Powrót do ziemi obiecanej

fot: zimbio.com
fot: zimbio.com

Justyna Kowalczyk ma za sobą dwa kolejne biegi w Ski Tour Kanada. Były to chyba jedne z najtrudniejszych dni dla Polki i dla jej kolana w tym sezonie. Teraz mistrzyni olimpijska powróci na trasy, na których odnosiła wielkie sukcesy.

Piątkowy sprint stylem dowolnym biegaczka z Kasiny Wielkiej zakończyła na 31. miejscu, a do premiowanej awansem pozycji zabrakło jej zaledwie 0,14 sek. Patrząc na to, jak ostatnio radziła sobie Polka w sprintach łyżwą, to wynik osiągnięty w Quebec City był bardzo dobrym prognostykiem przed zbliżającym się wielkimi krokami biegiem pościgowym na dystansie 10 kilometrów techniką dowolną.

Do sobotniego startu biegaczka z Kasiny Wielkiej przystępowała z trzynastej pozycji ze stratą trzech minut i kilku sekund do prowadzącej Heidi Weng. Celem dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej nie była jednak próba gonienia Norweżki, bo taka strata, nawet w najlepszej formie, jest nie do odrobienia przez jakąkolwiek z biegaczek. Reprezentantka Polski przez długi czas utrzymywała tempo prowadzących zawodniczek, a także stratę, z jaką wyruszała na trasę w Quebecu. Mniej więcej w połowie dystansu naszą biegaczkę dogoniła grupa pościgowa. Polka na szczęście potrafiła się w niej utrzymać i na finiszu zawalczyła o lepszą lokatę kończąc zawody na 17. pozycji.

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, to starty w największej kanadyjskiej prowincji można uznać za bardzo udane. Sama Polka dostrzega pozytywne aspekty w swoich łyżwowych dokonaniach i trudno się temu dziwić.

Justyna Kowalczyk najgorsze w tym Tourze ma już chyba za sobą, a teraz teoretycznie powinno być łatwiej. We wtorek, po dwóch dniach przerwy, biegaczki wrócą na trasy. Tym razem przeniosą się do Canmore, które naszej reprezentantce kojarzy się bardzo dobrze. Ostatni raz Kowalczyk biegała tam w 2012 roku i wygrała wtedy bieg łączony oraz rywalizację na 10 kilometrów klasykiem, które znajdują się także w programie tegorocznego Ski Tour Kanada. W 2010 roku była również najlepsza w sprincie stylem klasycznym. Sprincie, który będzie rozgrywany właśnie we wtorkowe, kanadyjskie popołudnie.

Trasy w Canmore bardzo odpowiadają naszej reprezentantce i w swojej dobrej formie potrafiła tutaj dominować. Spodziewam się, że i tym razem Polka powalczy o jak najlepszą lokatę, bo determinacji nie można jej odmówić. Jeszcze przed rozpoczęciem tego sezonu biegaczka z Kasiny Wielkiej zapowiadała, że to prawdopodobnie jej ostatnie starty w tym miejscu w wyczynowej karierze i, tak jak z Tour de Ski, chciałaby się godnie pożegnać. Pozostaje tylko jedno pytanie: Czy Justynę Kowalczyk stać na zajęcie miejsca na podium w tym roku? Ostatnie starty pokazują, że wszystko zmierza ku lepszemu, ale może nie starczyć czasu na wdrapanie się na przysłowiowe “pudło”.

Etapy, które pozostały do końca Ski Tour Kanada 2016:

8 marca (Canmore) – Sprint kobiet s. klasycznym (21:00)

9 marca (Canmore) – 15 km kobiet bieg łączony (18:00)

11 marca (Canmore) – 10 km kobiet s. dowolnym (17:45)

12 marca (Canmore) – 10 km kobiet s. klasycznym (bieg pościgowy) (21:00)

Starty Justyny Kowalczyk w Canmore:

Zwycięstwa : (bieg łączony 2008, sprint s. klasycznym 2010, bieg łączony 2012, 10 kilometrów s. klasycznym 2012)

Drugie miejsce : (10 kilometrów s. dowolnym 2010)

Trzecie miejsce : (sprint s. klasycznym 2010, 10 kilometrów s. dowolnym 2010)

Źródło: informacja własna, Facebook

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.