Sezon 2021/22 przeszedł do historii. Jaki to był sezon? [STATYSTYKI]

Fot. Bobo

Sezon olimpijski 2021/22 to już przeszłość. Znamy już końcowe układy sił we wszystkich klasyfikacjach generalnych. Dla polskich skoczków tegoroczne zmagania nie były obfity w sukcesy, ale nie zabrakło przyjemnych momentów. Ton rywalizacji nadawali za to inni, tocząc między sobą pasjonujące pojedynki. Jaki był to sezon? Przypomnijmy sobie to, co już za nami.

Fot. Bobo

Niezwykle intensywny sezon

Według kalendarza FIS zawodnicy w sezonie 2021/22 mieli rywalizować w 35 konkursach, w tym 28 indywidualnych, 5 drużynowych oraz 2 tzw. mikstach. Z powodu pandemii koronawirusa nie doszły jednak do skutku styczniowe zmagania w japońskim Sapporo, gdzie według wstępnych planów miały się odbyć aż 3 konkursy indywidualne. Udało się jednak znaleźć lokalizację zastępczą – w niemieckim Titisee – Neustadt, gdzie rozegrano 2 konkursy, a dodatkowy w fińskim Lahti.

Początek zmagań pechowy dla Kobayashiego

Premierowy weekend zmagań w rosyjskim Niżnym Tagile padł łupem Karla Geigera, który wygrał pierwszy konkurs oraz Halvora Egnera Graneruda, który okazał się najlepszy dzień później. Podopieczny Stefana Horngachera wyprzedził Ryoyu Kobayashiego oraz zdobywcę Kryształowej Kuli sprzed roku. W niedzielnej rywalizacji Norweg triumfował przed wspomnianym Geigerem oraz Austriakiem Stefanem Kraftem. Dodajmy, że Kobayashi został w kwalifikacjach do drugiego z konkursów zdyskwalifikowany.

Tydzień później rywalizacja przeniosła się do fińskiej Ruki, gdzie rozegrano dwa konkursy indywidualne. Na Rukatunturi (HS 142) w sobotnim konkursie wygrał z dużą przewagą Kobayashi, przed Słoweńcem Anze Laniskiem oraz Niemcem Markusem Eisenbichlerem. W niedzielę górą był Lanisek, który okazał się lepszy od Karla Geigera oraz ponownie Eisenbichlera.

Ryoyu Kobayashi nie wystąpił w drugim z konkursów z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa, co wykluczyło go również z rywalizacji w Wiśle.

Wisła szczęśliwa dla Jana Hoerla

Na polskiej ziemi rozegrano zawody drużynowe, w których triumfowali Austriacy, przed Niemcami oraz Słowenią. Polscy skoczkowie znaleźli się tuż za podium. Dzień później swoje pierwsze w karierze zwycięstwo odniósł Austriak – Jan Hoerl, który wyprzedził Norwega Mariusa Lindvika oraz Stefana Krafta.

Pierwsze polskie podium dopiero w połowie grudnia

W połowie grudnia główną areną zmagań stał się obiekt Vogtland Arena (HS 140) w niemieckim Klingenthal. W Saksonii czarę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili po raz drugi w sezonie – Stefan Kraft oraz powracający po izolacji – Kobayashi, który wygrał w niedzielę. W sobotnim konkursie na najniższym stopniu podium znalazł się Kamil Stoch.

Wielki powrót rekonwalescenta

Ostatnim przystankiem przed świętami Bożego Narodzenia był szwajcarski Engelberg. Tam kolejne wiktorie odnieśli Karl Geiger oraz Ryoyu Kobayashi. Na drugim stopniu podium niedzielnych zmagań znalazł się po raz pierwszy od groźnego upadku w Planicy Norweg Daniel Andre- Tande.

Kolejny Szlem był tak blisko…

Po przerwie świątecznej przyszedł czas na pierwszą większą imprezę sezonu, jaką był jubileuszowy 70. TCS. W konkursach w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen oraz Innsbrucku górą był Kobayashi. Kiedy wydawało się, że Japończyk powtórzy sukces sprzed 4 lat, kiedy to wygrał jako trzeci w historii wszystkie cztery konkursy niemiecko-austriackich zmagań, na przeszkodzie stanął mu Austriak Daniel Huber, który okazał się najlepszy w Bischofschofen.

W końcowej klasyfikacji Turnieju drugie w karierze zwycięstwo odniósł podopieczny Hidehary Miyahiry, który wyprzedził dwójkę Norwegów – Mariusa Lindvika oraz Halvora Egnera Graneruda.

Po zakończeniu TCS zawodnicy pozostali na skoczni im. Paula Ausserleitnera (HS 142), gdzie rywalizowali w zawodach Pucharu Świata. W sobotnim konkursie indywidualnym najlepszy okazał się Lindvik a w niedzielnym zmaganiach drużynowych Austriacy.

Styczeń należał do Mariusa Lindvika oraz Karla Geigera

Po niemiecko-austriackim maratonie zawodnicy zawitali do Zakopanego. Na Wielkiej Krokwi drużynowo górą byli Słoweńcy, a indywidualnie ponownie Marius Lindvik.

Tydzień później główną areną zmagań ponownie były Niemcy, a konkretnie Titisee- Neustadt, które zorganizowało pucharowe konkursy w miejsce japońskiego Sapporo. Na Hochfirstschanze (HS 142) dwa zwycięstwa przed własną publicznością odniósł Karl Geiger.

W ostatni weekend stycznia zawodnicy przystąpili do próby generalnej przed wylotem na igrzyska olimpijskie w Pekinie, jaką była rywalizacja w Willingen. W piątkowych zmaganiach mikstów na Muhlenkopfschanze (HS 147) bezkonkurencyjni okazali się Słoweńcy. W sobotnim i niedzielnym konkursie indywidualnym wygrywali kolejno Kobayashi oraz Lindvik.

