Rywal polskich biegaczy w szczerym wyznaniu. “To wciąż temat tabu” [wywiad]

fot. M. Rudzińska

Michal Novak już nieraz potrafił zamieszać w czołówce Pucharu Świata. Kończący właśnie 25-lat biegacz dwukrotnie meldował się w czołowej dziesiątce indywidualnych zmagań na najwyższym szczeblu. Do tego otarł się o podium sprintu drużynowego. W rozmowie z nami Michal opowiedział o warunkach pracy i infrastrukturze w Czechach oraz swoim podejściu do każdych zawodów. Nasz sąsiad podkreślił też m.in. aspekt mentalny i otwartości na nowe wyznania. Do tego dużo dobrego rzekł o Polakach. – Maciej, Kamil i Dominik to taka wielka trójka – przyznał z uśmiechem medalista młodzieżowych mistrzostw świata. 

fot. M. Rudzińska

Mateusz Wasiewski, Sportsinwinter.pl: Oczywiście zacznijmy od przygotowań do jakże ważnego sezonu olimpijskiego. Jak idzie do tej pory?

Michal Novak: Cóż… Myślę że dotychczas to są moje najlepsze przygotowania w karierze. Można powiedzieć, że w tym roku wykorzystujemy to, co wypracowaliśmy i czego się dowiedzieliśmy w poprzednich latach. Jest wciąż wiele rzeczy do poprawy, jednak widzę, że moja dyspozycja rośnie z dnia na dzień. Im jestem bardziej doświadczony, tym odczuwam większą świadomość tego, co mi odpowiada podczas treningów. Jedyne co, to miałem problem z zębem mądrości, przez co musiałem zrobić sobie kilka dni przerwy od przygotowań.

Cieszy to, że treningi idą po twojej myśli. Jeśli chodzi o obozy – dużo podróżujecie czy może skupiacie się bardziej na pracy w Czechach?

Mamy zbalansowany plan olimpijski. Trenujemy i w Czechach, i zagranicą. W ciągu ostatnich kilku tygodni byliśmy we włoskim Livigno oraz austriackim Ramsau. Wziąłem również udział w wyścigach podczas norweskiego Toppidrettsveka.

Jakieś zawody w twoim kraju?

Pod koniec sierpnia rywalizowaliśmy w mojej rodzinnej miejscowości – Bożym Darze. Razem z zespołem braliśmy też udział w zawodach w Oberwiesenthal, gdzie dzielimy trasę nartorolkową z niemieckim zespołem. Mieliśmy trzy wyścigi – dwa na nartorolkach i jeden w bieganiu na nogach. Udało mi się wygrać każdy z nich. Moi koledzy z drużyny są jednak z każdym rokiem coraz lepsi.

A czy kiedykolwiek myśleliście o współpracy z innymi zespołami w trakcie całego sezonu przygotowawczego? Nawiązuje tu do tego, co wdrożyli w życie Rosjanie oraz Włosi. 

Bardzo interesujące pytanie. Kilkukrotnie myślałem nad tym, ale nie w kontekście całego lata trenowania. Moim pomysłem było spędzenie kilku tygodni w innym kraju i zaproszenie do siebie kolegów z zagranicy. Dyskutowaliśmy na ten temat ze szkoleniowcem. Uznaliśmy, że niosłoby to za sobą wiele korzyści – nawiązanie relacji, poznanie nowych przyjaciół, wymiana zdań i spojrzenia na trening. Raz do głowy przyszedł mi zespół Wielkiej Brytanii oraz jakaś drużyna z Norwegii. Otrzymałem też nieoficjalne zaproszenie od jednego ze szwedzkich klubów.

Może zespół Lukasa Bauera byłby odpowiedni?

Odbyliśmy kilka wspólnych treningów i było w porządku, ale dobrze znamy siebie nawzajem i wiemy, co robimy na treningach.

Co do tych zagranicznych przygotowań – trener był na nie?

