Slalom mężczyzn – w cieniu wielkiej dwójki

fot.: eurosport.com

fot.: eurosport.com
fot.: eurosport.com

W slalomie w zeszłym sezonie liczyło się tak de facto tylko dwóch zawodników – ostatecznie zwycięski Norweg Henrik Kristoffersen i najlepszy zawodnik ostatnich paru lat w PŚ – Marcel Hirscher. Pozostali zawodnicy byli dla nich tłem, co nie znaczy oczywiście, że w sezonie zabrakło ciekawych rozstrzygnięć.

Należy też zauważyć, iż pierwszy raz od lat udało się rozegrać tzw. city event. Warto więc, podobnie jak było w przypadku zjazdu, supergiganta i slalomu giganta przyjrzeć się punktującym zawodnikom. W nawiasie po punktach informuję, który to sezon z punktami slalomowymi tego zawodnika, a także ruch względem sezonu 2014/15. W przypadku zawodników, którzy nie punktowali w sezonie 2014/15 informuję, kiedy ostatnio zdobyli punkty slalomu. Na niebiesko – wyrównanie najlepszego wyniku, na czerwono – najlepszy wynik, na zielono – pierwszy sezon z punktami slalomu.

  1. Henrik Kristoffersen (Norwegia) – 811 punktów (4/+3) – 02.07.1994 – to jeden z najmłodszych zawodników punktujących w slalomie, a ma już na koncie brązowy medal olimpijski w Soczi, a w poprzednim sezonie był zdecydowanie najlepszy w slalomie. Pokazał nową jakość stając się absolutnym dominatorem. Wygrał w Val d’Isere i Madonna di Campiglio na starcie sezonu, potem drugie miejsce w Santa Caterina i seria czterech zwycięstw w Adelboden, Wengen, Kitzbüehel i Schladming, potem nieco spuścił z tonu, ale właściwie już po city evencie w Sztokholmie miał zapewnioną małą kryształową kulę. Dodał jeszcze do kolekcji wyników drugie miejsce w Kranjskiej Gorze. Miał szansę być jedynym zawodnikiem, który punktowałby w każdym slalomie sezonu, ale w ostatnim slalomie odpuścił – ledwie dziewiętnaste miejsce (a tam punktowała tylko „15”) – podsumowując: sezon slalomowy dla Norwegia;
  1. Marcel Hirscher (Austria) – 780 punktów (9/-1) – 02.03.1989 – niby niewielka strata, ale wynika głównie z tego, iż ostatnie zawody Kristoffersen po prostu sobie odpuścił. Prawda jest taka, że po trzech sezonach dominacji w slalomie Hirscher został zdetronizowany. Oczywiście tylko, jeśli mowa o slalomie, bowiem w klasyfikacji generalnej PŚ slalomowy srebrny medalista z Soczi i mistrz świata ze Schladming jest niepokonany. A mogło być inaczej, rozpoczął sezon od dwóch drugich miejsc w Val d’Isere i Madonna di Campiglio, ale w tej drugiej miejscowości mógł zakończyć się jego sezon, a nawet cała kariera. Otóż niemal spadł na niego dron, który rozbił się jakiś ułamek sekundy po przejeździe Hirschera przez miejsce katastrofy. Hirscher nawet nie zorientował się w zagrożeniu. Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie, a organizatorzy zostali słusznie skrytykowani za dopuszczenie do takiej sytuacji. Hirscher zaś wygrał w Santa Caterina, a potem jeszcze city event w Sztokholmie oraz zawody w Kranjskiej Gorze, drugi był poza ww. zawodami w Adelboden, Kitzbüehel, Schladming i St. Moritz. Dość powiedzieć, że poza pierwszą dwójką tylko trzech zawodników zajmowało miejsca pierwsze i drugie w poszczególnych zawodach;