Łabędzi śpiew austriackiego weterana i polskie przebudzenie

Na wspomnianych igrzyskach olimpijskich podczas rywalizacji na obiekcie normalnym nie miał sobie równych po raz kolejny Kobayashi, który wyprzedził austriackiego weterana Manuela Fettnera oraz Dawida Kubackiego. W czołowej “10” znalazł się jeszcze 6. Kamil Stoch.

Na obiekcie dużym triumfował Marius Lindvik, przed Kobayashim oraz Geigerem. Kamil Stoch znalazł się tuż za podium.

W rywalizacji drużynowej zwycięstwo odnieśli Austriacy, przed Słoweńcami oraz Niemcami. Polacy zajęli 6. miejsce

Szalony mikst

W konkursie mikstów doszło z kolei do sensacyjnych rozstrzygnięć po masowej dyskwalifikacji czołowych zawodniczek przez polską kontrolerkę – Agnieszkę Baczkowską. Wygrali Słoweńcy, przed ekipą ……. oraz Kanady. Polska była 5.

Po olimpijskich zmaganiach zawodnicy powrócili do rywalizacji w Pucharze Świata. W fińskim Lahti rozegrano aż trzy konkursy. W piątkowym najlepszy okazał się Stefan Kraft. Na podium znaleźli się jeszcze Halvor Egner Granerud oraz Piotr Żyła. W sobotniej drużynówce górą byli Austriacy, a w niedzielę wygrali ex-aquo Granerud oraz Kobayashi.

Niezwykłe zwycięstwo Tandego na słynnym wzgórzu

3 marca rozpoczęła się kolejna edycja norweskiego turnieju RAW Air, który powrócił do dwuletniej pandemicznej przerwie. W Lillehammer zwyciężył Stefan Kraft. Z kolei na słynnym wzgórzu Holmenkollen w piątkowym mikście, który do klasyfikacji turnieju nie był zaliczany, najlepsi okazali się Słoweńcy. Z kolei sobotnia oraz niedzielna rywalizacja indywidualna padła łupem odpowiednio Mariusa Lindvika oraz Daniela Andre-Tandego, który odniósł sensacyjną wiktorię.

W końcowej klasyfikacji RAW Air górą był Stefan Kraft, przed Geigerem oraz Kobayashim. Najlepszy z Polaków – Kamil Stoch znalazł się na miejscu 12.

Marius Lindvik – specjalista od wielkich imprez

Tydzień później ponownie na norweskiej ziemi zawodnicy zmierzyli się w ostatniej dużej imprezie tego sezonu – mistrzostwach świata w lotach narciarskich. Na Vikersundbakken (HS 240) wygrał reprezentant gospodarzy – Marius Lindvik, przed Słoweńcem Timim Zajcem oraz Austriakiem Stefanem Kraftem. Na 11. miejscu znalazł się Jakub Wolny.

W konkursie drużynowym ekipa Roberta Hrgoty wręcz znokautowała resztę stawki, wygrywając z ponad 100 pkt przewagą nad drugimi Niemcami oraz trzecimi Norwegami. Polacy zajęli 5. miejsce.

Piotr Żyła wciąż ma ten gen lotnika

Ostatnie dwa tygodnie marca to już kolejne starty na obiektach do lotów narciarskich – tym razem w ramach Pucharu Świata. Na skoczni im. Heiniego Klopfera (HS 235) zwyciężyli Stefan Kraft oraz Timi Zajc. Na podium stanęli również inny ze Słoweńców – Timi Zajc oraz Piotr Żyła.

Słoweńska dominacja na zakończenie sezonu

Sezon 2021/22 tradycyjnie został już zakończony na słynnej Letalnicy (HS 240) w słoweńskiej Planicy. W piątkowych zmaganiach swoje premierowe zwycięstwo odniósł Ziga Jelar. W sobotnich zmaganiach drużynowych bezkonkurencyjni okazali się Słoweńcy, a w niedzielnym finale sezonu po raz piąty w sezonie górą był Marius Lindvik.

W ramach miniturnieju Planica 7 najlepszy okazał się wspomniany Jelar, przed Zajcem oraz Stefanem Kraftem.

Na koniec troszkę statystyki

W sezonie 2021/22 pucharowe zwycięstwa odniosło 11 zawodników. Najwięcej, bo aż ośmiokrotnie wygrywał Ryoyu Kobayashi. Pięć razy na najwyższym stopniu podium stawał Marius Lindvik, cztery raz Karl Geiger, trzykrotnie Stefan Kraft, dwukrotnie Timi Zajc oraz Halvor Egner Granerud, a także po jednym razie Anze Lanisek, Daniel Huber, Jan Hoerl, Ziga Jelar oraz Daniel Andre Tande.

Japończyk również najwięcej, bo aż 11-krotnie stawał na podium pucharowych konkursów. Dziesięciokrotnie sztuki tej dokonali Karl Geiger oraz Marius Lindvik, dziewięciokrotnie Halvor Egner Granerud, sześciokrotnie Słoweniec Anze Lanisek oraz Markus Eisenbichler, 5-krotnie Stefan Kraft, czterokrotnie Timi Zajc, a także dwukrotnie Daniel Andre Tande, Robert Johansson, Piotr Żyła, Jan Horl, Peter Prevc, Ziga Jelar oraz po jednym razie Daniel Huber, Cene Prevc, Lovro Kos, Kamil Stoch oraz Yukiya Sato.

W konkursach drużynowych czterokrotnie wygrywali Słoweńcy oraz trzykrotnie Austriacy.

źródło: informacja własna