Schlierenzauer: “Nie jestem supergwiazdą, jak często byłem oceniany”

SAM_2832Gregor Schlierenzauer sprawił ogromną niespodziankę swoim fanom zdobywając dwa srebrne medale podczas MŚ w Falun. Po ciężkim i trudnym sezonie w końcu przyszedł sukces, który zrekompensował trud włożony w przygotowania. W rozmowie z internetowym serwisem Austriak opowiada o emocjach, współpracy z zespołem, krytyce i najbliższych planach.

Aktualny wicemistrz świata opowiada o niezapomnianych chwilach i emocjach, które towarzyszyły mu podczas tych mistrzostw:„To były bardzo pouczające i pełne emocji dni, które bez wątpienia pozostaną mi na długo w pamięci. Czułem przede wszystkim ogromną radość z tego, że opłaciło się nie tracić wiary ani zaangażowania. Raz jeszcze te Mistrzostwa pokazały, jak ważny jest duch walki i z tego powodu odczuwam małą satysfakcję” – powiedział Schlierenzauer.

Tyrolczyk zaznaczył jak istotne jest to, aby bez względu na okoliczności myśleć pozytywnie i się nie poddawać: „Zawsze myślałem pozytywnie, bo wiem, co potrafię i co jest możliwe do osiągnięcia.– podkreślił.

Opowiedział również o detalach, które powodowały, że skoki nie były tak dobre:„O tym, że na początku mi nie wychodziło, decydowały drobnostki, takie jak na przykład nieco inna pozycja głowy na rozbiegu. Kluczowym momentem – w tym pozytywnym sensie – była seria próbna przed konkursem na dużej skoczni. Nie oddałem co prawda dalekiego skoku, ale to był pierwszy raz, kiedy dobrze się poczułem na tej skoczni. Przyswoiłem sobie cały przebieg ruchu oraz to pozytywne uczucie i wiedziałem, co muszę zrobić” – przyznał Austriak.

A jak wygląda przepis na udany skok według Gregora? „Chłodna głowa, wiara w swoje możliwości, szybkie narty, idealna mieszanka koncentracji i luzu, dobry timing i dobre czucie w powietrzu. Konieczna jest też odrobina szczęścia”. Według niego, bez choćby jednego z tych czynników nie jest możliwe dalekie latanie: „Jeżeli wiatr nie jest po twojej stronie, nie masz żadnych szans. I odwrotnie, jeśli warunki są dobre, to już połowa sukcesu” – stwierdził.

Gregor wspomniał także o kadrze austriackiej, która przyczyniła się do jego sukcesów. Zaznaczył, że sztab szkoleniowy wykonał kawał dobrej roboty. Opowiedział o swoich kolegach z drużyny, których nie jest w stanie porównać do reprezentacji z lat poprzednich: „Nie da się ich porównać, to zupełnie różne charaktery. Jedno, co łączy poprzednią i obecną drużynę, to ogromny głód sukcesu” – wyjaśnił. On sam nie czuje  presji związanej z wiekiem: „Jestem wprawdzie trochę starszy od reszty chłopaków, ale i równocześnie mam więcej doświadczenia. Wcześniej dzieliłem rolę lidera drużyny z Thomasem Morgensternem, obecnie mam w tym aspekcie jeszcze większą odpowiedzialność. To nowe wyzwanie, które mnie uskrzydla” – przyznał.
Podczas wywiadu austriacki skoczek nie zapomina o swoim trenerze. „Jego rola była bardzo duża. Heinz ma bardzo pozytywne i produktywne podejście, gra w otwarte karty. Wiele wymaga, ale wiele też daje od siebie” – zaznaczył.

Schlierenzauer odniósł się także do fali krytyki, która spadła na niego w ostatnim czasie.”To dla mnie dziwne i nie zawsze zrozumiałe. Bardzo łatwo jest kogoś zaszufladkować, to mnie irytuje. To oczywiste, że jako sportowcy powinniśmy dążyć do sukcesu, ale nie jesteśmy maszynami. To nie działa na wciśnięcie guzika. Z drugiej strony, nie jestem także supergwiazdą ani bohaterem, jak często byłem przedstawiany. Myślę, że to wszystko za bardzo idzie w skrajności, używa się zbyt wielu superlatyw. Człowiek powinien osądzać jedynie osoby, które zna, które są mu bliskie. Dlatego najważniejsza jest dla mnie opinia mojego sportowego i osobistego otoczenia” – wyjaśnił.

Na koniec rozmowy Tyrolczyk opowiedział o swoich planach na najbliższe tygodnie: „Chciałbym kontynuować to, co w końcu tak dobrze udało mi się w Falun. Ważne jest wprowadzenie stałości do moich prób. Skoro poradziłem sobie w ostatnich skokach, teraz jestem już o krok dalej” – stwierdził. Schlieri zaznacza, że póki co nie myśli o wakacjach. Chce skupić się na tym co dzieje się tu i teraz.„W lecie mam czas, którego podczas sezonu mi brakuje. Wtedy będę mógł spokojnie odpocząć, jednak póki co mam w głowie jedynie to, co jest tu i teraz. Wciąż mamy przed sobą ciekawe zawody w Turnieju Nordyckim i w Planicy. To na nich się teraz koncentruję” – przyznał. A co jest dla niego najważniejsze tuż po sezonie?„Najbardziej cieszę się z czasu, który mogę spędzać z ludźmi, których podczas zimy zaniedbuję. Oraz ze zwykłych chwil, które przeżywam, kiedy funkcjonuję bez żadnego planu” – zakończył Schlierenzauer.

Źródło: sport.orf.at/

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.