Sabina Majerczyk: “To były cieżkie, bardzo żmudne dwa lata, a powrót wcale nie łatwiejszy” [Wywiad]

fot. Alicja Kosman / PZN

fot. Alicja Kosman / PZN

Dwie ciężkie kontuzje, dwa stracone sezony i 3 lata przerwy w startach w zawodach FIS nie dały rady złamać tej dziewczyny. Dzięki uporowi i wyjątkowej determinacji w tym roku powróciła ona do rywalizacji i dość szybko udało jej się stanąć na podium, a także odnieść pierwsze zwycięstwo w zawodach FIS. Mowa o Sabinie Majerczyk, która jutro pokaże się także w zawodach Pucharu Świata w slalomie w Semmering.  Jej poprzedni występ w zawodach tej rangi miał miejsce ponad 3 lata temu, w szwedzkim Åre. 

Marek Cielec: Jak oceniłabyś swoje przygotowania do sezonu? Po raz kolejny lato spędziłaś w Nowej Zelandii, jaka jest przewaga nowozelandzkiego śniegu nad treningami na europejskich lodowcach?

Sabina Majerczyk: Generalnie jestem zadowolona z przygotowania, szczególnie z samopoczucia. Tak, to moje kolejne lato na półkuli południowej. Na pewno przewagą śniegu jest to, że w 90% jest on sztuczny, a więc trening odbywa się w warunkach zbliżonych do tych, jakie później występują w sezonie startowym. Ogromną zaletą jest temperatura. Praktycznie przez cały dzień utrzymują się świetne warunki. Dużym plusem jest również wysokość, jak i dojazd na trening. Dzięki temu można sporo energii i czasu zaoszczędzić na dodatkowe przejazdy.

MC: Jak porównałabyś obecną formę do tej, którą prezentowałaś w 2016 roku? FIS punkty to jedno, a osobiste odczucia to jednak zupełnie inna sprawa.

SM: Uff, to trudne pytanie. Dla mnie te 2 lata były tak długie, że nie pamiętam. Na dzień dzisiejszy na pewno jestem mocniejsza fizycznie, jak i psychicznie.

MC: Przed pierwszą z dwóch ostatnich poważnych kontuzji zdobyłaś podwójne mistrzostwo Polski i byłaś pewnym punktem polskiej kadry, teraz już się w niej nie znalazłaś. Skąd w tej chwili czerpiesz wsparcie potrzebne do treningów i wyjazdów na zawody?

SM: To były ciężkie, bardzo żmudne dwa lata, a powrót wcale nie łatwiejszy, bo jak już się wykaraskałam na prostą to zetknęłam się brakiem budżetu. Nie mam pojęcia dlaczego zapadła taka decyzja, nie chce tego komentować! Mam wsparcie od Stacji Narciarskiej Kotelnicy Białczańskiej, od firm PM Sport – dystrybutora marki Rossignol, Berdax, a przede wszystkim od rodziców.

MC: Jaki stawiasz sobie cel na ten sezon i czy zobaczymy Cię w zawodach Pucharu Europy lub Pucharu Świata (Sabina zaliczyła już pierwszy start w PE w Andalo)?

SM: Moim celem sa oczywiście Mistrzostwa Świata, ale po tak długiej przerwie potrzebuję więcej treningu niż startów. Na pewno będę startować w Pucharze Europy – nie wiem jeszcze czy w każdym – również w Pucharze Świata, ale na razie tylko w slalomie.

MC: Od twoich pierwszych występów w zawodach w tym sezonie do kolejnych minęły ponad 3 tygodnie. Gdzie wtedy trenowałaś i skąd taka długa przerwa?

SM: Długa przerwa, ponieważ tak jak wcześniej wspomniałam potrzebuję treningu. Zostałam na jesień w Europie, we Włoszech (budżet) i listopad bardzo mocno zaburzył nam plan treningowy, dlatego w grudniu musiałam pewne rzeczy nadrobić, szczególnie dobór sprzętu. Przez 2 lata tyle nowych rzeczy się pojawiło…

MC: Startujesz w niemal równych proporcjach zarówno w slalomie jak i gigancie. Która z tych konkurencji sprawia Ci więcej przyjemności?

SM: Mi generalnie bycie na nartach sprawia radość, a najbardziej jak czuję, że realizuję poszczególne założenia techniczne, więc wszystko jedno w której dyscyplinie. Ale chyba jednak gigant.

MC: Co sądzisz o proponowanych zmianach w PŚ: koniec kombinacji, więcej slalomów równoległych czy możliwa zmniejszenie liczby uczestniczących zawodników?

SM: Ciężko mi się wypowiadać na temat kombinacji, bo tak naprawdę kilka razy w niej wystartowałam i to chyba tylko na Mistrzostwach Polski. Natomiast ze strony widza to cieszę się, że to koniec tej dyscypliny. Narciarstwo to potężna konkurencja, a widok 28 dziewczyn na starcie IO w Korei jest mało przyjemny. Przez to, że specjalizuję się w dyscyplinach technicznych, dla mnie slalom równoległy jest świetnym pomysłem. Jeśli chodzi o zmniejszenie liczby zawodników to szczerze nie słyszałam o tym, ale moim zdaniem powinni podnieść minimalne kwoty, zaś takim nacjom jak Austria, Włochy, Szwajcaria itp. powinni troszkę zmniejszyć. Wydaje mi się, że byłoby to wtedy ciekawsze.

MC: Dziękuję za rozmowę.

SM: Dziękuję.

Źródło: własne

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.