Skandal w Lillehammer. Kamery pokazały przebierającą się polską biegaczkę

Screen: Dagbladet TV / TV 2

Izabela Marcisz była oburzona po piątkowej rywalizacji w Lillehammer. Transmitująca rywalizację na żywo norweska telewizja TV 2 pokazała moment, w którym polska biegaczka się przebierała. – Powinni coś z tym zrobić – powiedziała młodzieżowa mistrzyni świata sprzed roku, cytowana przez Dagbladet. 

Screen: Dagbladet TV / TV 2

Podczas zawodów Pucharu Świata zazwyczaj jest tak, że miejsca do przebrania się, organizatorzy wyznaczają w pobliżu rozmieszczone są naturalnie w pobliżu strefy startowej, często w okolicach miejsca, w którym stoją dziennikarze, obsługa techniczna i organizatorzy biegu. To doskonałe miejsce dla kamer telewizyjnych. Zawodnicy zazwyczaj skupiają się tam przed startem.

Pech chciał, że akurat Izabela Marcisz znalazła się w kadrze telewizji norweskiej TV 2, kiedy przebierała się przed startem. To nie jest komfortowa sytuacja i nie ma się co dziwić oburzeniu naszej młodej zawodniczki. – W Ruce mieliśmy osobną przebieralnię, ale tutaj jest to niewygodne dla kobiet. Kiedy musisz się przebrać, trzeba to zrobić. Dobrze byłoby coś z tym zrobić, bo było to dla mnie niewygodne – powiedziała Marcisz w rozmowie z Dagbladet.

Kamery pokazały polską biegaczkę, kiedy się przebierała. To poszło na żywo

– Wstydzę się, ale myślę, że bardziej wstydzą się organizatorzy biegu niż ja – dodała ostro liderka polskiej kadry. Jej zdanie podtrzymała jedna z najlepszy zawodniczek na świecie Frida Karlsson, która uznała, że tak być nie powinno. – To błąd. Wiele się dzieje przed wyścigiem i nie myślimy o tym, że zostanie to nagrane – podkreśliła Szwedka.

– Chcielibyśmy, aby tego nie było widać, ale stało się to tak szybko, że dopiero później zdaliśmy sobie z tego sprawę. Nasza pozycja kamery jest zgodna z ustawieniami organizatora i FIS, więc mamy nadzieję, że zajmą się tym, aby tego typu obraz nie był pokazywany w telewizji w przyszłości – powiedział kierownik prasowy telewizji Jan-Petter Dahl w rozmowie z Dagbladet.

Dagbladet był również w kontakcie z kontaktem medialnym FIS, Synne Dyrhaug. Twierdzi, że tuż przy miejscu startu znajduje się namiot, w którym zawodnicy mogą się przebrać. Możliwe jednak, że coś się jednak zmieni.

Źródło: Dagbladet

Mateusz Król
Obserwuj