Reaktywacja kanadyjskich skoków

Kanadyjscy działacze myślą o otworzeniu dwóch nowych ośrodkowych treningowych. To pomysł, który zaproponowała Międzynarodowa Federacja Narciarska.

Projekt wdrażany jest w życie przez dwóch byłych sportowców, Jeana Seguina z Gatineau i Czecha – Pavola Skvaridlo. – Z zapytaniem o najlepsze miejsca do tego typu inwestycji zwrócił się do mnie dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich, Sandro Pertile – powiedział Jean Seguin.

W odpowiedzi na propozycję, wybrano dwa tereny, w których mogłyby powstać nowe centra przygotowawcze. Według propagatorów przedsięwzięcia, najlepszym ulokowaniem ośrodku byłyby stare zbocza Lac des Fees oraz tereny wiejskie w Camp Fortune leżące w gminie Chelsea, gdzie mieszka Skvaridlo. Obecnie jedyny ośrodek treningowy w Kanadzie znajduje się w dolinie Callaghan, gdzie w 2010 roku przeprowadzono Zimowe Igrzyska Olimpijskie.

Seguin uważa, że istnieje szansa na znalezienie chętnych do uprawiania skoków narciarskich wśród rozpoczynających swoją przygodę z nartami biegowymi i zjazdowymi. – W Europie wszyscy młodzi ludzie rozpoczynają naukę od narciarstwa biegowego lub alpejskiego. Musisz wiedzieć jak zachować równowagę, zanim odbijesz się z progu – zauważa Kanadyjczyk.

Tym samym naukę skoków należy rozpoczynać od obiektów mniejszych, które mają być podstawą funkcjonowania projektowanych ośrodków. – Chcemy zacząć od programów początkujących o nazwie Bump to Jump, co znaczy w śniegu budujesz małe pagórki, które w końcu doprowadzą do wielkich skoczni – tłumaczy Seguin.

Powrót skoków na Lac des Fees byłby dla Seguina szansą na przywrócenie wspomnień z czasów, kiedy sam próbował skakać na nartach. Jego przygodę przekreśliły złamane nogi.

W przeszłości Lac des Fees było miejscem przygotowań dla skoczków, jak i narciarzy alpejskich i biegowych. Decyzję o zakończeniu funkcjonowania tego ośrodka podjęło dawne miasto Hull, które jest częścią Giteneau z prowincji Quebec. Renaturalizacji miejsca przeprowadziła Krajowa Komisja Stołeczna. – Będzie trochę do zrobienia, ale to idealne miejsce – dodaje podekscytowany działacz.

Z powyższymi planami nie zgadza się Krajowa Komisja Stołeczna, która chce by Giteneau Park pozostał miejscem chronionym. – Zobaczmy. Mamy wspaniałe naturalne zbocze i piękny widok – kontrargumentuje Seguin, który w przeszłości zarządzał klubem Envol.

Propagatorzy inwestycji potrzebują wybudować 20-metrową rampę, aby skoki były tu możliwe. Jak podkreśla Skvaridlo, pierwsze plany zostały już naszkicowane. – Mając wieżę i miejsce do wykonywania skoków na odległość do 50 metrów, potrzebujemy materiałów aby przyszłe rampy mogły być używane przez 11 miesięcy w roku. Będziemy mogli używać plastiku używanego podczas Igrzysk Olimpijskich w Calgary – mówi były czechosłowacki kombinator norweski.

Pomysł powrotu skoków na Camp Fortune zyskał aprobatę prezesa Skoków Narciarskich w Kanadzie – Trenował tam jeden z najlepszych skoczków w historii kraju, Horst Bulau – przypomina Todd Stretch.

Bulau w swojej karierze trzynastokrotnie zwyciężał w konkursach Pucharu Świata. W swoim dorobku ma tytuł mistrza świata juniorów z 1979 roku.

Ostatni raz kompleks Camp Fortune organizował międzynarodowe zawody w 1979 roku, kiedy to wygrał reprezentujący Stany Zjednoczone – Mike Guy.

Źródło: ledroit.com/skisprungschanzen.com

%d bloggers like this: