Słoweński skoczek wraca po pechowej kontuzji. Trenuje od kilkunastu dni

Fot. M. Król

Ostatni sezon dla Zigi Jelara nie był łatwy. Zły początek, a potem fenomenalny finisz. W ten sposób można podsumować ostatnią zimę słoweńskiego skoczka. Ostatni raz na skoczni widzieliśmy go podczas kończących sezon Pucharu Świata  zawodów w Planicy. Trener Robert Hrgota uznał jednak, że zawodnik  znajdzie się w sześcioosobowej kadrze na Wisłę.

Fot. M. Król

Pasmo niefortunnych zdarzeń zaczęło się dla Zigi Jelara w październiku zeszłego roku,  kiedy to tuż przed rozpoczęciem sezonu zachorował na koronawirusa. Do rywalizacji w Pucharze Świata udało mu się wrócić dopiero  podczas Turnieju Czterech  Skoczni,  gdzie jednak zajmował dalsze lokaty. Druga  część sezonu była jednak zdecydowanie lepsza.

Najpierw siedem miejsc na podium Pucharu Kontynentalnego w tym trzy zwycięstwa,  a potem  drugie miejsce  podczas lotów w Oberstdorfie i pierwsze indywidualne zwycięstwo w Planicy sprawiły, że sezon udało się uratować. A wyniki na  mamutach sprawił, że Ziga Jelar sięgnął po małą kryształową kulę w sezonie 2021/2022.

Kłopotów ciąg dalszy

Niestety w trakcie letnich przygotowań przytrafiła się kolejna niefortunna kontuzja, tym razem kostki. – Nie zdarzyło mi się to na skoczni narciarskiej, ale na schodach w domu, gdzie poślizgnąłem się, idąc w klapkach i uszkodziłem kostkę. Głupie prawda? – mówi słoweński Ziga Jelar. Niestety wskutek najprawdopodobniej zbyt wczesnego powrotu na skocznię kontuzja się pogłębiła. Słoweniec za radą lekarzy, oraz mając w pamięci swoją kontuzję kolana sprzed trzech lat, kiedy to rekonwalescencja przedłużyła się o kilka miesięcy, postanowił cofnąć się o krok w przygotowaniach do sezonu.

Skoczek z Triglav w Carnioli wrócił na skocznię dopiero kilkanaście dni temu, wystarczyło, to jednak by zostać powołanym na inauguracje sezonu w Wiśle. Trener Robert Hrgota do składu oprócz Zigi Jelara powołał,  także Anze Laniska, Petera Prevca, Timi Zajca, Domena Prevca oraz Lovro Kosa.

Źródło: slovenskenovice.si