Szwedki chcą równouprawnienia. Norweżki protestują

fot. M. Rudzińska

Norweskie biegaczki odpowiedziały Szwedkom w temacie wprowadzenia równości dystansów dla kobiet i mężczyzn w Pucharze Świata. Reprezentantki kraju fiordów nie widzą konieczności zmian. – Trzy godziny w samotności? To nie jest dobre dla dyscypliny – powiedziała Tiril Weng. 

fot. M. Rudzińska

Stanowcza krytyka Weng

Szwedzkie zawodniczki, na czele z Charlotte Kallą, Ebbą Andersson oraz Fridą Karlsson, apelują o wprowadzenie równouprawnienia płci w biegach dystansowych. Chodzi o zmiany na każdym etapie – od wydłużenia sprintów po wprowadzenie zmagań na 50 kilometrów. Według wspomnianej trójki byłby to duży krok w kierunku rozwoju Pucharu Świata i ogólnie całej dyscypliny. Z tym jednak nie zgadzają się największe rywalki Szwedek – Norweżki. 

Najbardziej krytycznie w tej sprawie wypowiedziała się Tiril Weng. Niespełna 25-latka nie widzi sensu i ewentualnych powodów zmian w dystansach, na których rywalizują biegaczki w zawodach najwyższej rangi.

– Wcale nie czuję się dyskryminowana jako kobieta. Trzy godziny w samotności? To nie jest dobre dla dyscypliny – stwierdziła. 

Chłodne spojrzenie na sytuację

W spokojniejszym tonie ten temat skomentowała jej kuzynka. – Szczerze, jeśli w programie pojawiłoby się 50 km, wzięłabym udział, ale szczególnie chcę, aby na przykład wróciło 5 km. Fajne zawody, które pozwalają większej liczbie dziewczyn być w grze o podium – zauważyła Heidi Weng.

– To format, w którym równie dobrze możesz być 30. z zaledwie 10-sekundową stratą – dodała. 

Dziennikarze NRK poprosili o zdanie obecnie najlepszą biegaczkę świata Therese Johaug. – Gdyby to zależało ode mnie, od razu powiedziałabym, że tak. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, czego ludzie ode mnie oczekują. Już jestem krytykowana za uzyskiwanie ogromnych różnic w biegach dystansowych – przyznała trzykrotna medalistka igrzysk olimpijskich. 

Źródło: ski-nordique.net/NRK