Rekordziści Turnieju Czterech Skoczni: Najlepsi zawodnicy w historii konkursów

Turniej Czterech Skoczni to magia. Tradycji, otoczki, “wskakiwania w Nowy Rok”, ale także rekordów. Turniej zawsze wiązał się z przenoszeniem granicy wytrzymałości, zapisywaniem kolejnych, niezwykłych faktów, często zupełnie nie do wymyślenia. Ale wygranie wszystkich konkursów cyklu, czy zwycięstwa w paru z nich z rzędu zawsze budziły respekt. Dziś przyjrzymy się poszczególnym konkursom Turnieju osobno, traktując je często jako oddzielne zawody.

(Fot. Ingo Jensen, Vierschanzentournee)

Zacznijmy od początku. Konkursy w Oberstdorfie nie należą do najłatwiejszych na Turnieju. Często ci, na których ciąży największa presja, nie dają sobie z nią rady już przy pierwszym podejściu – właśnie podczas zawodów na Schattenbergschanze. Pierwszym, historycznym triumfatorem konkursu na niemieckiej skoczni był Norweg Erling Kroken. Najwięcej turniejowych zwycięstw na obiekcie ma dwóch Niemców – Diether Toma i Martin Schmitt, którzy triumfowali tu po 3 razy. Sukcesy Schmitta odniesione zostały pod rząd, co również stanowi rekord – dwukrotny zdobywca kryształowej kuli wygrywał tu od 1998 do 2000 roku., choć nigdy nie zdobył Złotego Orła za klasyfikację generalną TCS. Po dwa pierwsze miejsca w karierze notowało już 10 zawodników: Finowie Eino Kirjonen i Janne Ahonen, Niemiec Dieter Neuendorf wraz z rodakami Svenem Hannawaldem i Jensem Weissflogiem, Austriacy Toni Innauer, Thomas Morgenstern, Gregor Schlierenzauer i Stefan Kraft oraz Szwajcar Simon Ammann. 26 razy zawodnicy, którzy w Oberstdorfie stawali na najwyższym stopniu podium, czynili to później także w całym turnieju.

Ta statystyka delikatnie pokaźniej prezentuje się na drugim przystanku zawodników – w Garmisch-Partenkirchen, gdzie zwycięzcy turniejów zwyciężali w tym samym cyklu 28 razy. Najwięcej zwycięstw odniósł tu Jens Weissflog (4), a blisko jego rezultatu byli Bjorn Wirkola, który wygrywał również najwięcej pod rząd w czasie swojego rekordowego okresu lat 1967-1969 oraz Gregor Schlierenzauer (po 3), czy Jochen Dannenberg, Matti Nykaenen, Andreas Felder, Noriaki Kasai, Primoż Peterka, Janne Ahonen, jak i Anders Jacobsen (po 2). Pierwszym, który wznosił do góry puchar za zwycięstwo na Grosse Olympiaschanze, który dziś stanowi charakterystyczne berło zakończone kulą, nieco mniejszą niż ta dawana na koniec sezonu, był tak jak w przypadku Oberstdorfu Norweg – Asgeir Doplads.

Nieco inaczej sprawa ma się, gdy przeniesiemy się w naszych rozważaniach do austriackiej części tournee – w tym przypadku do Innsbrucka. Jako pierwszy na Bergisel triumfował bowiem tutejszy zawodnik – Josef Bradl, triumfator całej otwierającej historię Turnieju Czterech Skoczni edycji. Zwycięstwa gospodarzy w Innsbrucku były odnoszone 14 razy – o 1 więcej niż w Ga-Pa, ale dużo gorzej od Oberstdorfu (21), czy najlepszego w tym gronie Bischofshofen (22). Te wiktorie w blisko połowie przypadków przyczyniły się także do końcowego zwycięstwa w Turnieju – dokładnie 32. Najwięcej razy na legendarnym wzgórzu triumfował Matti Nykaenen, Andreas Goldberger, Bjorn Wirkola oraz Kazuyoshi Funaki. Najdłuższa seria wygranych to ledwie 2, co udało się uczynić Funakiemu, Wirkoli, Ari-Pekce Nikkoliemu oraz Helmutowi Recknagelowi.

Największą taką serią w przypadku Bischofshofen szczyci się Jiri Raska. Czeska legenda triumfowała tam 3 razy pomiędzy latami 1968 i 1970. Jego wyczyn, co prawda nie pod rząd, ale jednak wyrównało aż 3 zawodników – Wirkola, Weissflog i Ahonen. Pierwsze zwycięstwo nie należało do Josefa Bradla, a do Norwega Halvora Noesa, ale ci najlepsi w klasyfikacjach generalnych wygrywali tu podobnie, jak w Ga-Pa 28 razy. Ale tylko w Bischofshofen zdobywali komplet punktów ostatni 3 (a w zasadzie to 2) triumfatorzy Turnieju – dwukrotnie Kamil Stoch oraz Peter Prevc. Ciekawe, co przyniesie nadchodząca 67. edycja TCS.

Najwięcej wiktorii w poszczególnych konkursach TCS odnosili wspólnie Jens Weissflog oraz Bjorn Wirkola. Niemiec i Norweg wygrywali po 10 razy. Najlepszy z Polaków w tej kategorii – Kamil Stoch – robił to 5-krotnie, co ciekawe pod rząd. Seria trwa do dziś i może być kontynuowana w tej edycji, bijąc tym samym wyrównany przez naszego zawodnika rekord, należący do Svena Hannawalda (lata 2001-2002) oraz Helmuta Recknagela (lata 1958-1959). Z największą liczbą podiów w historii sytuacja jest nieco inna – tu wygrywa Fin Janne Ahonen, który w trakcie swojej kariery stawał na “pudle” 29 razy. Polski akcent powraca jednak przy największej przewadze w pojedynczym konkursie – należy ona do legendarnego występu Adama Małysza w Innsbrucku w sezonie 2000/2001 i wynosi 44,9 punktu, o które Polak wyprzedził wtedy Janne Ahonena. W Bischofshofen 2 dni później “Orzeł z Wisły” osiągnął wartość, która zajmuje 2 miejsce w tej klasyfikacji – 31,9 punktu przed wspomnianym Finem.

49. Turniej Czterech Skoczni to ten, do którego lubimy wracać ze względu na supremację. 67 może liczbą bicia przez Polaka kolejnych rekordów. Tym razem przed taką szansą stoi Kamil Stoch, który wygrywał już jako jedyny obok Svena Hannawalda 4 konkursy jednej edycji TCS, ale wciąż mu mało. Chce poprawiać formę, więc i osiągnięcia. Pytanie: Czy ktoś przez ostatnie 2 sezony nie rozochocił się na zwycięstwo w Turnieju tak bardzo, że zabierze mu to w tej edycji? Paru kandydatów wskażemy bez problemu, ale to Kamil będzie główną gwiazdą i tym, który od dwóch lat na skoczniach w Oberstdorfie, Ga-Pa, Innsbrucku i Bischofshofen zwraca na siebie największą uwagę.

Źródło: Wikipedia/fis-ski.com/informacja własna

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.