  1. Felix Neureuther (Niemcy) – 389 punktów (13/-1) – 26.03.1984 – doświadczony zawodnik, medalista MŚ w slalomie (srebro w Schladming i brąz w Vail) po trzech latach spadł z drugiego miejsca w PŚ. Niemniej udało mu się odnieść zwycięstwo w Yuzawa Naeba, był też trzeci w Val d’Isere i… to wszystko jeśli chodzi o podia Niemca. Jednak równe wyniki w szpicy zawodów zajmowane niemal przez cały sezon pozwoliły mu nie wypaść z najlepszej trójki. Ja jednak nie zapomnę obrazka ze Schladming, kiedy to Felix prowadził po pierwszej serii, by w drugiej wypaść. Radość Kristoffersena i Hirschera realizator zawodów przeciwstawił widokowi Felixa siedzącemu na stoku i wielkiemu smutkowi, który widać było na jego twarzy. Na szczęście podźwignął się z niego i następne zawody wygrał;
  1. Andre Myhrer (Szwecja) – 367 punktów (13/+8) – 11.01.1983 – brązowy medalista slalomu IO w Vancouver i zdobywca małej kryształowej kuli w tej konkurencji w sezonie 2011/12 wydawał się być już przebrzmiałą sławą, niemniej pod koniec sezonu przypuścił szturm, który wywindował go niesamowicie w górę klasyfikacji. Dość powiedzieć, że po zawodach w Schladming, które były siódmymi z jedenastu był ledwie… dwudziesty czwarty w tabeli slalomowej. Potem jednak przyszły dwa drugie miejsca (Yuzawa Naeba i city event w Sztokholmie) i zwycięstwo w St. Moritz i tak zawodnik, o którym przez większość sezonu można było pisać jak o dawnej sławie wrócił do czołówki konkurencji. Niesamowity szturm!;
  1. Aleksandr Choroszyłow (Rosja) – 358 punktów (7/+2) – 16.02.1984 – ten już 32-latek z Rosji, który zawsze należał do drugiej, albo nawet i trzeciej ligi slalomu w minionym sezonie przebojem wdarł się do czołówki i miejsce w niej utrzymał też w sezonie 2015/16. Tym razem nie udało mu się zwyciężyć, ale trzecie miejsce w Santa Caterina, Adelboden i Schladming dowodziły klasy. Bardzo zawalił sobie city event w Sztokholmie, gdzie przegrał niemal pewny finał z Myhrerem;
  1. Stefano Gross (Włochy) – 345 punktów (8/-1) – 04.09.1986 – Włoch w czołówce też trzyma się od paru lat (choć brakuje mu jakiegoś medalu wielkiej imprezy). Podobnie jak Choroszyłow w minionym sezonie zajął trzy miejsca na najniższym stopniu podium (w Wengen, w Sztokholmie podczas city eventu i Kranjskiej Gorze). Wielka klasa!
  1. Fritz Dopfer (Niemcy) – 339 punktów (6/-2) – 24.08.1987 – od lat w czołówce, ale tradycyjnie bez zwycięstwa w PŚ musiał obejść się obecny wicemistrz świata w tej dyscyplinie. Na podium udało mu się stanąć tylko raz – w Kitzbüehel, ale dobrą formę utrzymywał przez cały sezon;
  1. Marco Schwarz (Austria) – 283 punkty (1/-) – 16.08.1995 – a to naprawdę nowa jakość! Młody Austriak przebojem wdarł się do czołówki slalomu, stając dwa razy na trzecim stopniu podium (w Madonna di Campiglio i Yuzawa Naeba), a także w innych zawodach mieszcząc się w TOP 10. To może być za rok-dwa najlepszy slalomista świata.
  1. Julien Lizeroux (Francja) – 272 punkty (9/+6) – 05.09.1979 – starszy o niemal szesnaście lat Francuz, który w 2009 był wicemistrzem świata w slalomie (i superkombinacji) nie tak dawno zdawał się być zawodnikiem, którego dni przeminęły, on tymczasem wrócił do najlepszej dziesiątki slalomu. Na podium nie stanął, ale w St. Moritz był tuż za nim.Cczęsto też oglądaliśmy go w najlepszej „10” zawodów. Miła niespodzianka, którą zasygnalizował już w sezonie 2014/15;
