PŚ. Czesi nie zorganizują zawodów, bo FIS nie chce się dołożyć

fot. M. Rudzińska

Niestety zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich w Novym Meście nie dojdą do skutku. To samo tyczy się Letniego Grand Prix w Libercu. Czesi wycofują się z organizacji tych zawodów, tłumacząc, iż FIS nie chce ich wesprzeć finansowo. –Gdybyśmy organizowali te wydarzenia, spowodowalibyśmy, że związek stałby się zadłużony. To zagroziłoby finansowaniu przygotowań do igrzysk w 2022 roku – mówi prezes Czeskiego Związku Narciarskiego.

fot. M. Rudzińska

Czeski Związek Narciarski przekazał smutną informację. Niestety w tym sezonie nie zobaczymy rywalizacji biegaczy na pucharowych trasach w Novym Meście. Początkowo problemem okazały się nowe przepisy w Niemczech. Podróżujący z Czech właśnie do tego kraju musieliby przechodzić obowiązkowo kwarantannę. Zawody w pierwotnym terminie zostały więc odwołane. Nasi południowi sąsiedzi chcieli za to zorganizować finał Pucharu Świata. Jak się teraz okazuje, ten plan nie zostanie zrealizowany. Przyczyna? Brak chęci pomocy u działaczy FIS.

– Powodem jest bardzo niskie wsparcie finansowe ze strony Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Dowiedzieliśmy się o tym w połowie tego tygodnia. Gdybyśmy organizowali te wydarzenia, spowodowalibyśmy, że związek stałby się zadłużony. To zagroziłoby finansowaniu przygotowań  do igrzysk w 2022 roku. Nikt nie odpowiedział na naszą informację, że wydarzenia są zagrożone z powodu niskiego wsparcia – przyznaje prezes związku Lukáš Heřmanský. 

To samo tyczy się rywalizacji skoczków w Czechach. Do skutku nie dojdą zawody Letniego Grand Prix w Libercu zaplanowane na wrzesień. W tej sytuacji ucierpią także snowboardziści, którym odwołano PŚ w Szpindlerowym Młynie. – Budżety na imprezy zimowe to 22 i 20 mln, choć w tym roku nie mogliśmy liczyć na dochody z biletów wstępu i innych imprez. Wręcz przeciwnie – musieliśmy policzyć miliony dodatkowych kosztów. Letnie Grand Prix w skokach w Libercu miał mieć budżet w wysokości 3,6 miliona koron, podczas gdy proponowane wsparcie wynosi 1,3 miliona – wyjaśnia Heřmanský.

Prezes podkreśla, jak nieodpowiedzialnie do sprawy podszedł FIS. – Przypadkowo oszczędzono nam wielkiej międzynarodowej hańby, bo w środę otrzymaliśmy opinię o pomocy publicznej udzielonej na imprezę, która miała się odbyć w ten weekend. Odwołaliśmy ją na trzy dni przed startem pierwszego wyścigu z powodu brak funduszy. Wierzę, że ta trudna, ale konieczna decyzja pomoże w sformułowaniu nowych, uczciwych i przewidywalnych zasad organizacji imprez zimowych. Jeśli tak się nie stanie, Czechy będą w przyszłości bez Pucharu Świata w narciarstwie i snowboardzie. Szkoda byłoby pozbawić czeskich kibiców bez możliwości zobaczenia na własne oczy najlepszych sportowców świata – kończy.

Źródło: czech-ski.com