Sapporo nie rezygnuje z walki o ZIO w 2026

noriaki-kasai2

Jak informuje japoński dziennik Mainichi, burmistrz Sapporo Katsuhiro Akimoto spotkał się w minionym tygodniu z prezydentem Japońskiego Komitetu Olimpijskiego, by porozmawiać o zgłoszeniu kandydatury do MKOL o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku.

Od razu po wygraniu batalii o Letnie Igrzyska Olimpijskie w 2020 roku przez Tokio,  pojawił się pomysł, by ugruntować pozycję Japonii przez odbywające się kilka lat później Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Gdy jednak wiadome stało się, że areną zmagań w 2022 roku będzie Pekin, w kuluarach słyszano głosy, że ze względu na nikłe szanse na wygraną Japończycy wycofają się z walki o igrzyska. Nic bardziej mylnego, władze ani na chwilę nie zrezygnowały z walki.

Areną ZIO w 2026 miałoby zostać Sapporo, miejsce, które organizowało już IO w 1972 roku. Polakom kojarzą się one szczególnie dobrze, dzięki Mistrzostwie Olimpijskim zdobytym przez Wojciecha Fortunę. Na podziw zasługuje niezwykła dbałość o olimpijskie obiekty, które są ciągle remontowane i bez większych problemów mogłyby posłużyć jako areny zmagań kolejnych igrzysk. Tym samym koszta imprezy zredukowane zostałyby do minimum. Według wstępnych wyliczeń IO w Sapporo miałyby kosztować około 4 miliardy dolarów, co jest kwotą naprawdę niewielką jak na wydarzenie tej rangi.

Kolejnym plusem Sapporo jest bardzo dobra lokalizacja obiektów. Aż 90% aren znajdowałoby się w odległości 30 minut jazdy od wioski olimpijskiej. Brak konieczności wydawania pieniędzy na budowanie kolejnych baz noclegowych przy oddalonych o setki kilometrów obiektach, jak bywało już przy okazji innych igrzysk, zdecydowanie zmniejsza koszta imprezy. Ogromne poparcie dla inicjatywy wyraził też Noriaki Kasai. Japoński weteran już jakiś czas temu ogłosił, że jeżeli igrzyska odbyłyby się w Sapporo to na pewno weźmie w nich udział. Skoczek miałby wtedy 54 lata, co jest absolutnym rekordem i na pewno przyciągnęłoby rzeszę widzów na skocznie.

By jednak całkowicie nie zachwycić się inicjatywą, należy pamiętać o tym, że byłyby to 3 zimowe igrzyska z rzędu na kontynencie azjatyckim. Tym samym szansa na ich uzyskanie znacząco się zmniejsza, MKOL w swoich decyzjach kieruje się kluczem geograficznym i tak częste wydarzenia na tym samym obszarze na pewno nie będą przez niego aprobowane. Władze Sapporo nie rezygnują jednak z walki. W przyszłym  roku mają zostać podane szczegółowe zasady składania aplikacji. Wtedy Japoński Komitet Olimpijski podejmie decyzję o złożeniu kandydatury. Gospodarza zmagań poznamy w 2019 roku.

Źródło: mainichi.jp

 

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.