Mój trener jest bardzo otwarty. On pozytywnie patrzy na każdy rodzaj współpracy. Rolę odegrały pandemia i restrykcje z nią związane. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że teraz powinniśmy się trzymać planu i pomysłów, które przygotowaliśmy na tryb olimpijski.

Teraz chciałbym skupić się konkretnie na bieganiu w Czechach. Co myślisz o warunkach uprawiania dyscypliny i jak was traktuje federacja narciarska?

Oczywiście nie jesteśmy Skandynawią, ale powiedziałbym, że w pewien sposób warunki trenowania są u nas w porządku. Rzecz jasna dla przykładu nie możemy konkurować z norweskim serwisem, bo po prostu nie mamy tylu pieniędzy. Mam jednak dobre wsparcie, jeśli chodzi o obozy przygotowawcze. Podczas treningów mogę robić to, czego potrzebuję. Uważam, że to niezwykle istotna kwestia. Sytuacja finansowa pośród naszego teamu nie jest jednak wystarczająca. W Czechach są może trzy rolkostrady, które nie są odpowiednio przygotowane. Muszę polegać na tych znajdujących się w Oberwiesenthal. W czasie zimy jesteśmy na tyle szczęśliwcami, że mamy możliwość korzystania z naszych pięknych gór z przygotowanymi szlakami narciarskimi.

Mimo wszystko możesz powiedzieć, że czujesz się zadbany?

Tak, mogę tak stwierdzić.

Pytam, bo w Polsce do teraz trwają dyskusje na temat znaczenia biegów w porównaniu do skoków. Czy ty nie czujesz, że biegi narciarskie nie są tak ważne jak np. biathlon?

To prawda. Biathlon w Czechach ma dużą popularność. Ludzie bardziej się tym interesują, aniżeli biegami narciarskimi. Może biathlon ma więcej pieniędzy, ale dostęp do wiedzy mamy taki sam.

A więc jak to robisz? Chodzi mi o to, że potrafisz startować na naprawdę dobrym poziomie. Tak myślę, czy może to mieć związek z twoim podejściem mentalnym? To, jak widzisz rywalizację?

To moja pasja. To czasem trudne, aby cały czas pozostawać spokojnym, skoncentrowanym i pewnym siebie, ale wiem, że jeśli podczas zawodów dam z siebie wszystko, to nie mogę odczuwać żadnych wyrzutów sumienia. Biegówki to moje życie. Lubię osiągać trudne rzeczy, jaką jest np. samo ukończenie wyścigu.

Bardzo mądre podejście. To tylko twoja postawa, a może pracujesz też z psychologiem?

To moje podejście do codzienności, ale tak – pracuję również z psychologiem. Czasem to może być frustrujące, gdy nie osiągasz takiego poziomu czy wyniku, jaki byś chciał. Czasem mam oczywiście zły humor. To normalne! Ogólnie ja lubię życie biegacza narciarskiego. To nie jest zwykłe, przeciętne życie.

Duży szacunek za otwarte mówienie o psychologu. W Czechach mówi się o pracy z trenerami mentalnymi? Czy to wrażliwy temat?

Właściwie to wciąż temat tabu. Ludzie mogliby pomyśleć, że jestem wariatem. Na szczęście mam odczucie, że sytuacja w tej kwestii się poprawia.

Nie mógłbym nie powrócić do tematu Polaków w rozmowie z Tobą – naszym sąsiadem. Co mógłbyś o nich powiedzieć?

Kolegujemy się przykładowo z Maciejem Staręgą oraz Dominikiem Burym. Dołączyłem też do biało-czerwonego zespołu na kilka treningów podczas ich obozu w Bożym Darze, o czym już wcześniej wspomniałem. Czasem z Polakami jesteśmy jak bracia. Nasi serwismeni współpracują podczas zawodów Pucharu Świata.

Z Domikiem to nieraz jesteście blisko siebie na liście końcowych wyników. 

