Prezes PZBiath o porównaniach biathlonistek do skoczków. “U nas startuje 30 drużyn, a u nich osiem” [wywiad]

fot. Polski Związek Biathlonu

fot. Polski Związek Biathlonu

Miniony sezon zimowy był ostatnim, w którym Dagmara Gerasimuk pełniła funkcję prezesa Polskiego Związku Biathlonu. Po czternastu latach pracy dla naszego sportu, podejmie pracę w szeregach IBU. Tylko u nas, szczera rozmowa z ustępującą szefową związku o osiągnięciach, sytuacji w federacji, porównaniach do skoczków, Pucharze Świata w Polsce i nie tylko.

Mateusz Król: Przed mistrzostwami świata pojawiła się informacja, że żegna się pani z funkcją prezesa Polskiego Związku Biathlonu i obejmie nową funkcję w IBU. Ma pani dbać o rozwój. Jakie są zatem pani zadania i cele?

Dagmara Gerasimuk: Po 14 latach pracy dla Polskiego Związku Biathlonu przyjęłam ofertę pracy w Międzynarodowej Federacji Biathlonu jako Dyrektor ds. rozwoju (IBU Development Director). Moje podstawowe zadania to realizacja założeń strategii IBU “Target 2026”  przyjętej w październiku 2019 roku w zakresie stworzenia systemu edukacji dla trenerów, pn. IBU Academy, wprowadzenia grantów dla federacji na projekty rozwojowe, ewaluacja systemu dofinansowania członkowskich federacji, działania w zakresie równouprawnienia oraz zrównoważonego rozwoju przede wszystkim w zakresie środowiska.

Muszę zapytać, czy pani rola może przynieść jakieś korzyści szczególnie dla polskiego biathlonu?

Polski biathlon leży głęboko w moim sercu i zawsze będzie mi zależało na naszym rozwoju, i jak najlepszej pozycji. Bezpośredni kontakt z osobami pracującymi na stanowiskach decyzyjnych w organizacjach zawsze pomaga w szybszym dostępie do informacji. Jestem nastawiona na dzielenie swoim doświadczeniem i promowanie kolejnych polskich przedstawicieli w środowisku międzynarodowym. Zdobyte doświadczenie moim zdaniem będzie bezcenne.

Może uda się zorganizować zawody Pucharu Świata w Polsce?

Może. Skupiłabym się bardziej na imprezach mniejszego kalibru, jak Puchary i mistrzostwa dla juniorów, Puchary IBU czy mistrzostwa Europy, które przy prawidłowej organizacji dają wymierne korzyści dla organizujących w postaci większej ilości uprawnionych do startu, niższych kosztów pobytowych, wysokiej jakości imprez sportowych w polskich warunkach, podnoszenia kwalifikacji sędziów, obłożenia w hotelach itp. Uważam, że jeszcze długa droga przed nami w zakresie zebrania zespołu ludzkiego, który miałby się taką organizacją zająć i konsekwentnie pracować na organizacyjny i finansowy sukces imprezy. Nie mówię nie, bo sama chętnie pomogłabym przy jego organizacji, ale jeszcze nie teraz.

Skoro już wspomnieliśmy o polskim biathlonie, to w jakiej kondycji zostawi pani tę dyscyplinę swojemu następcy? Jest pani z niej zadowolona?

Krytycznie podchodzę do swojej pracy. Uważam, że wiele działań można zrobić lepiej. Działamy na wielu płaszczyznach od sportu dziecięcego do wyczynowego. Od wielu lat pracujemy w zespole, który pomimo różnic wspiera się w podejmowanych decyzjach i realizowanych projektach. I to jest dla mnie najważniejsze. Organizacyjnie związek jest poukładany. Uważam, że możemy pochwalić się rozwiązaniami, które mogą być przykładowe dla wielu związków sportowych w Polsce. Zawsze dbałam o zgodność pracy związku z zasadami dobrego zarządzania. Finansowo dajemy radę nawet przy obniżonych dotacjach i od dobrych kilku lat jesteśmy wypłacalni. Wspieramy biathlon w klubach, szkołach i ośrodkach. Organizujemy zawody ogólnopolskie i dla amatorów. W tym wszystkim zabrakło mi systematycznych wyników na zawodach najwyższej rangi, co pozwoliłoby na lepszą ocenę naszej pracy, jednak porównując stan w jakim zastałam związek w 2006 roku, a obecnie, śmiało mogę powiedzieć, że jestem zadowolona.