  1. Patrick Thaler (Włochy) – 240 punktów (13/+8) – 23.03.1978 – jeszcze starszy Włoch (ma już 38 lat!) miał drugi najlepszy sezon w karierze. Najlepszy miał miejsce dwa sezony temu, bowiem Thaler znacznie lepiej jeździ zbliżając się do czterdziestki, niż jeździł jako młodzieniec. Nie ma medali MŚ ani IO, nie wygrał też zawodów o PŚ, ale to solidna, dobra firma. W sezonie 2015/16 najlepsze jego miejsce to piąte w Kitzbüehel, ale punkty zdobywał w 10 zawodach na 11.
  1. Sebastian Foss-Solevaag (Norwegia) – 234 punkty (3/-2) – 13.07.1991 – nieco słabszy sezon niż przed rokiem, ale generalnie nie ma się Norweg czego wstydzić. W finałowych zawodach w St. Moritz stanął na podium PŚ, ale przez cały sezon pracował na miejsce w Top 15.
  1. Alexis Pinturault (Francja) – 220 punktów (5/-2) – 20.03.1991 – to przede wszystkim znakomity gigancista, ale zdarzało mu się w życiu wygrać dwa slalomy. W sezonie 2015/16 nie stawał jednak na podium, najbliżej – na czwartym miejscu – był w Adelboden. Szukajcie go w czołówce giganta;
  1. Daniel Yule (Szwajcaria) – 201 punktów (3/+3) – 18.02.1993 – Szwajcar powoli, acz wyraźnie pnie się w górę hierarchii slalomowej. Mógł przed własną publicznością przedstawić się z bardzo dobrej strony – prowadził po pierwszym przejeździe – zawalił jednak drugi przejazd, spadając aż na jedenaste miejsce. Najlepszym jego wynikiem przeto pozostaje szósta pozycja w Santa Caterina;
  1. Mattias Hargin (Szwecja) – 199 punktów (10/-7) – 07.10.1985 – doświadczony Szwed spadł nieco w hierarchii najlepszych slalomistów, ale w pierwszej grupie ciągle się mieści. Najlepszy wynik to czwarta pozycja w Kitzbüehel, ale w jego wynikach widać było pewną powtarzalność;
  1. David Chodounsky (USA) – 185 punktów (5/+10) – 25.06.1984 – a to jednak niespodzianka. Amerykanin zaliczył najlepszy sezon w karierze i choć na podium nie stanął, to w Val d’Isere zajął najlepsze w karierze, czwarte miejsce. To zawodnik z tych szalonych, więc zdarza mu się często nie kończyć zawodów, niemniej mam wrażenie, że jeszcze pokaże się z dobrej strony w PŚ;
  1. Marc Digruber (Austria) – 179 punktów (4/ostatnie punkty 2013/14) – 29.04.1988 – powrócił do pucharowej tabeli Austriak i to na najlepsze w karierze miejsce. Najlepszy jego start to piąta pozycja w Yuzawa Naeba;
  1. Manfred Moelgg (Włochy) – 171 punktów (13/+9) – 03.06.1982 – kolejny ze starych mistrzów. Srebrny (2007) i brązowy (2013) medalista MŚ w slalomie oraz zwycięzca klasyfikacji slalomowej z sezonu 2007/08 ma imponujące dossier. Najlepsze dni jednak w jego przypadku należą do przeszłości, choć miniony sezon był znacznie lepszy niż 2014/15. Najlepiej wypadł na otwarcie w Val d’Isere i zamknięcie w St. Moritz – był w tych lokalizacjach siódmy;
  1. Victor Muffat-Jeandet (Francja) – 162 punkty (4/-4) – 05.03.1989 – zdecydowanie skupił się na gigancie, w którym notuje świetne rezultaty. Jednak jest to też solidny slalomista, który poza tym, iż w city evencie zajął szóstą pozycję potrafił być też dziesiąty w „zwykłych” zawodach w Wengen;