O tak, jesteśmy godnymi dla siebie rywalami wraz z Dominikiem. To z pewnością.

Co sądzisz o sposobie trenowania Polaków? 

To zawsze ciężkie do oceny. Na pewno pewne rzeczy są dobre. Powiedziałbym też jednocześnie, iż nigdy nie będzie tak, że dana filozofia treningowa będzie pasować każdemu, w każdej sytuacji.

Polacy są ci najbliżsi, jeśli chodzi o pucharową stawkę?

Tak, chyba tak. Ogólnie jest wiele świetnych osób. Oczywiście każdy ma swój własny tryb pracy i nie ma możliwości, żeby z każdym się przyjaźnić. Maciej, Kamil i Dominik to taka wielka trójka <śmiech>.

Znasz jakieś polskie słowa? 

Niewiele. Język polski brzmi dla mnie trochę zabawnie, jak mam być szczery. O, mam jedno w głowie – uwaga!

Ładnie. To teraz z Polski przenieśmy się do Chin. Jak widzisz trasy w Pekinie? Czeski zespól miał możliwość poznać je bliżej w jakiś sposób? 

Widziałem tylko kilka map i otrzymałem małą wskazówkę, jeśli chodzi o profil tras. Na ten moment nie mam innych, dalej idących informacji. Z pewnością w niedalekiej przyszłości otrzymamy ich więcej. Mam nadzieję, że otrzymam do wglądu zdjęcia i filmiki prosto z wioski olimpijskiej.

Jaki jest twój cel na nadchodzące igrzyska? Które miejsca cię usatysfakcjonują?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Myślę nad zakręceniem się koło czołowej dziesiątki. Mam nadzieję, że w końcu będę w stanie osiągnąć dobry rezultat na wielkiej imprezie. Jestem maksymalistą i perfekcjonistą, więc tak naprawdę nigdy nie będę w pełni usatysfakcjonowany. Gorąco jednak wierzę w to, że pokażę dobrą dyspozycję i będą to dla mnie udane zawody. Postaram się o to, aby moje biegi były w choć jakimś stopniu ciekawe do oglądania.

Lubisz zmagania na wysokości? 

Wysokość bywa podstępna. Czasami wszystko idzie tak jak trzeba, a czasami ciało odmawia posłuszeństwa i nic z tym nie można zrobić. Na przestrzeni lat zdobyłem trochę doświadczenia i teraz mogę w pewnym stopniu przewidzieć, co jest dla mnie najlepsze w przygotowaniach pod starty na wysokościach. Na resztę rzeczy, tak jak powiedziałem, nie mamy wpływu.

Skoro igrzyska na wysokości, to i więcej takich treningów podczas przygotowań. Zgadza się?

Tak, ale różnica nie jest drastyczna.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się na zostanie profesjonalnym sportowcem?

Tak głównie to myślę, że podstawą było środowisko, w którym dorastałem. Moi rodzice pokazali mi wiele sportowych aktywności. Widziałem też wiele wielkich postaci, oglądając relacje telewizyjne. Petter Northug, Lukas Bauer… Poza tym od małego byłem dobrym sportowcem. Lubiłem to. W szkole średniej uwielbiałem taki tryb życia – jednego tygodnia przebywałem z kolegami z drużyny, drugiego podróżowałem po Europie i brałem udział w różnych zawodach. Na studiach musiałem zdecydować się na podjęcie trudnej decyzji. Po dwóch latach nauki w szkole wyższej postanowiłem porzucić dalszą edukację i w pełni skoncentrować się na sporcie. To prawie niemożliwe, żeby jednocześnie być doktorem nauk humanistycznych oraz jedną z najbardziej wysportowanych osób na Ziemi.

Na koniec powiem: Michal Novak na podium Pucharu Świata. Jak szybko to nadejdzie? 

To prawie stało się faktem ubiegłej zimy w teamsprincie w Ulricehamn. Sam jestem tego ciekaw. Zobaczmy, jak to się wszystko potoczy.