Co uważa pani za swój największy sukces w trakcie kadencji?

Mój największy sukces to  zgromadzenie wokół związku kompetentnych i ogromnie zaangażowanych w rozwój biathlonu ludzi na co dzień realizujących mniejsze i większe działania, bez których zawodnicy nie mieliby szans realizować sowich marzeń.

Kto powinien panią zastąpić? Jakie cechy i umiejętności musi mieć prezes PZBiath? Kiedy go poznamy?

Ja swoją pracę dla biathlonu traktowałam bardziej jako służbę i wspieranie wszystkich, którzy są w biathlonie. Trochę się przy mnie wszyscy rozpuścili.
Uważam, że nadszedł czas przestrzegania zasad i konsekwentnego działania. Po latach wspierania i rozdawania moim zdaniem nadszedł czas na ocenę wyników pracy.
W prowadzeniu związku nie ma żadnych specjalnych wymagań, po prostu kompetencje menedżerskie.

Tomasz Sikora mówił przed minionym sezonem, że biathlonistki mogą osiągnięciami dorównać skoczkom. Wspominał o przyszłości. Pani się z tym zgadza? Ile jeszcze potrzeba?

Biathlon ma swoją specyfikę. Jeden niecelny strzał  na 10 czy 20 strzałów wielokrotnie dzielił nas przed wynikiem składającym się z dwóch dobrze oddanych skoków i będzie dzielił jeszcze wielokrotnie. U nas na starcie staje 30 sztafet, a tam 8 zespołów. Na liście startowej jest 110 zawodników w tym 20 z medalami Mistrzostw Świata czy Igrzysk. Nie lubię tych porównań. Sami wiemy ile czynników składa się na sukces w biathlonie. Cieszę się z każdego sukcesu osobno i jestem dumna z młodzieży, która zaczyna wypełniać lukę po Krystynie i Weronice.

Aby były sukces, musi być trener. W ostatnich latach często dochodziło do zmian. Michael Greis mówił niedawno, że chciałby zostać. Jak to wygląda z perspektywy związku? Zostanie?

Kontraktu jeszcze nie podpisaliśmy. Wszystko jest na dobrej drodze do kontynuowania współpracy do Igrzysk.

Przed Nadią Biełową naszą kadrę prowadził Tobias Torgersen. Potrafiłaby pani wskazać różnicę w podejściu do pracy między Norwegiem a Greisem?

Każdy trener jest inny. Każdy ma swoją filozofię, inne doświadczenia. To pytanie powinno być zadane zawodniczkom, które na co dzień pracowały ze szkoleniowcami. Moja rola sprowadza się do negocjacji kontraktu, wspierania w realizacji potrzeb, kontroli i oceny.

Panowie wywalczyli prawo startu dla czterech zawodników na przyszły sezon. Jest szansa, że zobaczymy naszych zdolnych juniorów, czy raczej jeszcze za szybko?

Rywalizacja podczas Pucharu Świata wymaga naprawdę odpowiedniego przygotowania. Proszę zauważyć, że trener Greis nie zdecydował się na wystawienie Joanny Jakieły w tym sezonie w zawodach PŚ, chociaż wydawać by się mogło, że jako obecnie najlepsza juniorka powinna być brana pod uwagę niemalże w każdym starcie, nie wspominając o sztafecie. Nasi juniorzy wciąż przegrywają z naszymi seniorami. Uważam, że wszystkie starty powinny być przemyślane, a zawodnicy do nich przygotowani. I bądźmy bardzo ostrożni w używaniu stwierdzeń typu utalentowany czy wybitny zawodnik. Zachęcam do promowania stwierdzenia zawodnik z potencjałem.

Czy pani zdaniem polscy biathloniści mają szanse by w perspektywie najbliższych pięciu lat dogonić biathlonistki w osiąganych rezultatach?

Trudne pytanie. Jesteśmy dobrzy w  kobiecym biathlonie i to jest aktualnie naszą siłą, którą należy wykorzystać. Przy odpowiedniej determinacji zawodników i wszystkich odpowiedzialnych za sukces, czemu nie.

Monika Hojnisz-Staręga dostarczyła nam sporo emocji minionej zimy. Jak pani myśli, przyszły sezon może należeć do niej? Pod koniec sezonu imponowała niesamowitą regularnością.

Liczę na to!

To jeszcze zapytam, czy przed nowym sezonem dojdzie do jakichś zmian w sztabach szkoleniowych ogólnie?

A to już decyzja nowego prezesa…

%d bloggers like this: