Projekt „Życie na biegówkach” zakończony sukcesem

fot. Irek Trawka / Maciej Staręga to najbardziej doświadczony zawodnik w kadrze Krężeloka

fot. Irek Trawka

Polscy biegacze narciarscy przez cztery miesiące trenowali w Norwegii. Umożliwił im to projekt “Życie na biegówkach”, który jak przekonują w rozmowie z Przeglądem Sportowym, zakończył się sukcesem. Efekty mają być widoczne zimą.

Czterech polskich biegaczy: Maciej Staręga, Paweł Klisz, Jan Antolec i Dominik Bury, postanowili spróbować nowych metod treningowych przed sezonem z Igrzyskami Olimpijskimi Pjongczang. Przez cztery miesiące trenowali i mieszkali w norweskim Lillehammer. Było to możliwe dzięki projektowi “Życie na biegówkach” i zbiórce potrzebnych funduszy przez jedną z platform crowdfundingowych, a także dzięki pomocy finansowej Polskiego Związku Narciarskiego. – Całość projektu zamknęła się w granicach 80 tys. złotych. Za samo mieszkanie wyszło ponad 45 tysięcy. Gdybyśmy nie byli tam, i tak jeździlibyśmy na obozy, więc jeśli wziąć to wszystko pod uwagę, to naprawdę niewiele pieniędzy – mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Maciej Staręga.

Pobyt w Norwegii, jak przekonują zawodnicy był bardzo owocny nie tylko w treningi, ale także w różne testy. Polacy mieli okazję podszkolić również swoją wiedzę i technikę, podpatrując dominującą w tej dyscyplinie reprezentację Norwegii. Pierwsze efekty widać już po badaniach wydolności płuc.  – Obserwujemy innych naszych biegaczy i jesteśmy w stanie wychwycić, co robią źle. Zmieniła się cała świadomość i pojęcie o bieganiu. Do tego stopnia, że czasami trenerzy żartują, żebyśmy nie gwiazdorzyli – komentował Paweł Klisz. Biegacze przyznają jednak, że nie spodziewają się wielkiej rewolucji w swoich wynikach osiąganych zimą, i już myślą o przygotowaniach w kolejnych latach. Zapowiadają, że nie była to pierwsza i ostatnia ich podróż do Norwegii podczas przygotowań do sezonu, a projekt “Życie na biegówkach” będzie miał swoją kontynuację. – Trzeba to kontynuować, bo większy progres wymaga większej ilości czasu. Taki super efekt może przyjść dopiero w za dwa-trzy lata. Pewnie, że to nie jest złoty środek, ale poszukiwanie rozwiązania, żeby coś zmienić i poprawić. Nie zawsze w sezonie to może dać efekt i też nie chcemy przez ten wyjazd udowadniać, że jesteśmy najmądrzejsi. Ale chcemy coś ruszyć. Z nabytymi kontaktami mamy drzwi otwarte – dodał Staręga.

Teraz przed naszymi biegaczami ostatni etap przygotowań do sezonu olimpijskiego. W najbliższym czasie udadzą się na pierwsze treningi w tunelu zimowym w Oberhofie.

źródło: przegladsportowy.pl 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.