Sensacyjny zwrot w karierze byłego rekordzisty świata. A już miał ogłosić koniec

Taxiarchos228, FAL, via Wikimedia Commons

Ostatnie miesiące nie były łatwe dla doświadczonego Norwega – Andersa Fannemela. 31-latek walczył z problemami zdrowotnymi, a także z czasem. W miniony weekend los do byłego rekordzisty świata jednak się uśmiechnął. Zaliczył świetne występy w Pucharze Kontynentalnym. W nagrodę wystartuje w Turnieju Czterech Skoczni.

Taxiarchos228, FAL, via Wikimedia Commons

Wielki powrót na 71. TCS

Fannemel znalazł się w składzie na niemiecko-austriackie zmagania obok Halvora Egnera Graneruda, Roberta Johanssona, Johanna Andre Forfanga, Mariusa Lindvika, Daniela Andre Tandego oraz Kristoffera Eriksena Sundala. Dla 33-latka jest to powrót po czteroletniej przerwie. Po raz ostatni w batalii o Złotego Orła wystartował bowiem w sezonie 2018/19, kiedy to zajął 27. lokatę w końcowej klasyfikacji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Hopplandslaget (@hopplandslaget)

Chciał zakończyć karierę, jednak zaskoczyły dobre wyniki

Furtką dla doświadczonego Norwega do powrotu na prestiżową imprezę okazały się ubiegłotygodniowe konkursy Pucharu Kontynentalnego w Ruce. Fannemel odniósł zwycięstwo w sobotnich jednoseryjnych zawodach, a w niedzielę był trzeci. Osiągnięte rezultaty, a także upadek i dyskwalifikacja kolegi z zespołu – Sondre Ringena sprawiły, że to właśnie czwarty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2014/15, wywalczył dodatkową kwotę startową dla Norwegii na 71. Turniej Czterech Skoczni. Zgodnie ze słowami dyrektora ds. skoków narciarskich – Clasa Brede Braathena, ostatnie miejsce w kadrze miał zająć właśnie ten, kto je wywalczył. – Zaczyna coraz bardziej przypominać najlepszą wersję siebie. To wyjątkowo cieszy – mówi o Andersie skandynawski działacz.

Okazało się jednak, iż Fannemel po zawodach w Ruce rozważał zakończenie sportowej kariery. Tak się jednak nie stało. – Szczerze mówiąc zjawiłem się w Finlandii z przeczuciem, że będą to moje dwa ostatnie konkursy w roli czynnego skoczka narciarskiego. Powiedziałem kolegom z drużyny podczas pobytu w saunie, że może tak się stać, jeśli nie wykręcę naprawdę dobrego wyniku – przyznał w rozmowie z “Dagbladet”.

W przeszłości wisiał nad przepaścią

Fannemel w przeszłości został dotknięty przez los. Latem 2019 roku zerwał więzadło krzyżowe w kolanie podczas jednego z treningów przed inauguracją Letniego Grand Prix w Wiśle. Powrót do zdrowia okazał się jednak trudniejszy niż przypuszczano. Zawodnik w trakcie rehabilitacji zmagał się bowiem z dużymi problemami finansowymi. – Otrzymałem zasiłek chorobowy po dwóch i pół roku upominania się po kontuzji. Trochę pracowałem w zeszłym roku, aby to zrobić. Żyję poniżej granicy ubóstwa – mówił nie tak dawno Norweg, cytowany przez sport.pl.

Przełom przyszedł latem

Minionego lata Fannemel wystartował w zawodach najwyższej rangi w Courchevel, gdzie zajął szóstą lokatę. Następnie z powodzeniem rywalizował również w konkursach Letniego Pucharu Kontynentalnego. Niestety nie pozwoliło to na wywalczenie miejsca w składzie na pierwsze konkursy elity w warunkach zimowych. Powołanie nastąpiło nieco później.

Przypomnijmy, iż w przeszłości skoczek z kraju fiordów osiągał spore sukcesy. Wygrał cztery pucharowe konkursy, łącznie dwunastokrotnie stając na podium. W klasyfikacji generalnej całego cyklu najwyżej był czwarty w sezonie 2014/15. Ponadto zdobywał medale mistrzostw świata (złoty w 2015 oraz srebrny w 2017 roku) a także mistrzostw świata w lotach (złoto w 2016 roku) wraz z kolegami z drużyny. Stanął również na najniższym stopniu podium w Turnieju Czterech Skoczni. Miało to miejsce w sezonie 2017/18, kiedy to przegrał jedynie z Kamilem Stochem oraz Andreasem Wellingerem.

źródło: dagbladet/sport.pl/informacja własna