TdS: Dwa biegi do końca. Kto ma szanse na końcowy triumf?

fot: dagbladet.no

fot: dagbladet.no

Do zakończenia dwunastej edycji Tour de Ski pozostały tylko dwa etapy: biegi masowe stylem klasycznym w Val di Fiemme i wspinaczka pod Alpe Cermis, która odbędzie się w niedzielę 7 stycznia. Kto jeszcze ma realne szanse na zwycięstwo w tym prestiżowym cyklu?

Tour de Ski kobiet:

Przed rozpoczęciem Tour de Ski sugerowano, że dwunasta edycja będzie teatrem jednej aktorki – Heidi Weng. Norweżka doskonale spisywała się w poprzednich edycjach Touru i od sezonu 2013/2014 nie schodzi z podium klasyfikacji generalnej całego cyklu. Najpierw trzykrotnie plasowała się na trzecim miejscu, a przed rokiem triumfowała w całej imprezie ze sporą przewagą nad swoimi konkurentkami. W tym sezonie miało być podobnie, bowiem na starcie zabrakło wielu zawodniczek ze ścisłej światowej czołówki, jak choćby Marit Bjoergen, Charlotte Kalli, Stiny Nilsson czy Ragnhild Hagi. Najgroźniejszymi przeciwniczkami miały więc być Ingvild Flugstad Oestberg i Krista Parmakoski.

Pierwsze etapy tegorocznego Tour de Ski zweryfikowały jednak wszystkie zapowiedzi. Od początku imprezy w bardzo dobrej formie jest Ingvild Flugstad Oestberg, która wygrała już trzy etapy z rzędu i jest w świetnej pozycji wyjściowej do ataku podczas dwóch ostatnich biegów. Norweżka korzysta także na lepszych występach swoich konkurentek, które zabierają cenne bonusowe sekundy najgroźniejszej rywalce, czyli Heidi Weng. Ubiegłoroczna triumfatorka Tour de Ski zajęła wysokie, siódme miejsce w sprincie w Lenzerheide, ale na kolejnych etapach przegrywała ze swoją starszą koleżanką z kadry. Dzisiejszy bieg był dla norweskiej biegaczki szansą na odrobienie strat. Właściwie do samego końca wydawało się, że to właśnie Weng odniesie zwycięstwo w Oberstdorfie, ale 26-latka przewróciła się przed samą metą i zamiast zbliżyć się do Oestberg, to po raz kolejny poniosła straty.

Wydarzenia z Oberstdorfu sprawiły, że Ingvild Flugstad Oestberg ma przed włoską częścią Tour de Ski prawie minutę przewagi nad Heidi Weng. To dość duży zapas czasowy, ale i on może się okazać niewystarczający, bowiem Weng dużo lepiej czuje się na ostatnim etapie cyklu – wspinaczce pod Alpe Cermis. Przed rokiem 26-latka pokonała Oestberg na słynnym szczycie o minutę, ale na ostatnich metrach nie musiała już tak forsować tempa, ponieważ zwycięstwo zapewniła sobie dużo wcześniej. Za liderką tegorocznej edycji Tour de Ski przemawia jednak wysoka forma. Ingvild Flugstad Oestberg jest bowiem obecnie w bardzo dobrej dyspozycji i może się okazać, iż przewaga minuty będzie na tyle bezpieczna, że to biegaczka z Gjøvik sięgnie po zwycięstwo.

W walce o zwycięstwo nie będą się raczej liczyć pozostałe biegaczki. Trzecia w klasyfikacji generalnej całego cyklu Jessica Diggins traci do prowadzącej Norweżki minutę i 56 sekund. Nad czwartą Kristą Parmakoski Oestberg ma ponad dwie minuty zapasu.

Tour de Ski mężczyzn:

Rywalizacja w Tour de Ski mężczyzn jest nieco bardziej wyrównana, a w grze o zwycięstwo nadal pozostaje trzech biegaczy, których od samego początku stawiano w gronie faworytów do końcowego triumfu. Chodzi oczywiście o Dario Colognę, Martina Johnsruda Sundby’ego i Siergieja Ustiugowa.

Po pierwszym etapie Tour de Ski w najlepszej sytuacji wyjściowej był Rosjanin, który zyskał sporo cennych sekund względem Szwajcara i Norwega. Ustiugow wygrał bowiem sprint stylem dowolnym w Lenzerheide, a jego najgroźniejsi rywale nie przebrnęli granicy ćwierćfinału.

Kolejne biegi w szwajcarskim kurorcie narciarskim układały się już lepiej dla Cologni i Sundby’ego. Szwajcar był bezkonkurencyjny na dwóch etapach z rzędu i dzięki temu wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji generalnej całego cyklu. Przyzwoite rezultaty notował także Sundby, co pozwoliło mu awansować na tymczasowe podium Tour de Ski. Gorszy moment miał natomiast Siergiej Ustiugow. Rosjanin podczas biegu rozgrywanego w Sylwestra finiszował na 10. miejscu, a dziś był dopiero 28.

Ostatni akord Tour de Ski zapowiada się niezwykle pasjonująco. Szanse na zwycięstwo zachowało jeszcze kilku biegaczy, ale w najlepszej sytuacji jest czołowa trójka: Dario Cologna, Siergiej Ustiugow i Martin Johnsrud Sundby. W niewielkich odstępach czasu znajdują się także Alex Harvey i Aleksander Bolszunow, którzy tracą do lidera niespełna półtorej minuty. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby doświadczony Szwajcar roztrwonił tak dużą przewagę. Na chwilę obecną wiele wskazuje na to, że to właśnie Cologna po raz czwarty w karierze zostanie triumfatorem prestiżowego cyklu Tour de Ski.

Źródło: informacja własna 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.