Puchar Świata w Oslo bez kibiców. To przez koronawirusa

To nie są dobre informacje dla kibiców, którzy w najbliższy weekend chcieli dopingować zawodników uprawiających konkurencje klasyczne w Oslo. Władze miasta zdecydowały, że impreza odbędzie się bez udziału fanów. Chodzi o obawy związane z rozprzestrzeniającym się koronawirusem.

Stało się to, czego obawiali się wszyscy fani sportów zimowych. Puchar Świata w Oslo zostanie rozegrany, ale bez udziału publiczności. Taką decyzję podjęli dzisiaj włodarze stolicy Norwegii. W efekcie biegacze, skoczkowie i kombinatorzy norwescy nie będą mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców. – Stadion będzie zamknięty dla publiczności. Prosimy również, aby ludność nie wybierała się w inne miejsca w rejonach rozgrywek – mówił Svein Lyngroth z miasta. A konkretniej chodzi o kibiców biegów narciarskich, którzy co roku zbierają się w lasach wzdłuż trasy biegów na 30 i 50 km. – Obawiamy się szczególnie o sytuację ludzi w metrze – Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby opóźnić rozprzestrzenianie się infekcji tak długo, jak to możliwe – dodawał Lyngroth.

W Oslo nie chcą ryzykować. Co roku na Holmenkollen przybywa kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Władze miasta obawiają się, że spożywające alkohol osoby, nie będą w stanie stosować się do zasad bezpieczeństwa. Do decyzji włodarzy stolicy Norwegii na pewno przybliżyły nowe statystki. Jak podaje stacja NRK, w ciągu ostatnich 24 godzin przybyło w kraju fiordów 5 osób zarażony. W samym Oslo mówi się o 18 chorych. To jednak nie koniec decyzji. Na 19:45 zaplanowano specjalną konferencję prasową. Nieoficjalnie mówi się, że impreza nadal stoi pod znakiem zapytania. Szczególnie w przypadku biegów narciarskich.

– Z czysto subiektywnego punktu widzenia muszę potwierdzić, że to drastyczny krok. Będzie smutno – powiedział Martin Johnsrud Sundby, norweski biegacz narciarski. – Obiektywnie myślę, że podejmowanych jest obecnie wiele działań, również na innych arenach sportowych, i wydawałoby się to dość dziwne, gdyby teraz zaryzykować i przejść obojętnie obok tego, że do metra wsiadałoby 20 000 osób jadących na Holmenkollen. W tym sensie rozumiem tę decyzję. Nie mogę tego zignorować – dodawał mistrz świata.

Źródło: NRK

Mateusz Król
Obserwuj