Szymon Bębenek zadebiutuje w Solden w alpejskim PŚ. “Chcę dać z siebie tyle, na ile mnie stać”

fot. Archiwum Prywatne Szymona

Wielu nie może się już doczekać rozpoczęcia kolejnej edycji Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim. Inauguracja sezonu w Sölden przypada na najbliższy weekend, w trakcie którego alpejki i alpejczycy ścigać się będą w slalomie gigancie. W sobotę wystartują panie, a w niedzielę panowie. Niedzielny gigant będzie szczególnie wyjątkowy dla polskiego zawodnika – Szymona Bębenka – który zadebiutuje w zawodach tej rangi. 

Reprezentanta Polski na Puchar Świata w Sölden wyłoniły wewnętrzne polskie kwalifikacje. Niestety, nie cieszyły się one wielkim zainteresowaniem, gdyż ostatecznie zgłosiło się do nich tylko dwóch zawodników: Szymon Bębenek i Andrzej Dziedzic. Obaj nie są objęci wsparciem ze strony Polskiego Związku Narciarskiego, a kadra młodzieżowa mężczyzn prowadzona przez Christiana Leitnera, nie była zainteresowana udziałem w tychże kwalifikacjach. – Na początku kwalifikacje były ustalane przez trenera głównego kadry. Potem dowiedzieliśmy się, że kadra nie wystawia żadnego zawodnika (z nieznanych nam przyczyn) i dostaliśmy informację, że mamy uzgodnić termin sami. Trenerzy chętni do wystawienia swoich zawodników mieli ustalić miejsce oraz termin między sobą. Tak też zrobiliśmy. Spotkaliśmy się na Passo dello Stelvio we Włoszech. Tylko Andrzej Dziedzic był chętny do startu. Kwalifikacje odbyły się według wytycznych, które dostaliśmy od szefa wyszkolenia PZN – opowiedział o kwalifikacjach Bębenek, dla którego występ w Sölden będzie pierwszym w Pucharze Świata.

Na razie 20-letni Polak podchodzi do tematu całkiem spokojnie, świadomy swoich możliwości i tego na co może liczyć w tego typu mocno obsadzonym wyścigu. – W końcu udało mi się wygrać kwalifikacje, próbowałem raz, brakło niewiele, a potem przez kontuzje i niepowodzenia nie startowałem w kolejnych kwalifikacjach. Jeszcze staram się o tym nie myśleć, jeszcze kilka dni do startu, a wiem, że im więcej będę myślał o tym, tym większe nerwy się w to wszystko wkradną. Ten sport wymaga tylko jednego nastawienia, dać z siebie wszystko i starać się do każdych zawodów podchodzić jednakowo. Wiem jednak, że są to moje pierwsze zawody tego typu, tysiące ludzi oglądających na trasie, więc na pewno nie będzie łatwo. Chcę się pokazać, dać z siebie tyle, na ile mnie stać i przede wszystkim zdobyć niesamowite doświadczenie i przeżycie dla samego siebie – skomentował swoje oczekiwania przed debiutem.

Sölden wzbudza szczególne zainteresowanie jako inauguracja sezonu, na którą czeka się z utęsknieniem po letniej przerwie. Dodatkowo zawody te odbywają się w okresie, gdy nie ma innych zawodów niższej rangi. W poprzednim roku z Polaków startować miał Paweł Pyjas, jednak zawody zostały odwołane, a dwa lata temu debiut w Sölden zaliczył Piotr Habdas. Tym razem szansę pokazania się wywalczył sobie Szymon Bębenek, który jednak nie zamierza koncentrować się w tym sezonie na Pucharze Świata. – Ten magnes dotyczący Sölden wynika z tego, że jest to rozpoczęcie sezonu, wielu uważa że jest to najlepsza impreza roku pod względem publiki itp. Ja raczej nie będę szedł cyklem Pucharu Świata. Muszę iść po kolei i poprawiać punkty na nieco łatwiejszych zawodach, bo prawda jest taka, że i ja i Piotrek (Habdas, przyp. red.) i Paweł (Pyjas, przyp. red.) startujemy tutaj z ostatnimi numerami. Jednak ciężko jest się przebić po nieco zniszczonej trasie i bardziej właśnie celuję w zdobycie doświadczenia, a na więcej pucharów świata może przyjdzie czas, jeżeli moje punkty będą odpowiednie, żeby starać się o jakieś konkretne wyniki. Nie ma sensu jeżdżenie tylko po pucharach świata z ostatnimi numerami, dlatego jak już wspomniałem trzeba przebić się w świecie na łatwiejszych zawodach i iść w górę – opowiedział o swoich celach i priorytetach na dalszą część sezonu.

Celem długoterminowym Bębenka są Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2022, które zorganizuje Pekin. Cel ten jest tym bardziej trudny, że pochodzący z Krynicy zawodnik nie otrzymuje pomocy ze strony PZN. Szymon Bębenek znajdował się w kadrze PZN jeszcze w sezonie 2017/2018, ale mając na uwadze dobro własnej kariery, postanowił zrezygnować z udziału w szkoleniu centralnym i obecnie trenuje sam, przygotowywany do startów przez swojego ojca Wojciecha. – Zobaczymy co będzie, cele są celami, a realia są różne. Do tego sezonu jestem przygotowany dobrze, jak na możliwości finansowe jakie miałem. Nie wiadomo co będzie dalej, bo niestety sport jest drogi, a pieniędzy nie mamy dużo – zdecydowanie za mało żeby konkurować z czołówką światową. Co do kadry, z perspektywy czasu uważam, że to był słuszny wybór i jedyny, abym dalej kontynuował swoją karierę narciarską – powiedział dwukrotny medalista Mistrzostw Polski 2018 (wywalczył brąz w supergigancie i kombinacji alpejskiej).

Źródło: Informacja własna

5 thoughts on “Szymon Bębenek zadebiutuje w Solden w alpejskim PŚ. “Chcę dać z siebie tyle, na ile mnie stać”

  1. No tak, kilka milionów ludzi w Polsce jeździ na nartach, hm powiedzmy w konkurencjach alpejskich zupełnie amatorsko, ale jednak jeździ, a PZN bawi się cyrk pod tytułem skoki narciarskie. Ileż to można gadać i pisać ! PZN zero szacunku dla narciarzy !

    1. Dlaczego wiecznie ktoś domaga się odebrania skoczkom i dania narciarzom. Małysz nie osiągnął sukcesu, bo mu PZN nawaliło kasy na przygotowania. Z Małysza PZN zaczął czerpać zyski. Teraz też skoki dają kasę, a ty domagasz się, żeby im zabrać i dać innym dyscyplinom. Zgadzam się, że PZN źle podchodzi do tego sportu. Tylko po co to zestawiać ze skokami.

      1. Zgadzam się. To równie bez sensu jak wieczne porównywanie siatkarzy i piłkarzy i starania by udowodnić, że albo jednym albo drugim należy się więcej, czy ten lub drugi sport jest lepszy. Deprecjonowanie którejkolwiek z dyscyplin nie jest tym czym powinniśmy się zajmować.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.