć filmowych upadł na zamkniętym odcinku stoku narciarskiego i doznał śmiertelnych obrażeń głowy. W sieci pojawiają się też posty innych słoweńskich sportowców, którzy wspominają Marko. – Żegnaj – napisał były skoczek narciarski Jernej Damjan.

Hana Mazi Jamnik

Zginęła podczas przygotowań do sezonu. Miała zaledwie 19 lat. Służby nie podawały dokładnej przyczyny śmierci młodej biegaczki, która 8 grudnia skończyłby 20 lat, ale norweska gazeta VG donosiła, że 19-letnia Słowenka zginęła w tunelu Botshei, niedaleko Joerpeland. W trenującą na nartorolkach zawodniczkę wjechał kierowca ciężarówki. 

Mazi Jamnik po raz pierwszy w tym roku znalazła się w kadrze A, którą teraz kieruje były mistrz olimpijski, Norweg Ola Vigen Hattestad. Myślała o seniorskich mistrzostwach świata, które w lutym i marcu przeprowadzi słoweńska Planica. Hana Mazi Jamnik była jedną z najbardziej obiecujących zawodniczek w narciarstwie biegowym, a także świetnie radziła sobie na nartorolkach. W ubiegłym roku zdobyła złoty medal (10 km stylem dowolnym) i srebrny medal (13 km stylem klasycznym) podczas mistrzostw świata juniorów we Włoszech.

Tadeusz Jankowski

Zmarł w wieku 94 lat. Były biegacz narciarski i trener biathlonowy uważany za jednego z twórców biathlonu kobiecego w Polsce. Jankowski karierę rozpoczynał od kombinacji norweskiej, by następnie startować w biegach narciarskich, w których wywalczył trzy złote medale mistrzostw Polski i reprezentował kraj na igrzyskach olimpijskich w Innsbrucku w 1964 roku. Potem, już po zakończeniu sportowej kariery, został trenerem w zakopiańskich klubach.

Jako trener kadry narodowej uczestniczył w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Albertville (1992) i Lillehammer (1994). Pod jego wodzą Zofia Kiełpińska, Krystyna Liberda, Helena Mikołajczyk i Anna Stera wywalczyły brąz w biegu drużynowym podczas Mistrzostw Świata w Borowcu (1993). W późniejszych latach kontynuował pracę z młodzieżą – odkrył talenty m. in. Krystyny Guzik oraz Pauliny Bobak. Był także autorem licznych książek o tematyce biathlonowej.

Simon Hallenbarter

W pierwszej dekadzie XXI wieku był jednym z najlepszych reprezentantów Szwajcarii. Bratanek słynnego biegacza Konrada Hallenbartera rozpoczął swoją karierę od biegów narciarskich, lepsze wyniki osiągał w biathlonie. Był widoczny na trasach, choć spektakularnych sukcesów nie odnosił. W karierze pięć razy zajmował miejsce w pierwszej “10” zawodów PŚ. Najczęściej w sprincie, który był jego specjalnością. Osiem razy startował w MŚ –  w Pjongczangu w 2009 był dziewiąty w sprincie, trzy razy oglądaliśmy go na ZIO.

Hallenbarter podobno cierpiał na problemy psychiczne. Nie były one jednak powszechnie znane w świecie biathlonowym. Warto zacytować słowa jego szwedzkiego rywala z tras – Bjoerna Ferry’ego. – To tragedia. Zawsze miałeś wrażenie, że dobrze go znasz. Zawsze myślałem, że będzie dobrze, bez względu na to, co zrobi.

Jan Kawulok

Zmarł w wieku 75 lat. Należał do czołowych specjalistów od kombinacji norweskiej – nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Reprezentował nasz kraj podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Grenoble, na których zajął wysokie, 20 miejsce. W czasach przedpucharowych wygrywał zawody o sporym prestiżu – jak zwycięstwo w silnej obsadzie w zawodach FIS w Austrii, czy w Schonach.

Kawulok należał do niezwykle wszechstronnych zawodników. W Polsce należał do czołówki także w konkurencjach składających się na kombinację norweską – był mistrzem Polski w skokach w 1971 roku i w sztafecie biegowej 4×10 km w 1972. W sezonie 1978/79 był piłkarzem B-klasowego KS Start Wisła. Po zakończeniu kariery zawodniczej został trenerem. Ma swoją gwiazdę w Alei Gwiazd Sportu w Wiśle.

Edward Fender

Jeden z najlepszych polskich saneczkarzy w historii. Edward Fender był nie tylko wicemistrzem świata wraz z Mieczysławem Pawełkiewiczem. W 1964 roku w Innsbrucku saneczkarstwo debiutowało w programie Igrzysk Olimpijskich. Obaj w dwójkach zajęli wysokie 7 miejsce.

– Czterokrotnie był mistrzem Polski na torach lodowych i raz – już na zakończenie kariery – mistrzem na torach naturalnych. Razem z Lucjanem Kudzią wywalczyli w dwójkach tytuł mistrzów NRD , a takim osiągnięciem na świecie pochwalić się może niewielu saneczkarzy – przypomina Grzegorz Pajda.

Edward Fender miał 79 lat.

Celina Seghi

Zmarła w wieku 102 lat. Była to jedna z pierwszych narciarek alpejskich we Włoszech w okresie przedwojennym. W swojej karierze zdobyła 37 medali na mistrzostwach Włoch. Po raz pierwszy szerszej publiczności pokazała się podczas mistrzostw świata w Cortinie d’Ampezzo w 1941 roku, gdzie zdobyła złoto w slalomie i srebrne medale w zjeździe i kombinacji. Ze względu na okoliczności polityczne straciła jednak swoje medale tuż po zakończeniu wojny.

W 1948 roku podczas Igrzysk Olimpijskich w Sankt Moritz dwukrotnie zajęła czwarte miejsce. O medal otarła się również cztery lata później w Oslo. Po zakończeniu kariery Seghi została instruktorką narciarstwa, a w 2006 roku była członkinią sztafety olimpijskiej przed igrzyskami w Turynie.

Manuel Pescollderungg

Zmarł w wieku 41 lat. Włoski narciarz miał w swoim dorobku sześć startów w Pucharze Świata, lecz nigdy nie udało mu się zdobyć punktów w Pucharze Świata. Większe sukcesy świecił za to w Pucharze Europy, gdzie kilkukrotnie plasował się w czołowej dziesiątce. W 2009 zdobył również srebrny medal na Zimowej Uniwersjadzie w Harbinie.

Jak oznajmiła rodzina Włocha, na kilka tygodni przed śmiercią zmagał się z bardzo poważną chorobą. Osierocił żonę i dwójkę dzieci.

Mateusz Król
Obserwuj