Stoch, Kot i Kubacki po konkursie indywidualnym w Zakopanem

fot. Agnieszka Białek
fot. Agnieszka Białek

Dzisiejszy konkurs indywidualny w Zakopanem był najlepszym w wykonaniu zarówno Dawida Kubackiego jak i Maćka Kota w tym sezonie. Kamil Stoch po raz drugi wywalczył miejsce w pierwszej dziesiątce.  

Nasz mistrz olimpijski wraca do swojej dobrej dyspozycji a przede wszystkim widać, że skoki znowu sprawiają mu przyjemność. Po raz kolejny sprostał oczekiwaniom kibiców zgromadzonych pod Wielką Krokwią. – Najbardziej jestem zadowolony z pracy, którą tutaj wykonałem bo cały weekend był bardzo trudny ze względu na to, że miałem gdzieś tam w podświadomości jakie oczekiwania są względem Zakopanego, ilu kibiców tutaj będzie, że wszyscy będą czekać na dobre skoki, na dalekie skoki. Ja musiałem jakby wspiąć się na wyżyny swoich bardziej mentalnych niż fizycznych umiejętności, żeby gdzieś znaleźć w sobie tą siłę, którą jeszcze miałem w zeszłym roku i zrobić to, co do mnie należy- mówi Stoch. Dzisiaj w swoich próbach uzyskał 131,5 i 129,5 m ale nie były to jeszcze skoki idealne więc pozostaje lekki niedosyt. – Jesteśmy sportowcami, dopóki nie wygrywa się zawodów, no to w dalszym ciągu będzie niedosyt. Na tą chwilę przyjmuję ósme miejsce jako nagrodę za pracę, którą wykonałem przez ostatnie półtora tygodnia i wiem, że teraz będzie trochę łatwiej. Ten weekend był bardzo trudny emocjonalnie. Dał mi też dużo nowych doświadczeń i teraz będą łatwiejsze konkursy pod tym względem, że nie będzie takiej presji, takiego ciśnienia. Z drugiej strony też będzie trzeba dalej pracować, dalej koncentrować się po prostu na tym, co mamy zrobić i skakać najlepiej jak potrafimy – zapewnia. Jak się okazało Kamil od wczoraj skacze z lekkim urazem kostki, którego nabawił się podczas wczorajszego porannego treningu na sali. – Wczoraj naciągnąłem torebkę stawową w lewej kostce i może odrobinę to mi gdzieś dokuczało ale nie chcę się tym bronić, że to przez to no bo tak nie jest. To nie przeszkadzało mi w ogóle w skokach. Akurat mam to szczęście, że but skokowy jest tak skonstruowany jak powiedzmy pewnego rodzaju stabilizator no i to też osłania trochę właśnie te kończyny – stwierdza. Tak jak we wczorajszym konkursie, również dzisiaj kibice zgromadzeni na Wielkiej Krokwi stworzyli doskonałą atmosferę. – Oczywiście magia Zakopanego działa bo te 23 tysiące gardeł, które tutaj nas wspierało to jest siła, którą trzeba wykorzystać i cieszę się, że my potrafiliśmy ją wykorzystać, że potrafiliśmy zrobić co do nas należy. Z drugiej strony też uważam, że umiejętności mamy ku temu, żeby radzić sobie coraz lepiej w konkursach – kontynuuje. Gołym okiem widać, że forma naszych skoczków rośnie. – Wsiedliśmy do odpowiedniego pociągu, jadącego w dobrym kierunku. Po części to jest odrodzenie, po części taka nowa wiara we własne możliwości i nowy zastrzyk energii – kończy z optymizmem.

Wysokie 12. miejsce po dalekich skokach na 133 i 126 m zajął dzisiaj Maciej Kot, dla którego to najlepsze rezultat w sezonie. Po pierwszej serii Kot zajmował 10. miejsce ale drugi trochę słabszy skok spowodował spadek o dwie lokaty. – Ten skok w drugiej serii rzeczywiście był troszkę gorszy pod względem samego wykonania i techniki. Były też cięższe warunki niż w pierwszej serii, stąd na samą odległość nie można patrzeć. Dwa miejsce do tyłu po tym skoku ale ten poziom został utrzymany – ocenił. – Jeszcze troszkę brakuje. Myślę, że nie jest to wiele, znowu pojawiła się taka radość skakania jak na igrzyskach, trochę takiej swobody, luzu. Takiego fajnego Maćka fightera, który na zawodach wtedy kiedy trzeba potrafi skoczyć. Jednak są jeszcze pewne braki, których na igrzyskach w Soczi nie było ale myślę, też że na taką drobną poprawę przyjdzie czas. Ten Maciek pomału wraca. Bardzo bym tego chciał, żeby w końcu te wyniki satysfakcjonowały mnie i kibiców, żeby wrócić do tej czołówki, bo to chyba sprawia największą radość, żeby te skoki były jeszcze dalsze, jeszcze lepsze i dawały wyższe miejsca – mówi z nadzieją Kot. Polska reprezentacja dogoniła także świat w kwestii sprzętowej, z którą od początku sezonu nie było dobrze. – Sprzęt nigdy nie będzie taki jak oczekujemy. Zawsze można zrobić coś lepiej ale na tą chwilę sprzętowo jest najlepiej w tym sezonie. Myślę, że to są kombinezony, które na tą chwilę są najlepsze, lepsze od poprzednich. Nie można pozostać na tym poziomie bo świat cały czas idzie do przodu i cały czas trzeba się dościgać. – zaznacza. Maciej również poczynił postęp w kwestii mentalnej. Zaczął przekładać dobre skoki z treningów na zawody. – Było sporo zmian, sporo ćwiczeń i jest rezultat. W zeszłym roku cały sezon był bardzo słaby i w Zakopanem nie udało się nic fajnego wyskakać. W tym roku jest lepiej i mam nadzieję, że taka tendencja wzrostowa się utrzyma. Jakby zwątpił, to bym już nie skakał – kończy.

Dawid Kubacki po skoku w drugiej serii awansował o kilka lokat i zakończył zawody na 16. miejscu. – Jestem zadowolony z obydwu skoków, oba były bardzo dobre. Niestety troszeczkę nie miałem szczęścia do warunków no i z tego względu ciężko mi było uzyskać jakąś imponującą odległość. Dostałem dość dużo tych punktów za wiatr. To między innymi pozwoliło mi  skakać w drugiej serii. Ja uważam, że te oba skoki były przyzwoite i tak je trzeba kategoryzować. Miejsce myślę też całkiem ok, najlepsze jak na razie w tym sezonie, więc ja jestem zadowolony – ocenia. – Myślę, że może być to przełom. Taki fajny konkurs dodaje skrzydeł, dodaje pewności siebie. Każdy zawodnik, który dzisiaj tutaj skakał, który robił punkty będzie z tego zadowolony i to popchnie go do dalszej dobrej pracy. Adam Małysz ostatnio często odwiedzał kadrę B na treningach. Rady mistrza na pewno są cenne dla zawodników ale nie myśli o pełnieniu funkcji trenera. – Z tego co mówił nie podobałaby mu się taka funkcja, jemu się wydaje, że nie nadaje się do tego ale na pewno wiedzę ma sporą i potrafi coś podpowiedzieć – ocenia Kubacki.

z Zakopanego dla Sportsinwinter
Anna Felska i Mateusz Król 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.