PŚ: Wielkie nieobecne, czyli baby boom

fot: lapinkansa.fi
fot: lapinkansa.fi

Sezon w trakcie którego nie ma imprezy docelowej rządzi się swoimi prawami. Nadchodzący będzie właśnie taki i trudno się dziwić temu, że wiele zawodniczek decyduje się wtedy na zawieszenie kariery i przerwę na macierzyństwo.

Najbardziej znaną biegaczką, która postanowiła odwiesić narty na kołek na jeden sezon jest bez wątpienia Marit Bjoergen. Norweżka, która od dawna zastanawiała się nad założeniem rodziny, w przyszłym roku zostanie szczęśliwą matką. W związku ze stanem błogosławionym, Bjoergen, chcąc nie chcąc, musi zrezygnować z pucharowej rywalizacji. Nie oznacza to jednak, że norweska biegaczka całkowicie odpuściła sobie treningi. Aby pozostać w dobrej formie i mieć większe szanse na powrót na wysoki poziom Norweżka pod okiem specjalistów może nadal realizować specjalnie przygotowany dla niej plan treningowy, który znacznie obniża liczbę godzin i oczywiście obciążeń, aby nie stwarzać zagrożenia dla dziecka. Bjoergen nie wyklucza jednak startu jeszcze w tym sezonie, ale dopiero w marcowych zawodach w Kanadzie, które odbędą się od 1 do 12 marca. – Termin ten wydaje się w moim przypadku bardzo brutalny, ale wszystko jest możliwe. Gdyby sezon kończył się tradycyjnie w Oslo i Falun to z pewnością wystartowałabym w zawodach na Holmenkollen. – powiedziała Norweżka. Priorytetem dla Marit mają być jednak mistrzostwa świata w Lahti i igrzyska olimpijskie w południowokoreańskim Pjongczang.

Jednak nie tylko Bjoergen w przyszłym roku zostanie matką. W podobnym stanie są również trzy inne, znane na skalę światową biegaczki. Kikkan Randall, Katja Visnar, Aino-Kaisa Saarinen  to zawodniczki, których nie trzeba przedstawiać miłośnikom narciarstwa biegowego. Wszystkie postanowiły wykorzystać luźniejszy sezon, aby spełnić się w roli matki. Nie od dziś wiadomo, że wiele kobiet zawodowo uprawiających sport, niekoniecznie biegi narciarskie, potrafi doskonale łączyć role matki i sportowca. Wiele z nich po narodzinach dziecka osiąga jeszcze lepsze wyniki. Nie trzeba daleko szukać dobrego przykładu. Francuska biathlonistka Marie Dorin-Habert trenowała w zaawansowanej ciąży, a kiedy jej zdjęcie obiegło świat jedni nie mogli wyjść z podziwu a inni zastanawiali się czy to bezpieczne. Francuzka trenowała jeszcze w ósmym miesiącu ciąży i można to uznać za lekkomyślność, ale przy obecnym poziomie medycyny wszystko musiało być pod całkowitą kontrolą. Zawodniczka Trójkolorowych zdobyła potem na mistrzostwach w Kontiolahti dwa złote i dwa srebrne medale, czym zapisała się w historii nie tylko biathlonu, ale także sportu i pokazała, że ciąża to nie choroba i można po niej bardzo szybko wrócić do formy.

Radość związana z powiększeniem rodziny jest także przed Polkami. Przerwa w startach czeka bowiem Kornelię Kubińską i Paulinę Maciuszek, którym również powiększy się rodzina.

Źródło: informacja własna

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: