Raport z południa #3. Albańska Włoszka nie zwalnia tempa, sukcesy weteranów

Saint Ex, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Na półkuli południowej trwają dalej zmagania alpejczyków i alpejek. W nowozeladzkim Coronet Peak rywalizowano od 22 do 30 sierpnia. Odbyły się tam po dwa slalomy, giganty i supergiganty pań i panów w ramach Australia New Zealand Cup. Poza tym w ramach South American Cup panie i panowie rywalizowali w gigantach w El Colorado 27 sierpnia, a dzień później w slalomach w La Parva. Obydwa kurorty znajdują się w Chile.

Saint Ex, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Znani i nieznani

Zmagania w Coronet Peak rozpoczęły się 22 sierpnia. Rywalizowali wtedy slalomiści. Wśród panów niespodziewanie wygrał 21-letni Amerykanin Isaiah Nelson. Zawodnik ten nigdy nie startował w PŚ. Wyprzedził na podium swojego rodaka Benjamina Ritchie, który zdobywał już punkty PŚ w tej konkurencji. Trzecie miejsce zajął Szwajcar Dionys Kippel (jeden start w PŚ), a poza podium uplasował się najbardziej w tym gronie doświadczony Reto Schmidiger (również Szwajcaria).

Wśród pań zwyciężyła Katie Hensen z USA. Zawodniczka ta także punktowała w przeszłości w PŚ. Podium uzupełniły jej mniej utytułowane rodaczki: Ava Sunshine i Zoe Zimmermann. Dzień później Ritchie i Schmidiger nie dali już szansy rywalom. Podzieliło ich 0,58 sek., zaś trzeci na mecie Andreas Soenstrud Amdahl (Norwegia) miał już 2,18 sekundy straty.  W obydwu slalomach wystartował Jędrzej Jasiczek. W pierwszym odpadł w pierwszym przejeździe, w drugim – do mety nie dojechał w przejeździe (nomen omen) drugim. Trzeciej szansy nie było. Wśród pań wobec wypadnięcia z trasy Hensien triumfowała Zimmermann przed Sunshine. Trzecie miejsce zajęła ich kolejna rodaczka – Allie Resnick.

Braterska sprawa

27 sierpnia odbył się maraton supergigantów. Dwa razy jechali panowie, tyleż samo razy panie. Wśród panów pierwsze zawody wygrał reprezentant gospodarzy – Willis Feasey. Za nim trzy miejsca zajęło słowackie rodzeństwo Zampów. Drugi był bowiem najbardziej znany Adam, trzeci – najmłodszy i mało znany szerzej Teo, zaś czwarty – średni (i znany) Andreas. Dla Andreasa zajęcie miejsca za 20-letnim beniaminkiem rodu to niewątpliwie rozczarowaie, warto jednak zauważyć, że nie jest to jego koronna konkurencja. W drugich zawodach znowu wygrał Feasey przed Adamem Zampą, trzeci zaś był Garret Driller z USA.

Wśród pań zwyciężyła dwa razy doświadczona w pucharowych startach Kanadyjka Candace Crawford. W pierwszym starcie wygrała ze Słowaczką Rebeką Jancovą i (z ponad 3-sekundową przewagą) Finką Charlotte Henriksson. Drugi start to zwycięstwo o 0,30 sek. nad wspominaną już Amerykanką Sunshine i świetną nowozelandzką gigancistką Alice Robinson (+0,32 sek.).

Isaiah pokonuje sławy

Giganty zaplanowano pierwotnie na 28 i 29 sierpnia. Ostatecznie jechano 29 i 30. W pierwszych zawodach męskich znów niespodziankę sprawił Isaiah Nelson. Wygrał przed bardzo znanym Timonem Hauganem. Trzecie miejsce zajął Andreas Zampa, niespodziewanie jedno miejsce przed swym starszym bratem. Dzień później Nelson przedzielił braci – triumfującego Andreasa i trzeciego Adama.

W pierwszych kobiecych zawodach faworyzowana Robinson nie dojechała do mety. Wykorzystała to Candance Crawford wyprzedzając na podium Katie Hensien i Finkę Riikkę Honkanen. Dzień później Robinson już “planowo” zwyciężyła. Drugie miejsce zajęła Sunshine, zaś trzecie – Hensien.

wyniki zawodów w Coronet Peak (strona zbiorcza)

Colturi gra w swojej lidze, dobra postawa weteranów

W męskim gigancie w El Colorado pierwsze trzy miejsca zajeli stosunkowo mało znani reprezentanci kontynentu południowoamerykańskiego. Wygrał Argentyńczyk Delfin van Ditmar, przed Chilijczykami Andresem Figuerorą i Nicolasem Pirozzim. Wśród pań rewelacyjna reprezentantka Albanii włoskiego pochodzenia Lara Colturi wygrała aż o 2,21 sek. z Argentynką Francescą Baruzzi Farriol. Trzecie miejsce zajęła 43-letnia Sarah Schleper reprezentująca od paru lat Meksyk. Niegdyś w barwach USA odnosiła umiarkowane sukcesy w zawodach najwyższej rangi.

wyniki gigantów w El Colorado (strona zbiorcza)

W slalomie w La Parva powracający po 8 latach do rywalizacji 41-latek z Japonii Akira Sasaki wygrał z o rok starszym Argentyńczykiem Cristianem Javierem Simari Birknerem o 0,08 sek. Obaj zawodnicy są doskonali znani z zawodów PŚ, Sasaki nawet niejednokrotnie stawał na pucharowym podium. Trzeci był wspomniany już Figueroa. A w zawodach kobiet… Colturi ścigała się sama z sobą wyprzedzając drugą Baruzzi Farriol aż o 6,47 sek.! Nie ma co jednak deprecjonować Argentyki, bo nad resztą rywalek miała ona olbrzymią przewagę. Trzecia na mecie Amerykanka Chloe Lathrop straciła do Colturi 9,70 sek. To prawdziwy nokaut.

wyniki slalomów w La Parva (strona zbiorcza)

źródło: własne