  1. Jean-Baptiste Grange (Francja) – 156 punktów (11/-6) – 10.10.1984 – co tu pisać więcej. To mój ulubiony zawodnik. W 2007 został niespodziewanym brązowym medalistą mistrzostw świata, potem w sezonie 2008/09 wygrał klasyfikację slalomową, kontuzja i powrót w 2011 roku w roli mistrza świata, potem kolejne zawirowania, kontuzje, słaba forma i… wygrana w MŚ 2015 w roli absolutnej sensacji. Stało się to w najlepszych zawodach, jakie miałem w życiu przyjemność oglądać. Nie pociągnął jednak tego wyniku i nieco spadł z piedestału w sezonie 2015/16. W Madonna di Campiglio i Wengen siódmy – nie udało mu się nigdzie zająć wyższej pozycji;
  1. Giuliano Razzoli (Włochy) – 156 punktów (10/-11) – 18.12.1984 – tak się złożyło, że tyle samo punktów zdobył jego rówieśnik, z podobnymi meandrami w karierze i podobnymi sukcesami i… podobnie wyjątkowo mocno lubiany przeze mnie. Był mistrzem olimpijskim w Vancouver, potem rozmaite kontuzje, słabsze dni i powrót w świetnym stylu w minionym sezonie. Ten sezon też mógł być dla niego znakomity, ale w Kitzbüel (który to już raz?) doznał kontuzji. Do tej pory radził sobie świetnie, w Wengen przegrywając tylko z Kristoffersenem. Co dalej z jego karierą? Nie wiadomo.
  1. Manuel Feller (Austria) – 125 punktów (3/ostatnie punkty 2013/14) – 13.10.1992 – po rocznej przerwie zapunktował też przedstawiciel młodych Austriaków. W Adelboden i St. Moritz na dobrej, szóstej pozycji – te dwa starty to niemal 2/3 jego zdobyczy punktowych w sezonie;
  2. Dave Ryding (Wielka Brytania) – 115 punktów (3/+8) – 05.12.1986 – wysokie miejsca takich zawodników zawsze mnie cieszą. Brytyjczycy bowiem mają ładną kartę w historii narciarstwa alpejskiego, o czym nie każdy wie, ale to daleka przeszłość. Osobiście pamiętam przekręt, jaki towarzyszył odebraniu brązowego medalu Alanowi Baxterowi w 2002 roku (nigdy potem nie umiałem kibicować Benjaminowi Raichowi, który ten nienależny brąz przyjął, choć przecież był wielkim i całkiem sympatycznym zawodnikiem), ale to też przeszłość, choć nie aż tak daleka. Ryding dziś zbliżając się do trzydziestki zaczął liczyć się w slalomach – nie zdarzyło mu się co prawda ani razu zająć miejsca w pierwszej „10”, ale parę razy był blisko (dwunasty w Val d’Isere, trzynasty w Santa Caterina). Równo i nieźle jeździł cały sezon;
  3. Dominik Stehle (Niemcy) – 113 punktów (3/+24) – 15.10.1986 – rówieśnik Rydinga z Niemiec też późno zaczął się liczyć. Wiele lat startów w zawodach niższej rangi i wreszcie, może nie eksplozja, ale na pewno wyraźna zwyżka formy. W Schladming tuż za podium, niemniej bardziej chimeryczny od Brytyjczyka stąd w sumie niższa zdobycz punktowa;
  4. Jonathan Nordbotten (Norwegia) – 111 punktów (4/+9) – 14.07.1989 – przedstawiciel średniego pokolenia zawodników (27 lat kończy w tym roku). Nierówny, acz ze skłonnościami do dobrych startów, jak w Kitzbüehel – był tam szósty;
  5. Jens Byggmark (Szwecja) – 109 punktów (9/-6) – 22.08.1985 – podobnie jak Grange i Razzoli zawodnik, który swoje meandry kariery miał i ma. W sezonie 2006/07 trzeci w klasyfikacji slalomu, potem obniżka formy, urazy itd. itp. aż do 2011, kiedy to zdobył srebro na MŚ, potem znów gorzej, ale powrót na podium PŚ w sezonie 2014/15. Sezon 2015/16 miał raczej bezbarwny, choć był blisko podium (czwarte miejsce) w Wengen;
  6. Ramon Zenhaeusern (Szwecja) – 84 punkty (4/+9) – 04.05.1992 – zdolny junior należy do tych zawodników, którzy podnieśli swoje notowania. W Adelboden zmieścił się w dziesiątce (siódme miejsce);
  7. Michael Matt (Austria) – 81 punktów (2/+15) – 13.05.1993 – młodszy i to aż o czternaście lat brat wielkiego Mario – jednego z największych, najwspanialszych i (tu wstaw dowolny przymiotnik, który określa uznanie dla klasy) slalomistów wszech czasów (i – co muszę dodać – mojego obok Grange’a ulubieńca) – Mario Matta (zarówno sukcesy, jak i meandry jego kariery przewyższały te, które były udziałem Grange’a, Razzolego i Byggmarka). Akurat w zeszłym sezonie młody Michael rozpoczynał karierę, a utytułowany Mario ją kończył. Michael to jeszcze nie ta klasa – ale szóste miejsce w Yuzawa Naeba zajął;
  8. Anton Lahdenperae (Szwecja) – 78 punktów (8/-4) – 19.03.1985 – też miał swoje zakręty w karierze, przez co powyżej przeciętny poziom nigdy nie wskoczył, choć jeździ już lata. Najlepszy start w minionym sezonie – osiemnaste miejsce. Co ciekawe, jego pierwsza zdobycz punktowa, którą osiągnął w trzecim starcie w PŚ, tj. 3 grudnia 2006 w Beaver Creek jest do dziś jego najlepszym wynikiem – był tam dziewiąty;
  9. Luca Aerni (Szwajcaria) – 75 punktów (4/-2) – 27.03.1993 – coś się utalentowany szwajcarski junior zatrzymał. Dokładnie rzecz biorąc jeździć to on potrafi, w Madonna di Campiglio był nawet piąty, ale ma gorącą głowę i częściej wypada niż kończy zawody;
  10. Leif Kristian Haugen (Norwegia) – 61 punktów (6/+14) – 29.11.1987 – też się brodaty Norweg głównie na giganty przerzucił, choć nie od początku kariery było to u niego takiego oczywiste. Tylko raz w „15” – w Yuzawa Naeba, na miejscu właśnie piętnastym;
  11. Robin Buffet (Francja) – 58 punktów (1/-) – 14.10.1991 – po kilku latach startów zdobył wreszcie punkty PŚ. Niby drugi wśród nowych zawodników w rankingu za Schwarzem, ale od młodszego o prawie 4 lata Austriaka dzieli go przepaść. Jedenasty w Wengen – to godny największej uwagi rezultat Francuza;
  12. Ricardo Tonetti (Włochy) – 46 punktów (4/+12) – 14.03.1989 – początek sezonu niezły, punkty w pierwszych czterech zawodach, a potem okrągłe zero – choć poza, co oczywiste, finałem w St. Moritz startował w każdych zawodach. Na plus liczy mu się na pewno wszechstronność;
  13. Kjetil Jansrud (Norwegia) – 40 punktów (6/ostatnie punkty 2011/12) – 28.08.1985 – kiedyś jeździł slalomy i to całkiem nieźle, potem przerzucił się do konkurencji szybkościowych. Ale postanowił wystartować w city evencie w Sztokholmie i był tam piąty (tam obowiązuje nieco inna punktacja, stąd 40 punktów);
  14. Christian Hirschbuehl (Austria) – 36 punktów (1/-) – 19.04.1990 – niby lepiej jeździ giganty, ale w slalomie zdarzył mu się świetny start – siódma pozycja w Kitzbüehel – to do tej pory jego jedyna zdobycz punktowa w tej dyscyplinie;
  15. Axel Baeck (Szwecja) – 31 punktów (3/-18) – 23.12.1987 – trochę taki niespełniony talent. Zdarzyło mu się podium zawodów o PŚ, ale teraz raczej jeździ ogony. Najlepszy start – osiemnaste miejsce w Madonna di Campiglio – jakiegoś wielkiego wrażenia nie robi;
  16. Linus Strasser (Niemcy) – 27 punktów (2/-15) – 06.11.1992 – też krok wstecz po dobrym sezonie 2014/15. Trzy razy tylko z punktami, w Kranjskiej Gorze siedemnasty, oto jego dorobek;
  17. Trevor Philp (Kanada) – 25 punktów (1/-) – 01.05.1992 – w gigancie zdobywał już punkty w poprzednich sezonach, ale w slalomie pierwszy raz zmieścił się w „30”. Czternasty w Kitzbüehel;
  1. Michael Ankeny (USA) – 22 punkty (1/-) – 17.01.1991 – startował już w sezonie 2010/11, ale pierwsze punkty zdobył dopiero teraz. Podobnie jak Philp najlepiej wypadł w Kitzbüehel – dziewiętnasta pozycja;
  1. Tim Kelley (USA) – 22 punkty (1/-) – 20.05.1986 – starszy z dwóch braci, do tej pory był raczej w cieniu – jeździli obaj, punkty zdobywał jednak tylko Robby. Timowi udało się jednak raz zdobyć punkty za dwunaste miejsce w Wengen. W Kitzbüehel był dwudziesty pierwszy, ale nie zdobył punktów (przekroczył limit czasowy – przepis, o którym na pewno nie wiedzą komentatorzy, ale chyba i zawodnicy podchodząc od lat z uporem maniaka po ominięciu bramki);
  1. Marc Gini (Szwajcaria) – 17 punktów (8/ostatnie punkty 2012/13) – 08.11.1984 – po dłuższej przerwie Szwajcar, który w 2007 roku wygrał slalom w Reiteralm, znowu zapunktował. Najlepszy rezultat osiągnął w Japonii – dwudzieste pierwsze miejsce;
  1. Naoki Yuasa (Japonia) – 17 punktów (12/-12) – 24.04.1983 – szalony zawodnik, któremu ciężko nie kibicować. To szaleństwo zaprowadziło go kiedyś na podium zawodów w Madonna di Campiglio, ale było to już dawno temu (18 grudnia 2012). Teraz kończy zawody jeszcze rzadziej, niż to ongi bywało, albo nawet – o zgrozo – nie kwalifikuje się do drugich przejazdów. Dwudziesty pierwszy w Schladming – to cień dawnego szaleństwa.
  1. Matic Skube (Słowenia) – 16 punktów (2/+9) – 23.02.1988 – przeciętny Słoweniec dwa razy z punktami, najlepsze miejsce: dziewiętnasty w Schladming;
  1. Adam Zampa (Słowacja) – 16 punktów (4/-10) – 13.09.1990 – Słowak to jeden z ciekawszych zawodników, jest bardzo nierówny, należy raczej do szaleńców, takich jak Yuasa, którzy często wypadają, podchodzą, mijają bramki itd. Jego główna specjalizacja to kombinacja, w slalomie tylko raz z punktami: piętnaste miejsce w Madonna di Campiglio. Zampie często zdarzają się drugie przejazdy bez punktów (patrz: Tim Kelley);
  1. Reto Schmidiger (Szwajcaria) – 14 punktów (5/+13) – 21.04.1992 – młody Szwajcar kolejny sezon zdobywa punkty PŚ, ale furory w nim nie robi. Rozpoczął od siedemnastej pozycji w Val d’Isere, potem już jednak punktów nie zdobył, choć bardzo się starał;
  2. Reinfried Herbst (Austria) – 13 punktów (13/-23) – 11.10.1978 – pożegnanie legendy. Wicemistrz olimpijski z Turynu i najlepszy slalomista sezonu 2009/10 postanowił zakończyć długą i piękną karierę. W pierwszych dwóch zawodach z punktami (24. pozycja w Val d’Isere, 25. w Madonna di Campiglio), potem już gorzej. Zakończenie może nie w wielkim stylu, ale i tak – dziękuję za lata wzruszeń;
  1. Stefan Luitz (Niemcy) – 13 punktów (1/-) – 26.03.1992 – gigancista, któremu zdarza się czasem jeździć slalom i który w minionym sezonie pierwszy raz zdobył w nim punkty – był osiemnasty w Kitzbüehel;
  1. Espen Lysdahl (Norwegia) – 13 punktów (2/-10) – 18.04.1990 – nierówny Norweg, któremu z rzadka zdarzy się zdobyć punkty. Ściślej rzecz biorąc, w sezonie 2014/15 udało się to raz (na dziewiątym miejscu), w minionym też raz – osiemnasty w Wengen;
  1. Thomas Mermillod Blondin (Francja) – 12 punktów (6/ostatnie punkty 2012/13) – 03.01.1984 – ten wszechstronny zawodnik nie zdobywał punktów w slalomie od paru lat. Tym razem się udało – jedno oczko za Lysdahlem w Wengen;
