Stefan Kraft zrobi wszystko, żeby powtórzyć wyczyn Małysza. „Jestem w wielkiej formie”

fot. Irek Trawka

fot. Irek Trawka
fot. Irek Trawka

Stefan Kraft został mistrzem świata w skokach narciarskich na normalnym obiekcie. Dla Austriaka to drugi indywidualny medal czempionatu. – Jestem mistrzem świata! To jest niewiarygodne – nie dowierzał wciąż w trakcie rozmowy z naszym redaktorem.

MK: Stefan, jesteś teraz jedynym aktywnym skoczkiem ze złotym medalem na normalnej skoczni. Jakie to uczucie?

SK: Coś niebywałego. Nigdy nawet nie marzyłem, że zostanę mistrzem na normalnej skoczni. To na dużej skoczni oddaje lepsze skoki. Jestem pod tym względem szczególnie szczęśliwy.

MK: Miałeś brązowe medale mistrzostw świata z Falun i Kulm. Złoto teraz to jednak chyba wynagrodzenia za te wszystkie problemy z Turnieju Czterech skoczni…

SK: Trener powiedział do mnie, że to wszystko z Turnieju sobie odbiję w Lahti. Podczas TCS byłem zdenerwowany, że akurat wtedy przytrafiła mi się choroba. Teraz faktycznie wszystko się odwróciło i jestem mistrzem. To niewiarygodne.

MK: Możesz powiedzieć coś o swoich przygotowaniach letnich? Było coś specjalnego?

SK: W trakcie letnich przygotowań ciekawym pomysłem było ściągnięcie sędziego, który oceniał nasze skoki. Teraz to zaprocentowała w tym, że prezentuję dobry styl.

MK: A kto jest Twoim idolem pod tym względem? Kto taką ikoną stylu dla Ciebie?

SK: Oczywiście, że Wolfgang Loitzl. Wszyscy wiedzą, że był królem stylu. Wszystko co robił, wychodziło mu perfekcyjnie. Osobiście marzy mi się skok, za który dostanę pięć not dwudziestopunktowych od sędziów. Jednak oprócz pięknego lądowania, muszą skoczyć bardzo daleko.

MK: Jak będą wyglądały Twoje przygotowania do następnego konkursu?

SK: Dużą skocznię zdecydowanie bardziej lubię. Mam nadzieję przede wszystkim na dobre warunki, takie jakie mieliśmy dzisiaj. Wykonam standardowy trening na siłowni a później na skoczni. Trochę odpoczynku, sauna i dobre jedzenie i czekamy na kolejny wielki konkurs przed nami.

MK: Czy to dla Ciebie niespodzianka, że nie ma na podium żadnego z Polaków?

SK: Oczywiście, że to wielka niespodzianka. Szczególnie brak Kamila mnie zaskoczył. Właściwie w każdym skoku treningowym był w czołowej trójce. To niemiłe pewnie dla niego, ale to nie zmienia faktu iż jest jednym z najlepszych skoczków w tym sezonie. Myślę, że Kamil będzie miał jeszcze wielkie szanse na dużej skoczni i w konkursie drużynowym. W czwartek będzie faworytem.

MK: Ostatnim skoczkiem, który zdobył dwa złote medale indywidualnie na mistrzostwach świata był Adam Małysz w 2003 roku. Myślisz, że stać Cię na powtórzenie tego wyczynu?

SK: Zrobię wszystko co w mojej mocy, aby dokonać tego co Adam. Myślę jednak, że cała pięćdziesiątka będzie starała się jednak mnie pobić, ale dziesiątka jest z szansami na medal. Kamil, Andreas, Manuel czy też Michael. To będzie ekscytujący konkurs, ale jestem w wielkiej formie i gotowy na kolejne złoto.

MK: Będzie dzisiaj czas na świętowanie?

SK: Absolutnie nie! Jutro konkurs drużyn mieszanych. Dwa lata temu zajęliśmy czwarte miejsce i teraz chcemy to poprawić. Mamy dwie mocne kobiety, więc wszystko jest możliwe. Mocna będzie przede wszystkim Japonia. Wszystko jednak będzie bardzo blisko.

Dziękuję za rozmowę.

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.