Rywal Kamila Stocha jasno o celach na sezon. Medal olimpijski przede wszystkim

fot. M. Rudzińska

Poprzedni sezon zimowy nie ułożył się do końca po myśli Stefana Krafta. Austriacki mistrz przez problemy z plecami oraz zakażenie koronawirusem odpuścił znaczną część sezonu, a gdy wrócił nie skakał tak dobrze jakby chciał. Mimo wywalczenia złotego medalu na dużej skoczni Oberstdorfie, trzykrotny indywidualny mistrz świata czuł spory niedosyt, jednak teraz stara się myśleć wyłącznie o olimpijskiej zimie i dobrym starcie w Pekinie. – Skłamałbym, jeśli stwierdziłbym, że medal olimpijski nie jest moim głównym celem – stwierdził z przekąsem.

fot. M. Rudzińska

Trudna zima

Sezonu 2020/21 podopieczny Andreasa Widhoelzla z pewnością nie wspomina zbyt miło. Dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli już od pierwszych startów zmagał się ze sporymi problemami. Najpierw zakażenie koronawirusem wykluczyło go z rywalizacji w fińskiej Ruce oraz w rosyjskim Niżnym Tagile, a kiedy udało mu się wygrać walkę z zarazą i pojechać na mistrzostwa świata w lotach do Planicy tam na przeszkodzie do startu stanęły problemy z plecami. Kraft powrócił do rywalizacji podczas Turnieju Czterech Skoczni, jednak przez cały sezon, za wyjątkiem czempionatu w Oberstdorfie, gdzie zdobył złoty medal na dużej skoczni, prezentował się dość przeciętnie. W klasyfikacji generalnej cyklu uplasował się na 17. miejscu z dorobkiem 429 punktów, po raz pierwszy od sezonu 2012/13 plasując się poza czołową “10”.

W minionym sezonie letnim Stefan Kraft wystąpił w trzech konkursach cyklu Grand Prix, odnosząc m.in. zwycięstwo we francuskim Courchevel. Na rodzimym obiekcie w Hinzenbach był 11., a w finałowych zawodach w Klingenthal został zdyskwalifikowany.

Przed rozpoczęciem sezonu zimowego 28-latek zapewnia jednak, że z jego zdrowiem jest już wszystko w porządku. – Byłem dwukrotnie badany rezonansem magnetycznym. Lekarze stwierdzili, że mam typowy kręgosłup sportowca. Zwiększone napięcie mięśniowe wynikające z treningów i rytmu startowego niestety pogorszyło mój stan. Na ten moment sytuacja jest już jednak opanowana i czuję się naprawdę dobrze – uspokoił.

Mistrz powróci?

Kraft, który wraz z kolegami z austriackiej ekipy już niebawem rozpocznie pierwsze treningi na torach lodowych w Bischofschofen, stawia sobie jasne i konkretne cele na olimpijską zimę, traktując starty w Pekinie priorytetowo. – Chcę plasować w czołówce wszystkich pucharowych konkursów i być jednym z najlepszych. Ważny jest dla mnie Turniej Czterech Skoczni, jednak chyba skłamałbym twierdząc, że medal olimpijski nie jest moim głównym celem – przyznał.

Utytułowany Austriak, który miał okazję zaznać atmosfery igrzysk przed czterema laty w Pjongczangu, z Korei Południowej powrócił jednak bez jakiejkolwiek zdobyczy medalowej. W rywalizacji indywidualnej uplasował się odpowiednio na 13. oraz  18. miejscu. Z kolei w zawodach drużynowych austriacka ekipa sklasyfikowana została tuż za podium, tracąc do trzecich Polaków blisko 100 pkt. Zwycięzca 21  konkursów najwyższej rangi wierzy jednak, że podczas zmagań w Pekinie uda mu się zaprezentować dużo lepiej, choć łatwo nie będzie.

– Rywalizujemy w trzech konkursach w bardzo krótkim czasie, więc wszystko trzeba idealnie zgrać. W skokach jednak bardzo trudno jest wszystko zaplanować i potrzeba również dużo szczęścia, a także dużej dozy pewności siebie – zaznaczył.

Zawodnik klubu SV Schwarzach chwalił również wygląd olimpijskich aren. – Skocznie wyglądają na gigantyczne i imponują stylem. Całość sprawia, że czujesz się troszkę jak na stadionie piłkarskim. To zawsze niezwykle ekscytujące, kiedy możesz skakać w nowym miejscu. Myślę, że szybko się tam odnajdę – ocenił obiekty w Zhangjiakou.

Skoczek, który 72 razy w swojej karierze stawał na podium pucharowych konkursów wyjawił również, że w przypadku wywalczenia złota olimpijskiego uda się ze swoją dziewczyną w podróż dookoła świata, a w razie niepowodzenia skupi się na kolejnej olimpiadzie we Włoszech.

źródło: olympia.at