  2. Ted Ligety (USA) – 11 punktów (13/-10) – 31.08.1984 – o jego przygodach w sezonie 2015/16 pisałem szerzej przy okazji giganta, z którym jest na ogół kojarzony świetny Amerykanin. Warto jednak zauważyć, że jako junior zdobywał medale tylko w slalomie, jego pierwsze podia PŚ również miały miejsce w tej konkurencji. W minionym sezonie rozpoczął od 20 miejsca w Val d’Isere, potem już punktów nie było, częściej nie kończył zawodów, aż wycofał się ze względu na kontuzję.
  3. Markus Larsson (Szwecja) – 9 punktów (16/-39) – 09.01.1979 – kolejny doświadczony zawodnik, który zbliża się raczej do końca kariery. W historii swych długich startów nie zdobywał medali seniorskich MŚ i IO, ale dwa slalomy w swej karierze wygrał. W minionym sezonie zapunktował w Santa Caterina (22. miejsce) ale później nabawił się kontuzji i sezon miał z głowy. Co dalej? Nie wiadomo;
  1. Dalibor Samsal (Węgry) – 9 punktów (2/ostatnie punkty w sezonie 2008/09) – 25.12.1985 –a Samsal swoje pierwsze – i jedyne – do tej pory punkty w slalomie zdobył jako Chorwat już siedem sezonów temu. U siebie w Zagrzebiu był dwudziesty drugi i przez ponad siedem lat nie zdobył punktu slalomowego, a w ogóle przez niemal cztery lata nie zapunktował w zawodach (w międzyczasie dwa razy był w „30” w superkombinacji). Zmienił obywatelstwo, a w Wengen powtórzył dokładnie wynik z Zagrzebia, co dało mu – wobec mniejszej ilości sklasyfikowanych zawodników – najlepszą pozycję w tabeli PŚ w życiu;
  1. Erik Read (Kanada) – 8 punktów (2/0) – 31.05.1991 – to jeden z tych zawodników, którzy są medalistami MŚ, dzięki wynikom w… drużynie. Indywidualnie to nie jest żaden wielki zawodnik – punkty zdobył tylko w Wengen (dwudzieste trzecie miejsce);
  2. Andrea Ballerin (Włochy) – 6 punktów (1/-) – 01.02.1989 – w slalomie punktował po raz pierwszy i jedyny w Yuzawa Naeba (25. pozycja);
  1. Emil Johansson (Szwecja) – 6 punktów (1/-) – 13.08.1988 – zawodnik doświadczony, ale dopiero zadebiutował w PŚ w sezonie 2015/16. Zapunktował raz – w Santa Caterina;
  1. Steve Missilier (Francja) – 6 punktów (10/-18) – 12.12.1984 – niby lepszy w gigancie (wszak to aktualny wicemistrz olimpijski), ale jedyne podium PŚ zanotował właśnie w slalomie – w sezonie 2010/11 w Val d’Isere. To jednak było dawno, obecnie Steve raczej nie zachwyca w tej dyscyplinie – zaczął od 25. pozycji w Val d’Isere, potem już punktów nie było;
  1. Kristaps Zvejnieks (Łotwa) – 5 punktów (1/-) – 15.02.1992 – to jednak spora sensacja. Nigdy wcześniej reprezentant Łotwy nie zdobył punktów PŚ, udało się to wreszcie młodemu Zvejnieksowi startującemu już ładnych parę lat. Zwykle zawodnicy nietypowych krajów uszczkną jakiś punkt w kombinacji, natomiast Zvejnieks zajął 26. pozycję w slalomie w Santa Caterina. Łotwa dołącza do długiej listy krajów z punktami PŚ w narciarstwie alpejskim;
  2. Marc Rochat (Szwajcaria) – 4 punkty (1/-) – 18.12.1992 – szwajcarski rówieśnik Zvejnieksa też zdobył pierwsze punkty w sezonie – i to w tym samym slalomie w Santa Caterina (był tam oczko niżej), ale w przeciwieństwie do Łotysza nie ma w jego przypadku nic szczególnego – to znaczy on na pewno się cieszy – a ja życzę mu rozwoju kariery.

