Rewolucja technologiczna w norweskim narciarstwie alpejskim. Wielkie osiągniecie czy kolejny niewypał

Fot. Lemos Media

Nie od dziś wiadomo że letni okres przygotowawczy to nie tylko czas ciężkich treningów, ale również niekończący się wyścig zbrojeń. Każda ekipa chce wynaleźć coś co pozwoli zdobyć przewagę nad innymi. Tym razem reprezentacja Norwegii testuje nowy model 3D odzwierciedlający sylwetkę zawodnika podczas jazdy.

Fot. Lemos Media

Nowy projekt poprawiający aerodynamikę

Za ten nowy, nadzwyczajny pomysł odpowiedzialny jest Robert Reid. 49-letni Teksańczyk, który od ponad 11 lat pracuje jako naukowiec dla Norweskiego Związku Narciarskiego. W wywiadzie dla dziennika Dagbladet z nadzieją wypowiada się o technologii mającej wprowadzić aerodynamikę zjazdu na zupełnie inny poziom. Za wyprodukowanie modelu w postaci czarnej lalki odpowiedzialna jest firma Nabaflow. Na chwilę obecną z tego rozwiązania korzysta tylko norweska kadra narciarstwa alpejskiego, a będzie to trwało do 2022 roku w ramach projektu olimpijskiego „Aerodynamika 2022”. Istnieje prawdopodobieństwo, że zostanie ono niedługo oddane również do użytku publicznego.

Jak to działa i w czym może pomóc

Narzędzie stworzone przez Nabaflow skanuje zawodnika w 3D, co pozwala użyć jego realistycznej sylwetki do badań nad oporem powietrza. Jeszcze nie wiadomo, czy będzie miało to wpływ na lepsze wyniki na stoku. Pewne jest jednak, że może znacząco ułatwić analizę przejazdu zawodnikowi jak i szkoleniowcowi. Ponadto model 3D można przedstawić w wersji cyfrowej oraz fizycznej. Z powodu braku odpowiednich nakładów pieniężnych oraz czasu norweski zespół nie mógł sobie pozwolić na zbyt częste badanie oporów powietrza w tunelach aerodynamicznych. Nowa technologia może okazać się zatem zbawienna. Cyfrową sylwetkę analizuje się bowiem dużo szybciej niż podczas szukania właściwej pozycji przez samego narciarza.

Zimą wszystko się okaże

Choć Robert Reid w samych superlatywach wypowiada się o swoim nowoczesnym pomyśle, dopiero zimą zobaczymy jak skuteczny jest on w praktyce i czy norwescy wikingowie rzeczywiście zaoszczędzą dzięki niemu parę sekund.

Źródło: dagbladet.no