Skoki narciarskie. Piękne słowa Wojciecha Fortuny o zmarłym trenerze. “Nie pozwolę, żeby o nim zapomniano”

fot. Joey Parsons / CC BY ND

fot. Joey Parsons / CC BY ND

W minioną sobotę zmarł Janusz Fortecki, były skoczek narciarski i trener reprezentacji Polski. To on odpowiadał za naszą kadrę podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Sapporo w 1972 roku, kiedy złoty medal zdobył Wojciech Fortuna. – Nie pozwolę, żeby o nim zapomniano – powiedział mistrz olimpijski w rozmowie z Interią.

To ogromna strata dla polskich skoków narciarskich – w takim tonie o zmarłych Januszu Forteckim wypowiada się wielu byłych zawodników oraz inne osoby związane ze światem tej dyscypliny. Ten znakomity szkoleniowiec w ostatnich latach był nieco zapomniany, a to przecież m.in. jemu Polska zawdzięcza pierwszy złoty medal na zimowych igrzyskach. – Nie dosyć, że trenerzy kadry Fortecki i klubowy Jan Gąsiorowski przygotowali mnie do tego startu, to jeszcze Fortecki o mnie walczył, gdy jeden z wysoko postawionych “towarzyszy” powiedział, że na pewno na te igrzyska nie pojadę. Nie wiem jakich trener użył argumentów, ale zgodę dostałem, a harówka przyniosła efekty i z Japonii przywiozłem złoto. Dołączyłem tym samym do grona podopiecznych Forteckiego, których wprowadził do rodziny olimpijskiej – przypomniał Wojciech Fortuna w rozmowie z Interią.

Wielu zawodników potwierdza, że był niesamowicie zdolnym trenerem. Miał podejście do zawodników. To być może dlatego, że sam zapowiadał się na dobrego skoczka. W 1948 roku został mistrzem Polski juniorów w skokach narciarskich, był też brązowym medalistą akademickich mistrzostw świata. Sportową karierę przerwała mu kontuzja biodra, nie zerwał jednak ze skokami podejmując pracę trenerską. Kadrę skoczków objął w 1969 roku, a już rok później pod jego wodzą Stanisław Gąsienica-Daniel zdobył brązowy medal mistrzostw świata w Szczyrbskim Jeziorze. Fortecki miał na swoim koncie więcej sukcesów. Prowadził m.in. Piotra Fijasa (dziesięć razy na podium PS), trzykrotnego olimpijczyka, rekordzisty wielu skoczni, w tym Wielkiej Krokwi.

– Podczas klubowych treningów on się na nas nigdy nie złościł, nie podnosił głosu, tylko cierpliwie tłumaczył i czekał na efekty. Chwalił, gdy się wiodło, dodawał otuchy, gdy nie wychodziło – opowiadał Polskiej Agencji Prasowej o Januszu Forteckim jego były podopieczny Kaziemierz Długopolski, były polski kombinator norweski. Wojciech Fortuna z kolei przyznał, że chce zadbać o pamięć zmarłego szkoleniowca. – Na pewno przyjadę go pożegnać, ale i nie pozwolę, żeby o nim zapomniano, m.in. 12 czerwca w Alei Gwiazd w Szelmencie stanie niewielki postument upamiętniający tego wielkiego człowieka.

Źródło: PAP/Interia

Mateusz Król
Obserwuj