Statystyki:

Najstarszy z punktami: Patrick Thaler (37 lat i 363 dni), Reinfried Herbst (37 lat i 72 dni)

Najmłodszy z punktami: Marco Schwarz (20 lat i 119 dni), Henrik Kristoffersen (21 lat i 164 dni)

Najstarszy na podium: Andre Myhrer (33 lata i 69 dni), Aleksandr Choroszyłow (31 lat i 344 dni)

Najmłodszy na podium: Marco Schwarz (20 lat i 128 dni), Henrik Kristoffersen (21 lat i 164 dni)

Najstarszy zwycięzca: Andre Myhrer (33 lata i 69 dni), Felix Neureuther (31 lat i 325 dni)

Najmłodszy zwycięzca: Henrik Kristoffersen (21 lat i 164 dni), Marcel Hirscher (26 lat i 300 dni)

Największy awans względem sezonu 2014/15: Dominik Stehle (z 47 na 23), Michael Matt (z 42 na 27), Leif Christian Haugen (z 44 na 30)

Największy spadek względem sezonu 2014/15: Markus Larsson (z 11 na 50), Reinfried Herbst (z 22 na 45), Axel Baeck (z 17 na 35) i Steve Missilier (z 35 na 53)

Najwyżej sklasyfikowany zawodnik z pierwszymi punktami w slalomie: Marco Schwarz (8), Robin Buffet (31)

Najwyższy powrót do klasyfikacji PŚ w slalomie: Marc Digruber (16), Manuel Feller (21)

Powrót po najdłuższej przerwie do klasyfikacji PŚ w slalomie: Dalibor Samsal (7 lat i 11 dni: 06.01.2009 Zagrzeb – 17.01.2016 Wengen), Kjetil Jansrud (4 lata i 66 dni: 19.12.2011 Alta Badia – 23.02.2016 Sztokholm City Event)

Zapraszamy również do zapoznania się z poprzednimi teksami podsumowującymi Puchar Świata w narciarstwie alpejskim:

Podsumowanie alpejskiego Pucharu Świata 2015/2016 – Slalom gigant mężczyzn

Podsumowanie alpejskiego Pucharu Świata 2015/2016 – Supergigant mężczyzn

Podsumowanie alpejskiego Pucharu Świata 2015/2016 – Zjazd mężczyzn

Podsumowanie alpejskiego Pucharu Świata 2015/2016 – Odkrycia sezonu

Autor: Jarosław Gracka

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.