Rosjanie krytykują nowe przepisy i oskarżają FIS

fot. M. Rudzińska

Kilka tygodni temu Międzynarodowa Federacja Narciarska dokonała sporych zmian w przepisach dotyczących wyprzedzania w biegach narciarskich. Zmiany te już wtedy wywoływały dużo kontrowersji i były krytykowane zwłaszcza przez Rosjan, którzy dziś mówią wprost, że ich zdaniem wiele decyzji będzie zależało od… sympatii do danego kraju. – Wcześniej wszystko było jasne i zrozumiałe, ale skoro nie mogą zatrzymać Bolszunowa na trasach to chcą to sobie ułatwić nowymi przepisami – czytamy w komentarzu dla RSport.

fot. M. Rudzińska

Nowe przepisy dotyczące wyprzedzania i przeszkadzania na finiszowych metrach to pokłosie wydarzeń z ubiegłego sezonu, w których głównym “aktorem” był Aleksander Bolszunow. W jednym z tych incydentów, na finiszu sztafety w Lahti, Fin Joniego Maeki zablokował Bolszunowa. Jury całą sytuację uznało za zgodną z przepisami. W drugim zdarzeniu, na finiszu biegu na 50 kilometrów podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie, Rosjanin zablokował Johannesa Klaebo. Wtedy Norweg nie odpuścił, co doprowadziło do złamania kijka Bolszunowa. Decyzją jury Klaebo został zdyskwalifikowany.

Te sytuacje doprowadziły do zmian, w których duży udział miał właśnie Klaebo. Multimedalista igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata był bowiem częścią specjalnej grupy roboczej. W jej skład weszli członkowie podkomisji regulaminowej, personel FIS, trenerzy, zawodnicy i ekspert prawny. Grupa ta starała się znaleźć złoty środek. Ostatecznie specjaliści zaproponowali dwie zmiany:

1. Prowadzący zawodnik może wybrać trajektorię ruchu, ale musi wziąć pod uwagę innych uczestników zawodów.
2. Gdy sportowcy będą biegli obok siebie, odpowiedzialność będą dzielić między obu zawodników.

Wątpliwości Rosjan

Nowe przepisy budzą spore wątpliwości u Rosjan, którzy uważają, że teraz dużo więcej będzie zależało od jurorów. Swój głos w tej sprawie zabrał choćby dziennikarz RIA Nowosti, który w komentarzu odnośnie tych zmian napisał, że Norwegowie chcą w ten sposób… zatrzymać Aleksandra Bolszunowa. – Zasady są absurdalne i można je interpretować jak się chce – pisze Rosjanin. – W ostatnich latach dominacja Norwegów nieco się zmniejszyła, więc skoro nie mogą zatrzymać Bolszunowa na trasach to chcą to sobie ułatwić nowymi przepisami. Wygląda jednak na to, że Międzynarodowa Federacja pomyliła narciarstwo biegowe z przepisami ruchu drogowego. Różnica polega na tym, że kierowca ma na drodze lusterko wsteczne dodaje.

Rosyjski dziennikarz widzi również drugie dno zmian proponowanych przez Międzynarodową Federację Narciarską. – Jeśli wejdziesz głębiej, zrozumiesz dlaczego wymyślono te zmiany. Nie jest tajemnicą, że w kierownictwie FIS-u jest wielu Norwegów. Oni kochają narciarstwo biegowe, a większość pieniędzy od sponsorów pochodzi z Norwegii – czytamy w komentarzu.

Norwegowie odpowiadają

Na zarzuty Rosjan odpowiedział w rozmowie z Dagbladet trener kadry Norwegów Eirik Myhr Nossum, który przyznał, że wprowadzenie nowych przepisów poprzedziły godziny rozmów i dyskusji. – Po wielu dyskusjach i debatach udało się ustalić ostateczne przepisy, które teraz zostały zatwierdzone i są jasne – mówi szkoleniowiec. – Zawsze znajdą się jednak sytuacje, które będą wątpliwe – zakończył Nossum.

Źródło: RSport / Dagbladet / informacja własna